W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli. Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.
poniedziałek, 22 grudnia 2014

Przedświąteczna rodzinna praca zbiorowa. Większość pierniczków to prezenty od dzieci dla dziadków, ciotek i wujków, a także przyjaciół i pewnej samotnej starszej pani. Już rozdzielone i zapakowane - teraz nabierają mocy...



sobota, 20 grudnia 2014

Kuba wraca od kolegi.
Ja: Co jesteś taki zadowolony?
Kuba: Bo fajnie było. Nieźle się bawiliśmy.
Ja: A co robiliście?
Kuba: E, nic takiego.
Ja: No powiedz. Minę masz podejrzaną.
Kuba: A, bo zaraz uznasz to za niebezpieczne.
Ja: Tym bardziej powiedz.
Kuba (śmieje się): A, wzięliśmy taką tekturową tubę, zatkaliśmy ją z jednej strony folią aluminiową, napsikaliśmy do środka dezodorantu i podstawiliśmy zapaloną zapałkę. Normalnie sami zrobiliśmy bazookę!
Ja: Matko święta, czy Was do reszty pogięło? Mogło Was poparzyć!
Kuba: Nie, zachowaliśmy bezpieczną odległość. 

wtorek, 16 grudnia 2014

Uważam, że moją negatywną cechą charakteru jest lenistwo. Czasami rano, o ósmej, gdy muszę wyjść z psem, po prostu nie chce mi się tego robić. Często też, gdy rodzice mnie proszą o posprzątanie pokoju lub wypełnienie jakiegoś innego obowiązku domowego, odpowiadam "już" albo "chwilkę", ale wcale tego nie robię. To jest we mnie najgorsze. Mam też inne wady - takie jak złośliwość. Robię bratu różne głupie dowcipy - jak przestawienie budzika czy wykręcanie żarówek z lampki. Zaczepiam go i przezywam, a od tego zawsze zaczyna się bójka. Często się bijemy, co doprowadza nas oboje do konsekwencji typu szlaban albo siniaki. Poprzez kary które dostaję, uczę się pokory i cierpliwości, ale im jestem starsza, tym wredniejsza, więc trochę to potrwa.

Język polski, Maja kl. IV

niedziela, 14 grudnia 2014

Ja: Kuba, wiesz, widziałam w empiku takie maskotki z Minecrafta.
Kuba: Widziałem je. Jeden chłopiec na obozie sobie taką kupił.
Ja: A Ty nie chcesz takiej?
Kuba: I co - miałbym ją sobie przyczepić jako breloczek do kluczy?
Ja: Nie, co Ty! To były duże maskotki, takie ze 30 cm!
Kuba: Mamo, wiem. To była IRONIA.

***

Oglądamy stary kabaret Smolenia i Laskowika. Zaczynam chichotać.
Maja: Boże, Mamo, jaka Ty jesteś staroświecka! Nie rozumiem co w tym śmiesznego...

***

Jemy obiad.
Maja: Dobre, ale makaron mógłby być bardziej słony. A sos trochę rzadszy...
Kuba: Ojojoj, Magda Gessler się znalazła.

***

Kuba wraca z zakupami. Stawia na stole siatki i mówi "proszę". Ja zaabsorbowana czymś innym nie reaguję.
Kuba: Dziękuję Kubusiu, spisałeś się na medal!
Ja: Dziękuję Kubusiu, spisałeś się na medal!
Kuba: Oh! Nie spodziewałem się w Twoich słowach takiej szczodrości.

***

Wieczorem oglądamy Facetów w czerni. W przerwie na reklamę Piotr prosi Maję, żeby poszła się umyć.
Maja: Pójdę po filmie.
Piotr: Idź teraz.
Maja: Nie, bo będę się spieszyć i umyję się niedokładnie. Chcesz tego?

***

Piotr nalał Mai zupę.
Maja: Nie będę jadła, nie jestem głodna.
Piotr: To wlej ją z powrotem do garnka.
Maja: A będziesz po tym normalnie funkcjonował?

czwartek, 11 grudnia 2014

Tak było wcześniej...

Czasem przez kilka miesięcy jest spokój, a czasem nie ma dnia, by Lulka czegoś nie wykończyła.
Tu ostatnia kolekcja:
- skarpetka Kuby
- zapasy kociego jedzenie zrzucone z górnej półki przez Moli
- słownik polsko-angielski
- paletka do ping-ponga
- latarka (a raczej to, co z niej zostało)
- kalendarz adwentowy nr 2 (nr 1 tutaj)
- herbatka ułatwiająca trawienie (no to koniecznie!)
- wyprute bebechy z psiej zabaweczki
- ołówek (jeden z wielu)
- magnes

Na ostatnim zdjęciu - Lul przyłapany na gorącym uczynku (wnikliwy obserwator dojrzy, że szelma pokazuje nam język!).

