W ka盥ym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog b璠zie o moich Ma造ch Czarodziejach S堯w - Kubie i Mai. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i z這te my郵i. Wszystko, co narodzi si w ich g這wach, co ubior w s這wa, a co ja zdo豉m us造sze i zapami皻a.
Blog > Komentarze do wpisu

Mistrz Gubiciel

Sobota rano, dzwoni m鎩 telefon. Wy鈍ietla si Kuba. Zdziwiona, czemu syn dzwoni do mnie z pokoju obok, odbieram s康z帷, 瞠 to kolejny jego 瘸rt. Po drugiej stronie odzywa si m瘰ki g這s:
- Dzie dobry, tu ochrona ze szko造. Pani szatniarka znalaz豉 telefon, dzwoni, 瞠 poinformowa, 瞠 jest do odbioru u mnie na ochronie.

***

Kuba siedzi w pokoju z s逝chawkami na uszach.
Dzwoni m鎩 telefon - na wy鈍ietlaczu Kuba.
Ja: Kuba, po co do mnie dzwonisz?
Kuba: Nie dzwoni.
Ja: A gdzie masz telefon?
Kuba: Nie wiem, chyba w kurtce.
Odbieram.
- Dzie dobry, znalaz貫m telefon w parku, pozwoli貫m sobie zadzwoni do Mamy...

***

Kuba zgubi dokumenty - prawdopodobnie wypad造 mu w autobusie w drodze do szko造. W 鈔odku mia legitymacj, kart rowerow i kart miejsk aktywn jeszcze przez co najmniej miesi帷. Duplikat legitymacji wyrobi od r瘯i za 9 z, duplikat karty rowerowej za darmo mu za豉twi豉 Maja w swojej szkole, a kart miejsk uda這 si wyrobi w 3 dni i odzyska 鈔odki na niej na豉dowane.

Po miesi帷u przysz這 urz璠owe pismo do Pana Jakuba informuj帷e, 瞠 w Biurze Rzeczy Znalezionych oczekuje na niego legitymacja, karta miejska i rowerowa. Mo瞠 je odebra po uiszczeniu op豉ty 20 z w ci庵u roku - po tym terminie dokumenty zostan zniszczone.
Ale Pan Jakub stwierdzi, 瞠 nie potrzebuje ju tych dokument闚 i szkoda mu tych 20 z, wi璚 nie spieszy si za bardzo. Odczeka rok bez dw鏂h tygodni i gdy ju go przycisn窸am jakim szanta瞠m, obieca, 瞠 w ko鎍u pojedzie. Ju-ju si wybiera, um闚i si nawet z Erykiem, 瞠 pojad razem rowerami, ale co im nie wysz這, bo zanim si ogarn瘭i by這 ju za p騧no i zamiast po zgub pojechali na Agrykol na rowerowe akrobacje. Szcz窷liwe dla Kuby si z這篡這, 瞠 Tatu kochany akurat co za豉twia w tamtej okolicy i podjecha mu po te dokumenty. Na miejscu okaza這 si, 瞠 op豉ty ju uiszcza nie trzeba, bo w mi璠zyczasie zmieni造 si przepisy. Kuba skwitowa to stwierdzeniem, 瞠 warto by這 czeka do ostatniej chwili, bo zaoszcz璠zi dwie dychy.

***

Kuba: Zgubi貫m klucze...
Ja: Jak? Gdzie?
Kuba: Nie pami皻am. Chyba w tramwaju. Jak wychodzi貫m ze szko造 to na pewno je mia貫m, ostatnie co pami皻am, to 瞠 sobie nimi macha貫m jak wsiada貫m do autobusu.

Akcja: Zadzwonili鄉y na informacj ztm, tam dostali鄉y numer telefonu na p皻l tramwajow. Nikt nie odbiera, wi璚 Kuba pojecha na p皻l szuka. Bezskutecznie. W mi璠zyczasie pani odebra豉 telefon ode mnie i opowiedzia豉 o procedurze odsy豉nia znalezionych rzeczy na zajezdni, a stamt康 do Biura Rzeczy Znalezionych. Po kolejnych telefonach dowiedzia豉m si jaki to by numer tramwaju, i na jak zajezdni odjecha. Przez nast瘼ne kilka dni dzwonili鄉y i na zajezdni i do Biura Rzeczy Znalezionych, ale klucze nigdzie si nie znalaz造.

