W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie 9 i Mai 7. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli. Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.
piątek, 27 stycznia 2012

Wchodzę do pokoju dzieci. Na widok pościąganych książek z półek wydaję jęk rozpaczy.
Kuba: Bawimy się!
Ja: Boże... kto to posprząta?
Kuba: My! Bawimy się w księgarnię. Robimy katalogi, spisy i będziemy teraz układać te wszystkie książki alfabetycznie.
Maja: Nasza księgarnia nazywa się Biblioteczek!
Ja: Chyba Biblioteczka?
Maja: Biblioteczka to dziewczyna, nasza nazywa się Biblioteczek, bo ja wolę chłopców.

Inne przedziwne nazwy zabaw moich dzieci:
- Ślimakolandia
- Upierdliwa dzidzia
- Zawsze będę z tobą
- Magiczny zegarek
- Byk i małpka
- Robocik
- Wyścigi starych dziadziusiów
- Chodzi ludzik po dachach - czyli gra "tak jakby komputerowa" za oknem samochodu

wtorek, 24 stycznia 2012

Znajomi zaprosili nas na kolację. Siedzimy z dziećmi przy stole, w osiem osób. Nagle Kuba beka.
Ja: Kuba... Co się mówi?
Kuba: Ojej, kłaczek.

niedziela, 22 stycznia 2012

Mój Dziadek jest bardzo fajny! Ma na imię Zbigniew. Kolekcjonuje różne stare meble, ale jest nauczycielem. Wspólnie spędzamy czas głównie w Otwocku na rozmowach i tylko czasami przyjeżdża do Warszawy, żeby zjeść z nami kolację albo zagrać w grę planszową. Rozmawiamy o historii Polski i naszej rodziny. Często się przytulamy i mówimy sobie ciepłe słowa. Bardzo mocno kocham swojego Dziadka!

Kuba, lat 9 (praca szkolna)

sobota, 21 stycznia 2012

Siedzimy razem we czwórkę przy stole. Maja zwraca się do mnie i do Piotra.
Maja: Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Babci!
Ja: A co? Będziesz miała dziecko?
Maja: No nie.
Ja: To co mi składasz życzenia? Ja nie jestem babcią!
Maja: Ale to dzięki Tobie i tacie babcia została babcią. Więc to też Wasze święto!

czwartek, 19 stycznia 2012

Kubie zrobił się na nosie pryszcz.
Ja: O matko, Kuba, ale masz pryszcza!
Kuba: No co, zaczynam dojrzewać!

środa, 18 stycznia 2012

Do Kuby przyszedł kolega. Piotr zrobił na prośbę chłopaków pizzę.
Piotr: Maja, zjesz z nami?
Maja: Raczej nie.
Kolega: Maja nie lubi pizzy???
Kuba: No. Ona jest jakaś inna. Ona jest odmieńcem.

wtorek, 17 stycznia 2012

Nareszcie przyszła. Dzieci już bardzo za nią tęskniły.


Maja, lat 7

niedziela, 15 stycznia 2012

J. Dubois
A wszystko przez Faraona
Jest to książka niesamowita i bardzo wciągająca. Opowiada o starożytnych figurkach kotów faraona, które zostały skradzione. Wszystkie oskarżenia zostały skierowane na tatę dwóch chłopców - Michała i Stasia, którzy próbowali wyciągnąć go z opresji. Dzieci zdobyły fortunę, żeby kupić takie same figurki na aukcji we Włoszech. Pomagają im przyjaciele, babcia, porucznik Sfinks oraz... mówiący ludzkim głosem kot. Książka bardzo mi się podobała.

L. Snicket
Seria Niefortunnych Zdarzeń t. 1
Przykry Początek
Książka ta opowiada o 3 sierotach, które zawsze mają pecha. Najpierw rodzice zginęli w pożarze, potem trafiają do potwornego opiekuna Hrabiego Olafa, który za wszelką cenę chce zdobyć fortunę Baudelaire'ów. Wioletka, Klaus i Słoneczko nie mogą odziedziczyć milionów  rodziców do ukończenia 18 lat przez którekolwiek z rodzeństwa. Dzieci zostają zmuszone do wzięcia udziału w przedstawieniu, na którym Hrabia Olaf próbuje ożenić się z Wioletką (dostając pod opiekę pieniądze). Dalsze ich losy są opisane w następnych tomach. Ta książka jest fascynująca.