 

A tu seria portretów Potwora, który - bez względu na wszystko - zajmuje wyjątkowe miejsce w naszych sercach.

- Lula tęskniąca
- mająca wszystko w pompce
- kanapowa hrabina
- łóżkowa komitywa z Leonkiem
- Lulka bardzo zadowolona z siebie
- Lulka zadowolona z życia

środa, 10 grudnia 2014

Był sobie mały miś
Który nazywał się Zdziś.
Zażywał codziennie narkotyki,
Które chował do papryki.
Kiedy tata nie patrzył
Hyc! Lądowały w jego paszczy.
Kiedy pewnego razu poczuł się źle,
Powiedział sobie - czemu nie?
Wbiegł w masce do apteki
I ukradł wszystkie leki
Brał je ciągle
Aż wyszły mu bąble.
Gdy zobaczył swoją rękę
Przelotnie spojrzał na łazienkę.
Zwymiotował na środek chodnika
Co zapaskudziło jego kolegę dzika.
Dzik zabrał go do szpitala,
Gdzie uratowali misia narkomana.
A morał z tego taki:
Kto bierze niebezpieczne świństwa
Potrzebuje medycznego ratownictwa.
Więc nie próbujcie tego robić,
Bo możecie sobie życie zbabolić.

Kuba, Język polski, kl. VI

wtorek, 09 grudnia 2014

Remontujemy dzieciom pokój.
Kuba: Morowa jest tat tapeta! Cały pokój wyszedł morowo!

Kupiliśmy nowy dywan.
Kuba: Ale ten dywan jest morowy!

Ja: Jak było w kinie?
Kuba: Film był morowy!

Jemy obiad. Kuba skończył, odkłada naczynia do zlewu.
Kuba: Obiad był morowy!

***
Ja: Kuba, o co chodzi z tym morowo? Dlaczego ciągle tak mówisz?
Kuba: Bo na polskim rozmawialiśmy o tym, jak się zmienia język i był taki przykład, że nasi dziadkowie mówili morowo, nasi rodzice na to samo fajnie, a my teraz mówimy spoko. I nam się bardzo spodobało to stare słówko i teraz cała nasza klasa mówi morowo. Bo to morowe słówko!

poniedziałek, 08 grudnia 2014

Kuba miał zadane z polskiego napisać autocharakterystykę. Czytam, co stworzył.
Ja: Nie napisałeś, że jesteś dobrym uczniem?
Kuba: Nie chcę się chwalić. Jestem skromny.
Ja: To napisz, że jesteś skromny.
Maja: Rzeczywiście, wielka mi skromność pisać, że jest się skromnym!

niedziela, 07 grudnia 2014

Pamiętacie Alfabet Kuby?
Dwa lata zleciały jak z bicza strzelił.
Teraz więc kolej na Maję ;-)

A jak arbuz się nadyma.
B banany w ręce trzyma.
C jest żółte jak cytryna.
D wygląda tak jak dynia.
E ekierką ciągle mierzy,
F futerko chce przymierzyć.
G z gorylem grzyby je,
H chichocze - he, he, he.
I igiełką sweter szyje,
J jamnika swego myje.
K kałamarz rozlało.
a L lodów zjadło mało.
M motyla maluje,
N nogę wykręciło.
O okulary rozbiło.
P teraz pracuje.
R ciągle rymuje.
S śmieci segregowało,
T tekturę wyrzucało.
U po ulicy jechało.
W we wtorek na wrotkach jechało.
Y z Yeti się bawiło
a Z cały alfabet zepsuło, rozwaliło, skłóciło.
A literki wszystkie te, na cały świat rozeszły się.

Maja, Język polski, kl. IV

sobota, 06 grudnia 2014

Co zrobisz, gdy zostaniesz Przewodniczącym Samorządu Szkolnego.

Gdy zostanę Przewodniczącym Samorządu Szkolnego to wprowadzę miększy papier toaletowy. Będzie więcej dni wolnych od szkoły. Zlikwiduję kropki i minusy. I zorganizuję konkurs na największe ugryzienie przez psa oraz konkurs na najdłuższe włosy!