Fina: Po 10 dniach zdecydowali鄉y si na zmian zamka. Piotr wymontowa wk豉dk i pojecha kupi now. Nie zd捫y - w tym samym dniu Kuba wr鏂i z kluczami - kto je tego dnia odni鏀 na ochron w szkole. Jak, sk康, i dlaczego - nie wiadomo.

***

Kuba: Wiecie co mi si dzisiaj przydarzy這? Jad sobie tramwajem, trzymam klucze w r瘯u, wysiadam, przechodz przez przej軼ie, i czego mi brakuje. Patrz - nie mam kluczy!
Ja: O nie... o nie...
Kub: Ale s逝chaj! Wracam p璠em na przystanek, tramwaj ju odjecha i nast瘼ny te, czekam wi璚 na kolejny, wsiadam do niego i goni ten m鎩 pierwszy.
Ja: Nie da si dogoni tramwaju...
Kuba: No niby nie, ale dojecha貫m do p皻li, patrz - stoi ten m鎩! Wbiegam wi璚 do 鈔odka, lec tam gdzie siedzia貫m - a na krzese趾u sobie le膨 moje klucze!

***

Kuba wybiera si na Kujawy na kilkudniowy turniej sportowy. Mia wyj嗆 o 15.40, 瞠by zd捫y na miejsce zbi鏎ki na 16.45. My te si wybrali鄉y, 瞠by mu pokibicowa. Wyjechali鄉y o 15.00, bo chcieli鄉y jeszcze sobie pozwiedza. Godzin p騧niej byli鄉y ju hen za Warszaw na autostradzie. O 16.00 postanowi豉m zadzwoni do niego, podpyta czy si wyrobi i czy zamkn掖 mieszkanie. Dwa po陰czenia odrzuci. Odebra 5 minut p騧niej.
Kuba: Nie mog貫m odebra, bo akurat sprawdza mnie kanar.
Ja: Osz kurna... Nie mia貫 biletu...
Kuba: Mia貫m, kupi貫m sobie.
Ja: Uff...
Kuba: Teraz ju wysiad貫m, id si przesi捷 na drugi autobus. O Bo瞠...
Ja: Co si sta這?
Kuba: Zostawi貫m w autobusie plecak!
Ja: Co??? Jak to? To go go!
Kuba: Ju odjecha!
Ja: Jezu!!! Kuba!!! Masz tam klucze i legitymacj z adresem! I ca陰 kas - ponad dwie st闚y!
Kuba: I co teraz? 
Ja: Zadzwo na infolini ztm czy co, nie wiem. A mo瞠 豉p taks闚k i go go!
Kuba: Dobra, zadzwoni p騧niej.

P騧niej...
Kuba: Jestem w autobusie. Ten m鎩 523 odjecha, potem mi uciek jeszcze jaki sto co, a potem przyjecha drugi 523 i teraz nim jad.
Ja: Patrz czy na przystanku kto nie wysiada z Twoim plecakiem. Albo czy nie ma z tego afery, 瞠 kto zostawi plecak w autobusie bez opieki. Dojed spokojnie do p皻li i sprawd tamten autobus, cho szczerze m闚i帷 nie wierz, 瞠 s na to szanse...

Akcja: Jechali鄉y i zastanawiali鄉y si jakie s szanse na odzyskanie plecaka, czy wraca, bo je郵i w plecaku dokumenty z adresem i klucze od mieszkania wpadn w nieciekawe r璚e, to mo瞠my mie ogromny problem. Zadzwoni豉m do trenera Kuby, 瞠 na pewno nie przyjedzie na miejsce o czasie i 瞠by bez niego nie jechali. Zacz瘭i鄉y razem kombinowa nad map, jak to zrobi, 瞠by zgarn望 Kub gdzie z drugiego ko鎍a Warszawy.