J.K. Rowling
Harry Potter i Książę Półkrwi
To już szósty tom przygód Harrego Pottera. Tym razem nasz bohater ma za zadanie zdobyć wspomnienie prof. Slughorna, które jest niezbędne do dalszej walki z Voldemortem. W tej części Harry, dzięki pożyczonemu podręcznikowi do eliksirów, staje się najlepszy z tego przedmiotu. książka ta ma zaskakująca zakończenie! Bardzo mi się podobała! Jest fantastycza!

J.K. Rowling
Harry Potter i Insygnia Śmierci
7 część Harry'ego Pottera okazała się najciekawsza. Harry, Ron i Hermiona mają do spełnienia bardzo trudne zadanie, od którego zależy los całego świata czarodziejów. Razem podróżują w ukryciu wykonując swoją niebezpieczną misję. W tej części umiera wiele postaci, więc jest smutna i ponura, ale są też chwile zabawne i wzruszające. Ta książka jest fascynująca! Najbardziej mi się podobała z całej serii. 

piątek, 13 stycznia 2012

Kuba: Dżanglo berd, Dżanglo berd...
Maja: Nie mówi się Dżanglo ber, tylko Dżingl bel! Ty nic nie umiesz z tego angielskiego!
Kuba: Maja, ale nie chciałem śpiewać "Jingle bell" tylko "Jungle bird", czyli o ptaku z dżungli!

środa, 11 stycznia 2012

Maja: Mamo, czy jak dostanę na semestr odznakę "Wzorowego ucznia", to pójdziemy to jakoś uczcić?
Ja: No pewnie! Jak Ty dostaniesz albo jak Kuba.
Maja: O nie! Kuba już ją dostał cztery razy! To żadna atrakcja!

niedziela, 08 stycznia 2012

Maja przechyla głowę do góry i pluje najwyżej jak się da. Ślina ląduje jej na twarzy.
Ja: Maja, co Ty robisz?
Maja: Chciałam napluć na Pana Boga.
Ja: No wiesz co?! Nie można pluć na Pana Boga!
Maja: A, to pewnie dlatego wszystko na mnie spadło z powrotem.
Ja: Dlaczego chciałaś napluć na Boga?
Maja: Bo przez niego nie mieszkam w raju.
Kuba: To nie przez Boga nie mieszkasz w raju tylko przez Adama i Ewę.
Maja: Ale to Bóg stworzył Adama i Ewę! Mógł ich nie stwarzać!
Ja: Ale gdyby nie stworzył Adama i Ewy, nie byłoby też mnie i Ciebie.
Maja: Ale to Adam i Ewa popełnili ten straszny grzech, a nie ja! Ja powinnam mieszkać w raju! To niesprawiedliwe! W takim razie napluję na niebo!
(Maja pluje, z podobnym efektem)
Kuba: Oj, Maju, Maju. Jaka Ty jesteś jeszcze głupiutka...

środa, 04 stycznia 2012

Po kilku godzinach jeżdżenia ze znajomymi na nartach wracamy do ośrodka na obiad. Kuba chciał jeszcze pojeździć, więc został na stoku ze swoim kolegą Maćkiem i jego rodzicami, a my zabraliśmy Maję i Dominikę (siostrę Maćka, rówieśnicę i koleżankę Mai).
Narciarze całą czwórką wjeżdżają wyciągiem kanapowym.
Maciek: Ale jest fajnie. Do kompletu brakuje nam tylko jednej osoby.
Kuba: Kogo?
Maciek: Mai.
Kuba: Mai?? No coś Ty! Chciałbyś żeby Maja tu z nami jeździła?!
Maciek: No. Lubię Maję.
Kuba: E, ja tam wolę Dominikę.
Maciek: O Jezu... No coś ty...
Kuba: Serio.
Maciek: No to może zamieńmy się na siostry?
Kuba: Dobry pomysł! Tylko że rodzice raczej się nie zgodzą.

***

Maja: Maciek, czy Ty wiesz co to jest dobre wychowanie? Nie popisuj się przede mną, przed kobietą!

***

Siedzimy wieczorem, pijemy i gramy. Piotr po paru kieliszkach śliwowicy chciał coś przynieść z samochodu.
Ja: Piotruś, nie idź już do samochodu.
Piotr: Dobra, dobra, nie pójdę.
Kuba: Kurczę, zapomniałem książki! Tato, mógłbyś mi ją przynieść z samochodu?
Piotr: Nie mogę. Mama mi zabroniła.
Kuba: Przecież tu nie ma Twojej mamy?