Kuba, Etyka, kl. VI


piątek, 05 grudnia 2014

Tłumaczymy dzieciom, że są różne odmiany język angielskiego.
Ja: Czasem jedno słówko ma zupełnie inne znaczenie w Anglii, inne w Stanach Zjednoczonych albo Australii. A jeszcze jest Kanada, Irlandia, Szkocja, kraje Afryki...
Piotr: Trzeba im pokazać filmik tego chłopaka, który naśladuje różne akcenty angielskie.
Ja: Aha. Muszę poszukać. 
Kuba: Może to sprawdzimy sobie w tłumaczu myrd?

środa, 03 grudnia 2014

Moli przyzwyczaiła się, że jak zaczyna miauczeć, to ktoś jej nasypie jedzenia do misek. Jak tylko rano zobaczy człowieka, to miauczy i miauczy. Wskakuje na blat, patrzy w oczy i miauuuuuczy.
Ja: Moli, zaraz. Najpierw śniadanie dostaną dzieci, potem ty. Cierpliwości.
Kuba: Ja ją nakarmię.
Ja: Nie, niech poczeka, z głodu nie umiera. Przyzwyczailiśmy ją, że na pierwsze miauknięcie dostaje jeść i teraz nam wlazła na głowę. Musi nauczyć się czekać, a nie tak wymusza płaczem.

Niestety kotka dalej jęczy, i to coraz bardziej. Biorę ją na ręce, otwieram drzwi na taras i wypuszczam ją do ogródka.
Ja: Idź, upoluj sobie myszkę. Albo poczekać 5 minut.
Kuba: Mamo! Coś Ty zrobiła! Tak nie wolno! Ona jest głodna!
Ja: Wszyscy są głodni, a tylko ona się awanturuje. Niech się chwilę dotleni, krzywda jej się nie stanie.
Kuba: Jak możesz! Jesteś dla niej okropna! Jak ja będę głodny to też mnie wyrzucisz na dwór?
Ja: Kuba przestań. Nie wyrzuciłam jej bo jest głodna, tylko dlatego, że się awanturuje. Zaraz ją wpuszczę. Małymi kroczkami odzwyczaję ją od tego wymuszania. Od dziś zmieniam taktykę - jak się będzie awanturować, to będzie siedzieć na dworze.
Kuba: I co Ci to da? Dom wtedy będzie pusty i bez duszy!

poniedziałek, 01 grudnia 2014

Ja: Przepraszam Cię synku, że ostatnio często na Ciebie krzyczę. Wcale tego nie chcę.
Kuba: Wiem. Ja też Cię przepraszam, bo to przeze mnie krzyczysz.
Ja: Ty nie przepraszaj, to moje przeprosiny. I tak mi z tym ciężko.
Kuba: Nie martw się, tak dużo nie krzyczysz. Tata krzyczy więcej.
Ja: To żadne pocieszenie. Wiem, że za dużo krzyczymy, za szybko tracimy cierpliwość...
Kuba: Nie przejmuj się.
Ja: Naprawdę tata krzyczy więcej? Mi się wydaje, że ja.
Kuba: No... może nie więcej, ale bardziej. Tata krzyczy inaczej. Jego krzyk mnie boli.
Ja: A mój?
Kuba: Twój mnie tylko zasmuca.

czwartek, 27 listopada 2014

Napisz opowiadania o tym, jak ktoś dzięki przeczytanej książce nauczył się czegoś, co przydało mu się w życiu i pozwoliło uniknąć popełnienia błędu.

Była sobie pewna Maja. Była grzeczną (pozornie) i pilną dziewczynką. Dostawała same piątki oraz szóstki, a każdy nauczyciel stawiał jej wzorowe zachowanie. Lecz kiedy Maja wracała do domu, rozpętywało się istne piekło. Jej starszy brat Jakub odrabiał swoje lekcje spokojnie, w pokoju, a ona zabierała jego zeszyty, podręczniki, ćwiczenia i rzucała nimi, wyrywała strony, mazała po wypracowaniach. Pewnego razu Maja poszła do księgarni i ukradła dwie książki. Jedną o koniach, a drugą pod tytułem "Dlaczego należy szanować i ślepo wykonywać wszystkie polecenia starszego brata". Zaciekawił ją tytuł, więc ją przeczytała. Kiedy skończyła lekturę, coś jej pstryknęło w mózgu i kiedy jej brat Jakub wrócił ze szkoły, zrobiła mu zupkę w proszku knorr, zrobiła za niego pracę domową i spakowała mu plecak.