P騧niejsza Kuby relacja wygl康a豉 tak:
Kuba: Wsiad貫m do tego drugiego autobusu, zapyta貫m kierowcy czy mo瞠 si skontaktowa z tamtym, ale nie m鏬. Da mi numer na jak捷 infolini, tam facet zapyta jaki numer boczny ma tamten autobus, nie wiedzia貫m, ale ten m鎩 mi造 kierowca powiedzia, 瞠 tamten jest z pi徠ej brygady, bo on jest z sz鏀tej i to bardzo pomog這. Facet powiedzia, 瞠 spr鏏uje si z nim skontaktowa i oddzwoni za 15 minut. Oddzwoni wcze郾iej, ale nie s造sza貫m, bo gada貫m z tym moim kierowc. Oddzwania貫m wi璚 trzy razy, bo nie odbiera, w ko鎍u odebra i powiedzia, 瞠 gada z tamtym kierowc i on powiedzia, 瞠 nie ma tego plecaka, ale znalaz jaki inny - r騜owy ma貫j dziewczynki. Ju mia貫m odpu軼i, bo si zorientowa貫m, 瞠 klucze, dokumenty i portfel mam w kieszeni, wi璚 tylko ipoda 瘸l i s逝chawek, ale ten m鎩 kierowca powiedzia, 瞠 zaraz go dogonimy. I goni go przez kilka przystank闚 - ja wysiada貫m, bieg貫m do tego pierwszego autobusu, ale on akurat odje盥瘸, wi璚 wraca貫m - ten m鎩 kierowca by bardzo mi造, powiedzia, 瞠 nie odjedzie jak nie wsi康 - b璠zie na mnie czeka. No i w ko鎍u uda這 mi si wsiad貫m ostatnimi drzwiami i przez kolejne przystanki si przepycha貫m z t wielk torb wa膨c z 15 kg, bo wtedy siedzia貫m zaraz na samym pocz徠ku.
Ja: Nie mog貫 na przystanku wysi捷 i przej嗆 do pierwszych drzwi?
Ja: Ju nie chcia貫m ryzykowa. No w ko鎍u si przepcha貫m - patrz, jest! Le篡 wci郾i皻y mi璠zy siedzeniami. Potem wysiad貫m, zamacha貫m na taks闚k i w dwadzie軼ia minut by貫m na miejscu. W og鏊e si nie sp騧ni貫m, bo by豉 w豉郾ie 16.45.

***

Kuba od dw鏂h tygodni nosi soczewki kontaktowe. Dzwoni z obozu wake'owego.
Kuba: Zgubi貫m dzi jedn soczewk. A mamy w domku taki syf, 瞠 nie mog貫m jej znale潭.
Ja: No, w sumie to przewidzieli鄉y, 瞠 Ci wypadnie.
Kuba: I co ja mam teraz zrobi?
Ja: Nic. B璠ziesz je寮zi bez soczewek. I tak za 10 dni ko鎍zy豉 si ich wa積o嗆.
Kuba: Ale ja nie mog je寮zi bez soczewek!
Ja: Mo瞠sz, w zesz造m roku je寮zi貫.
Kuba: Ale ju si przyzwyczai貫m! Nic nie widz! A skacz przez przeszkody! Mog w okularach?
Ja: Nawet si nie wa zak豉da okulary do jeziora!
Kuba: W dodatku oko mnie boli.
Ja: Mo瞠 zatar貫?
Kuba: Nie, to taki b鏊, jakby mi co siedzia這 pod powiek.
Ja: Mo瞠 to ta soczewka?
Kuba: Jak? Wpad豉 mi za ga趾 oczn??? To mo磧iwie?
Ja: No, mi si tak czasem robi. We odchyl sobie t powiek, sp鎩rz w d馧, przyci郾ij powiek i zamkni皻ym okiem sp鎩rz w g鏎. Je郵i to soczewka, to powinna wyle潭. I zakropl sobie oko tym p造nem, 瞠by by這 lepsze nawil瞠nie.
Kuba: Dobra, roz陰czam si, zaraz oddzwoni.

Za chwil.
Kuba: Uda這 si! Znalaz貫m soczewk! By豉 pod powiek!

pi徠ek, 07 lipca 2017, gopio1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/07/20 01:57:46
Matko, a mnie ciarki chwilami przechodzi造 :D
Wariatu鎍io!
-
2017/07/20 17:56:03
Ma wi璚ej szcz窷cia ni rozumu - a 瞠 rozumu ma za dw鏂h, to prawdziwy z niego Lucky Man :-D