***

Maja: Jesteśmy w górach już trzy dni, jest śnieg, a my ani razu nie jeździliśmy na sankach! Jestem taka zawiedziona... 



poniedziałek, 02 stycznia 2012

To był szalony czas. Święta tak jak lubimy - czyli w dużym rodzinnym gronie - wigilia u nas na 12 osób, potem dzień u rodziców w 16-tkę, z szóstką dzieci biegających po domu. Radośnie, gwarnie, wesoło i sielsko-anielsko. W tym roku w rodzinie Piotra pojawił się pies - młody beagle. Przyjechał do nas na wigilię. Wojny z kotami nie było, jedno pacnięcie pazurem po nosie wystarczyło, ale i tak było niezłe zamieszanie. Szczeniak łaził wokół choinki, zahaczył o światełka i choinka fiknęła. A że była żywa, to miała taki pojemnik z wodą (zalany do pełna) - no i wszystko poleciało, a woda zalała podłogę i była szybka akcja ratowania prezentów. No, ale to było dość zabawne, ten pies jest w ogóle nieobliczalny, więc była kupa śmiechu.

Drugi dzień świąt do południa rodzinnie, gościliśmy też jedną samotną starszą panią, a potem przemiły wieczór z przyjaciółmi. Spotkaliśmy się w gronie trzech rodzin i piątka naszych dzieci - w roli pastuszków, diabła i anioła - po raz pierwszy w życiu wyruszyła kolędować. Emocje były niemałe. Szczególnie, gdy jedna pani ich pogoniła i Maja wyznała, że jeszcze przez dwa piętra trzęsły się jej nogi ze strachu. Ale poza tym jednym incydentem dzieciaki bawiły się świetnie. Nazbierały całą torbę słodkości i po kilka złotych.

Następnego dnia wyruszyliśmy w Tatry. Jechaliśmy ze znajomymi na dwa samochody. Na miejscu spotkaliśmy się jeszcze z jedną zaprzyjaźnioną rodziną. Znów było towarzysko, wesoło i miło. Dzieci i Piotr szaleli na nartach, Kuba jednego dnia przez 9 godzin nie schodził ze stoku. Ja niejeżdżąca, więc robiłam za fotografa i z książką w ręku popijałam kolejne grzańce... Przez cztery dni imprezowaliśmy w dużym gronie, ciesząc się dawno niewidzianym śniegiem.

W Sylwestra szybko pokonaliśmy 400 km by zdążyć do domu przygotować imprezę. Wszystko wyszło dość spontanicznie - tuż przed świętami w takiej naszej zaprzyjaźnionej ekipie ktoś rzucił hasło i stało się. Stawiło się 14 osób, w tym 6 dzieci, a każdy przyniósł ze sobą mnóstwo dobrego. W tym dniu dotarło do mnie jakie duże mamy już dzieci - to były w zasadzie dwie niezależne imprezy - dzieci sobie, my sobie - w ogóle nie wchodziliśmy sobie w drogę. Dopiero przed północą weszliśmy z nimi w interakcję, gdy poszliśmy całą drużyną puścić kilka fajerwerków. No i oczywiście w kulminacyjnym momencie piliśmy razem szampana na tarasie i obserwowaliśmy pokaz sztucznych ogni nad Warszawą. A potem to już były szalone tańce, zacięta gra w Tabu i zaklinanie Nowego Roku, żeby spełnił nasze marzenia i nadzieje. Oby był po tysiąckroć lepszy od minionego. Towarzystwo rozeszło się o 4 nad ranem, Piotr padł z atakiem pijackiej czkawki, ja do 5 ogarniałam co mogłam.

1 stycznia okazało się, że zostało nam sporo jedzenia, w tym dwa pyszniaste ciasta, więc nasi sylwestrowi goście wpadli na popołudniową kawę i tak zostali aż do wieczora - to były kolejne godziny rodzinnych rozgrywek.