Kuba,
język polski, klasa 6

środa, 26 listopada 2014

Wchodzę do pokoju dzieci. Jedna z szuflad ma oderwany cały front.
Kuba: Rozwaliła nam się szuflada.
Ja: O matko! Co zrobiliście?!
Kuba: To było niechcącaście...

wtorek, 25 listopada 2014

U dzieci w szkole nie można używać telefonów komórkowych. Można nosić, ale nie można z nich korzystać (dopiero po zajęciach). Kuba zaraz po lekcjach miał jechać na konkurs matematyczny. Rano okazało się, że nie ma podstemplowanej legitymacji szkolnej, a bez tego by go nie wpuścili na konkurs. Piotr więc nakazał mu rano załatwić w sekretariacie stempel i zadzwonić ze sprawozdaniem czy mu się udało (było duże prawdopodobieństwo, że zapomni). Niedługo potem Kuba zadzwonił, że wszystko jest ok. Kilka godzin później odbieram maila od nauczycielki, że Kuba korzystał z telefonu i prośba o rozmowę z nim o zasadach i miejscach korzystania z telefonu. Oczywiście został mu on zabrany i żeby go odzyskać rodzic musi się osobiście pofatygować do sekretariatu. 
Ja: Co mam jej odpisać?
Piotr: Napisz, że chociaż nie stosujemy kar cielesnych, to tym razem Kuba klęczał godzinę na grochu.
Kuba: Napisz, że zlaliście mnie pasem i całe popołudnie płakałem. Ucieszy się.
Ja: Pytam poważnie. Co mam jej odpisać? Że dziękuję za informację? Przecież wcale nie dziękuję...
Kuba: Napisz, że miałem takie wyrzuty sumienia, że cały dzień o tym myślałem i przeżywałem! I przez to słabo mi poszedł ten konkurs. Niech ma wyrzuty sumienia.

piątek, 21 listopada 2014

... czyli Lulka Gryzelda cz. 9

Gdy tylko w sklepach pojawiły się czekoladowe kalendarze adwentowe, dzieci od razu sięgnęły do swoich skarbonek. Każde z nich kupiło sobie po jednym. Kuba zjadł natychmiast wszystkie 24 czekoladki. Maja postanowiła poczekać do grudnia i jeść codziennie jedną. Trzymała czekoladki na swoim biurku. Nie otwarte. Zafoliowane! Niestety, gdy któregoś dnia wróciła ze szkoły zobaczyła taki widok:

 

Maja: Lulka...
Piotr: Już ją ostro ochrzaniłem.
Maja: Ja nie zamierzam na nią krzyczeć. O, Lulka, jesteś taka słodka...
(Zagląda do obgryzionego pudełka, znajduje czekoladkę)
Maja: O! Zostawiłaś mi jedną! O, nawet dwie! Nie, trzy! Dziękuję, kochana jesteś...

środa, 19 listopada 2014

Piotr gotuje obiad. ma zajęte obie ręce, nie dosięga do przypraw.
Piotr: Kuba, podaj mi ziółka.
Kuba: Ziółko? Jakie ziółko? Masz na myśli marihuanę??

niedziela, 16 listopada 2014

...czyli Lulka Gryzelda cz.8

Lulka pogryzła Mai pomadkę ochronną do ust. Z Paryża!
Zbieram pogryzione resztki i pokrzykuję na psa.
Ja: Lulka, ty jesteś jakaś stuknięta! Dlaczego pogryzłaś szminkę? 
Maja: Może ją usta piekły...

czwartek, 13 listopada 2014

Maja: Myślę jak to będzie, gdy za kilkadziesiąt lat będzie się mówiło: Babcia Julcia, Babcia Maja. To trochę dziwne. Już nie będzie takich starożytnych imion.
Ja: A jakie to imiona są starożytne?
Maja: Wiesia, Stasia, Janinka...

wtorek, 11 listopada 2014

Kuba wraca z Piotrem od okulisty.
Ja: I jak?
Kuba: Będę nosił szkła z kapeluszem!
Ja: Co?
Kuba: No wiesz, te kapelusze... Nie, to nie kapelusze, to drugie...
Ja: Cylindry?
Kuba: No właśnie!

środa, 05 listopada 2014

Spełniło się jedno z największych marzeń Mai. Zobaczyła Paryż.
Poleciałyśmy bez chłopców, to był nasz babski wyjazd.
Cztery wspaniałe, intensywne dni. Paryż jesienią jest magiczny.