Bo my jesteśmy miłośnikami planszówek. Gramy dość często i bardzo to lubimy. W tym roku Mikołaj zaszalał i w naszym domu pojawiło się sporo fantastycznych pozycji. Ostatnie dni upływały nam przy Wsiąść do pociągu, Carcassonne i Faunie. Prawdziwy rekord pobili Osadnicy z Catanu - od wigilii zagraliśmy 12 razy w przeróżnych składach i kombinacjach. Patrząc na karty ma się wrażenie, że gra ma 9 lat, a nie 9 dni... W gronie typowo dorosłym rewelacyjnie sprawdza nam się Tabu i Dixit, choć i cała reszta jest równie wciągająca tyle, że bez takich emocji. Wszystkie gry są naprawdę świetne, ale każdy ma swojego faworyta, więc jak zaczynamy grać, to lecimy potem w różne po kolei.

Przez te śmiałam się tak dużo i często, że zamarzyłam, żeby to nie zniknęło, zostało tak na zawsze. Wiem, że jest to wynikiem ciągłego przebywania wśród jakiś dzikich tłumów, bo ani jednego dnia nie spędziliśmy sami we czwórkę, ale mam nadzieję, że naładowałam akumulatory szczęścia i jak życie wroci do normalnego rytmu, to gdzieś mi ten śmiech zostanie w duszy na długi czas. To był cudowny czas z cudownymi ludźmi.

piątek, 23 grudnia 2011

Kuba: Jaki miałem piękny sen! Śniło mi się, że już była wigilia i że było tak dużo prezentów! Ale było tak jak szukanie Zajączka na Wielkanoc - te prezenty były poukrywane w domu, na tarasie, u ogródku a nawet w parku! I musieliśmy ich szukać! I to było takie fajne... I ja znalazłem laptopa! Dostałem swojego własnego laptopa! Boże, ale to był sen...

środa, 21 grudnia 2011

Wszystkim przyjaciołom i podczytywaczom tego bloga życzę wyjątkowych chwil w ciągu najbliższych dni - tryskajcie dobrym humorem i miłością - niech i Was dopadnie magia tych świąt - bez względu na to gdzie i w czyim towarzystwie je spędzicie.

A Mikołaj już do Was pędzi! Ho, ho, ho! ;-)


(Kuba, 9 lat)


(Maja, 7 lat) 

poniedziałek, 19 grudnia 2011

W radiu leci trójkowa świąteczna piosenka. Maja wtóruje.
Maja: Krok po kroku, krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku, idą święta, idą święta...
Kuba (w tej samej tonacji):... a Maja, jest szurnięta...

czwartek, 15 grudnia 2011

Drogi Mikołaju,
bardzo proszę cię o takie koniki z koralików i takiego petshopa konika, no i może górę słodyczy. I jakąś książkę o koniach lub grę.
Pozdrawiam Maja
Wesołych Świąt!!!


Święty Mikołaju!
Tym razem proszę cię o niewiele.
Po pierwsze o grę "Pociągi"
Po drugie o grę "Osadnicy z Catanu"
Po trzecie o normalną grę na komputer "Harry Potter"
Po czwarte o keyboard.
Po piąte o furę słodyczy.
Po szóste o grę "Fauna"
To wszystko. Jakub

 

Pisownia oryginalna:

niedziela, 11 grudnia 2011

Do Mai przyszła koleżanka. Zrobiły w pokoju niesamowity bałagan.
Ja: Dziewczynki, może zaczęłybyście trochę tu ogarniać? Razem wam to sprzątanie na pewno szybko pójdzie.
Maja: Tak, bo współpraca jest zawsze skuteczna!

***

U Mai nocowała koleżanka. Rano wołam dziewczynki, żeby pomogły mi nakryć do stołu. Przychodzą, nakrywają, po czym Maja pyta:
Maja: To teraz możemy kontynuować zabawę?

***

Piotr zabrał dzieci do rodziny na wieś. Maja dzwoni.
Maja: Mamo, wiesz, jak tu jest dużo kotów! Jeden nazywa się Filemon i jest taki słodki! I jest jeszcze mama i ma dwa małe. Możemy jednego wziąć? Proszę... Byśmy go tak sobie hodowali...

***

Maja wlazła w żywopłot. Wychodzi podrapana z maleńką piłeczką w dłoni.
Maja: Mamo! Zobacz co znalazłam w tych kłujących krzaczkach! Mogę ją zachować?

***

Jemy obiad. Podaję Kubie miskę z kalafiorem i proszę, żeby sobie nałożył.
Kuba: To kalafior?
Ja: Kalafior.
Kuba: Ciepły??
Maja: A czego Ty się spodziewałeś?

***

Maja stoi przy umywalce z zamiarem umycia zębów.
Maja (do siebie): O matko! Wzięłam szczoteczkę Kuby! Dziwne, bo kierowałam się w stronę mojej. 

***

Kuba z Mają bawią się w wymachiwanie nogami - kto wyżej.
Maja: Uważaj, bo mnie kopniesz! Musisz sobie najpierw przygotować dystans!

***

Odprowadzam Maje do szkoły.
Ja: Misia, odprowadzę Cię do tego wielkiego kamienia, a potem polecisz sama, dobra?
Maja: Do tego obelisku?

wtorek, 06 grudnia 2011

5 grudnia. Podekscytowane dzieci co jakiś czas wracają w rozmowach do nocnej wizyty Świętego Mikołaja. Tuż przed położeniem się do łóżek:
Maja: Mamo, mogę przygotować dla Mikołaja mleczko i ciasteczka?
Ja: Możesz.
Maja: Ojej, ale nie mamy ciasteczek... Muszę mu dopisać w liście, że bardzo mi przykro, ale ciasteczka się skończyły.
Ja: Możesz mu zostawić te kulki Lindor, które dostaliście od Babci i Dziadka. Mikołaj na pewno bardzo się ucieszy.
Kuba (z szelmowskim uśmiechem): Ej, Mamo! Podobno jesteś na diecie i nie jesz słodyczy? Kuleczki Lindor będziesz w nocy zajadać?

W nocy na Mikołaja czekał talerzyk z dwoma kuleczkami Lindor i trzema kawałkami czekolady oraz szklanka mleka (którą do połowy opróżnił nasz kot Leon). Obok leżała karteczka:
"Bardzo przepraszam, ale ciasteczka się skończyły. Mam nadzieję, że się nie gniewasz. Maja"
Rano Maja przeczytała: "Ani trochę, ho-ho-ho!"

poniedziałek, 05 grudnia 2011

 

Rysowała Maja (7 lat)

sobota, 03 grudnia 2011

Wybraliśmy się do kościoła. Kuba przystąpił do spowiedzi. Siedzimy w ławkach.
Kuba: Czy teraz już będzie komunia święta?
Ja: Tak.
Kuba: I zaraz potem koniec mszy?
Ja: Tak.
Kuba: Oooo! Ale szybko zleciało! Tak to już jest, jak się jest bezgrzesznym.

wtorek, 29 listopada 2011

K. Poskitt
Czy masz szczęście? Tajemnice prawdopodobieństwa
Ta książka jest o obliczeniach prawdopodobieństwa w postaci ułamków. Bardzo podoba mi się "Trójkąt Pascala". Jest też opisane o możliwościach wyniku z rzutu monetami i kośćmi do gry. Cała książka jest mądra. Bardzo mi się podobała!

U. Moore
Antykwariat ze starymi mapami
To druga część jednej z moich ulubionych serii. Okazała się tak samo ciekawa jak pierwsza część - "Wrota czasu". Tym razem Rick i Janson (Julia została za wrotami czasu) spotykają Maruk, która prowadzi ich po świecie Starożytnego Egiptu i pomaga im w rozwikłaniu zagadek legendarnego Domu Życia. Razem odkrywają Komnatę, której nie ma, zwaną: Nieistniejącą Komnatą i znajdują tam "Pierwszą i jedyną dokładną mapę tego miasteczka w Kornwalii zwanego Kilmore Cove". W następnych częściach dowiem się o ich dalszych przygodach. Książka bardzo mi się podobała!

I. Oglivy
Lichotek i Czarnoksiężnik
Jest to jedna z moich ulubionych lektur. Opowiada o 10-letnim chłopcu, którego uwięził czarnoksiężnik - Bazyli Deptacz. Któregoś dnia pan Deptacz zmniejszył Lichotka do mikroskopijnego wzrostu i uwięził go w świecie zabawkowej kolejki. Spotkał tam wielu maleńkich przyjaciół, walczył z nietoperzem krwiopijcą i ogromnym karaluchem. Książka bardzo mi się podobała.

I. Oglivy
Lichotek i Dragonon
To druga część jednej z moich ulubionych serii. Jest tu Lichotek, jest 7 czarnoksiężników, jest niania Flanelcia, a także są rodzice Lichotka: Sam Stubs i Lee Stubs i ich piesek Partacz. Tym razem czyha na nich złowrogi Dragonon, który chce im skręcić karki. Bardzo mi się podobała! PS. Polecam ją wszystkich, których znam.