Widziałyśmy dużo - Pompidou, Luwr i Muzeum Grevin tylko z zewnątrz, ale bez żalu. Za to dużo spacerowałyśmy chłonąc widoki, architekturę, mieszkańców i język. Przeszłyśmy na nogach całe Pola Elizejskie, spod Luwru pod sam Łuk Triumfalny, spacerkiem wzdłuż Sekwany, po cmentarzu Pere Lachaise, kilka godzin na Montmartre - Plac Pigalle, sklepik z Amelii, wjazd kolejką, Bazylikę Sacre Coeur i Moulin Rouge. Zaliczyłyśmy wjazd na wieżę Eiffla i Montparnasse. Zwiedziłyśmy Muzeum d'Orsay i Katedrę Notre Dame. Widziałyśmy dzielnicę La Defense, operę, Sorbonę i zakłódkowane mostki dla zakochanych. Powłóczyłyśmy się po Paryżu nocą, przejechałyśmy bezzałogowym metrem w pierwszym wagoniku niczym maszyniści i dwa razy popłynęłyśmy stateczkiem po Sekwanie - raz w dzień i raz wieczorem, a Maja pokręciła się klimatyczną karuzelą z minionej epoki...

Spróbowałyśmy paryskich bagietek, croissantów, creme brulee, pieczonych kasztanów, a nawet pysznie przyrządzonych ślimaków. Ja popijałam francuskie wina, a Maja czekoladę na gorąco i świeżo wyciskane soki. To była wspaniała przygoda i cudowny czas pełen śmiechu i szczęścia w oczach. I odkrycie, że warto czasem się rozdzielić i coś zrobić z jednym dzieckiem.

 

***

Maja dostała mapkę Paryża. Przegląda ją wnikliwie.
Maja: Bardzo fajna ta mapa! Wszystko na niej jest! Mogę nas poprowadzić?
Ja: Możesz.
Maja: To od dziś ja będę mapownikiem.

***

Maja: Mamo, widziałaś?! Tamta pani miała taką samą książkę o Paryżu jak my! Tylko po innym języku. Było napisane Parijs.

***

Maja kupiła sobie swoje ulubione francuskie miętówki Vichy. Sześć paczek. Po niezłej przygodzie, jaką przeżyłyśmy, szczęśliwie dotarłyśmy na lotnisko. Maja sięga po cukierka.
Maja: Muszę wziąć moją tabletkę na uspokojenie...

niedziela, 02 listopada 2014

Po Kubę przyszło pięciu kolegów. Sceptyczni, ale w końcu po raz pierwszy, puściliśmy go, aby biegał po sąsiedztwie z okrzykiem: "cukierek albo psikus!".
Chłopcy poprzebierali się i poszli na łowy. Nazbierali torbę słodyczy, którą zjedli niemalże na miejscu, dwa banany, które niechcący wdeptali w dywan i trochę kasy, za którą od razu poszli do pobliskiej pizzerii.

Nie wiem czy ten zwyczaj się przyjmie, ale z pewnością dostarczył młodzieży mnóstwo śmiechu - a to rzecz w sumie dobra i pożądana...

Na zdjęciu Kuba, lat 12

wtorek, 21 października 2014

Na klasówkach z matematyki zawsze jest dodatkowe zadanie dla chętnych. Szóstkę mogą dostać tylko ci, którzy zrobią wszystko bezbłędnie i rozwiążą to dodatkowe zadanie. W tym roku były już cztery klasówki. Kuba ze wszystkich zgarnął maksymalną ilość punktów. Dostał też dodatkową szóstkę za przejście do dalszego etapu w kuratoryjnym konkursie matematycznym.
Kuba: Dziś na matmie pani wzięła mnie do tablicy i za rozwiązanie zadania dostałem piątkę.
Ja: Gratuluję. Super!
Kuba: Nie bardzo. Teraz ta piątka zaniża mi średnią...

poniedziałek, 20 października 2014

Kuba i Maja strasznie się kłócą. Ostatnio tak często, że oszaleć można.
Siedzimy z Piotrem w pokoju, u dzieci znowu awantura.
Ja: Możecie się uspokoić?!
Piotr: Nie możecie wytrzymać jednego dnia bez dokuczania sobie? Dlaczego ciągle się kłócicie?! 
Kuba: Bo jesteśmy od tego uzależnieni!
Maja: Tak! I nawet to lubimy!
Kuba: Naprawdę! Sprawia nam to przyjemność!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40
. . . .