I. Oglivy
Lichotek i Czarodzidło
Nasz bohater został uwięziony w Kasztanowym zamku przez... Tobika Kubasa, który był niebezpiecznym czarownikiem, choć na początku sprawiał sympatyczne wrażenie. W owym zamku Lichotek, Partacz, Czarodzidło - Matylda (mająca 7 i pół miesiąca) i pan Ignacjusz Mękała (czarnoKsiężnik), zostali zaatakowani przez: Straszą czarną zbroję (żelazny człowiek), Flegmina Wrzód, bandę czarowników i czarnoKsiężników. Na szczęście pokonali wszystkich i cała seria dobrze się skończyła.

piątek, 25 listopada 2011

Misie stały się częścią naszej rodziny. Głównie przez Maję, która kocha je miłością absolutną. Powoli już z nich wyrasta, ale wszystkim nadała imiona, które bezbłędnie potrafi wyrecytować z pamięci i pamięta historię każdego z nich. Gdy była mała i wyciągała z paczki nowego misia, sprawiała wrażenie, jakby właśnie na niego czekała. Rozpromieniona wołała na przykład: O! Pączek! Jesteś! 

Misiów ma w swojej kolekcji sporo, ale jeden z nich zajmuje w jej sercu miejsce szczególne. To Bibi. Jest z Mają od pierwszych dni życia. Na 5 urodziny Mai powstał piękny album ze zdjęciami z ich wspólnych przygód i wojaży. Tu namiastka:

 

 

A to reszta Majutkowej drużyny Misiów (i nie tylko)...



czwartek, 24 listopada 2011

Kuba: Dostałem dziś piątkę z angielskiego!
Maja: A ja nie dostałam nic...
Ja: Tak naprawdę to nieważne są oceny, tylko to, co Wam zostaje w głowie.
Maja: Ja dziś na angielskim zapamiętałam... prawdę mówiąc... nic.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Dzieci mają do szkoły na 9.50. Wstały później i, jak to zwykle rano, ze wszystkim się guzdrają.
Piotr (poirytowany): Macie czas do dziewiątej zero pięć! Żarty się skończyły!
Maja (spokojnie): Tatuś, powiedz do dziewiątej pięć, albo pięć po dziewiątej - będzie Ci łatwiej.

***

Ja: Co tam dzisiaj w szkole?
Kuba: Pisaliśmy wypracowanie pt. "Moja rodzina"
Ja: Co napisałeś?
Kuba: Zobaczysz, jak pani sprawdzi i odda.
Ja: Oj no weź... Ciekawa jestem, powiedz.
Kuba: Myślisz, że ja mam komputer w głowie i tak wszystko pamiętam?

***

Jadę na rowerze, wiozę Maję na bagażniku. Zjeżdżamy z krawężnika.
Maja: O! I dlatego nie lubię tak jeździć!
Ja: Przecież się zatrzymałam i delikatnie zjechałam. Nie poobijałaś się.
Maja: Teraz tak, ale kiedyś trafisz na jakiegoś hopka i ja wtedy stracę pupę!

***

Budzimy dzieci do szkoły przed 7.00. Przed wyjściem mają się ubrać, zjeść śniadanie, pościelić łóżka, umyć zęby i uczesać włosy. Jest 7.45 - pora wychodzić, a w ich pokoju kipisz.
Piotr: Kuba, dlaczego nawet nie pościeliłeś łóżka?!
Kuba: Już ścielę...
Piotr: Miałeś to zrobić rano!
Kuba: Przecież jest rano...

***

Maja zjadła jogurt. Podaje Piotrowi puste pudełko i brudną łyżeczkę.
Piotr: Nie wiesz gdzie jest kosz i zlew? Co to - jestem Twoim sługą?
Maja: Jak chcesz, możesz być.

***

Piotr: Za 10 minut wychodzimy do dentysty. Umyjcie zęby i wyczyśćcie je nitką dentystyczną - tylko porządnie, żeby Wam pan doktor nie wyciągnął brudów z zębów jak ostatnio. To wstyd!
Maja: My jesteśmy jeszcze dziećmi. A każde dziecko popełnia błędy.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
. . . . . . . .

. . . . licznik na blogu . . . .