W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej...
Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai.
Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli.
Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.
środa, 18 listopada 2009
Kuba pokasłuje. A gdy kaszle, zakrywa buzię ręką - ale nie dłonią, tylko zgięciem łokcia. Ja: O! Kuba, kto Cię tak nauczył zasłaniać usta? Kuba: Pani pielęgniarka. Przyszła do klasy i nam pokazywała. Ja: O matko, czyżbyście mieli w szkole pogadankę o grypie? Kuba: Aha. Ja: No proszę... A co Wam pani mówiła? Kuba: Ze jest teraz taki nowy rodzaj grypy nazywa się świńska grypa i że umarło na nią już 3 tysiące ludzi, i że co 4 sekundy się ktoś zaraża. I że jak ktoś się źle poczuje, to musi zostać w łóżku i się wygrzewać. A wiesz czego jeszcze dowiedziałem się w szkole? Ja: Czego? Kuba: Że jak ktoś się zarazi świńską grypą to mu wyrasta coś świńskiego - świński ryjek albo świński ogonek. Mogą też być świńskie nóżki... Ja: Tia... W szkole się tego dowiedziałeś? Kuba: No, Michał mi powiedział. Na przerwie. A więc dowiedziałem się w szkole!
czwartek, 12 listopada 2009
Bawimy się z zagadki. Maja: Co to jest - jeździ, lecz to nie autobus. Ma okna lecz nie ma szyb. Kuba: Samochód? Maja: Nie. Ja: Tramwaj? Maja: Nie. Kuba: Jakaś ciężarówka? Maja: Nie. Kuba: No to ja nie wiem. Maja: Kautobus. Kuba: Maja, oszukujesz! Nie ma takiego słowa! Maja: Jest! Kautobus jest bardzo podobny do autobusu, tylko że ma okna bez szyb!
środa, 04 listopada 2009
Ja: Jak tam Kuba dziś w szkole? Wydarzyło się coś niezwykłego? Kuba: No. Jadłem obiad na stołówce i była pyszna zupa, więc wziąłem dokładkę. I przez to, że ją wziąłem, to długo jadłem - tak długo, że aż się zaczęła przerwa obiadowa dla starszych klas. I jak te starsze klasy wpadły na stołówkę, to mnie stratowali. Upadłem i jeden chłopak mnie podeptał - skoczył mi na brzuch. I brzuch mnie strasznie bolał. Akurat przechodziła pani logopeda i pomogła mi wstać i zaprowadziła mnie do pani pielęgniarki. Miałem strasznie brudną koszulkę, bo ten chłopak chyba wdepnął w kupę i miałem teraz tę kupę na mundurku. Pani pielęgniarka się zdziwiła i zapytała czy upadłem na kupę? Uprała mi moją bluzkę, ale musiałem tam godzinę siedzieć i czekać, aż wyschnie. Pielęgniarka zrobiła mi szczepionkę w pępek i dała tabletki uspokajające... Ja: Żartujesz...? Kuba: No dobra, żartuję. Ja: Kuba, błagam Cię... co z tej historii jest prawdą? Kuba: No... to, że jadłem obiad na przerwie dla starszych klas i że się przwróciłem na plecaki. Ale nic mi się nie stało. Wstałem szybciutko i pobiegłem do klasy. Ja: Mówię Ci - kiedyś Cię uduszę za te Twoje żarty. Ale dlaczego jadłeś obiad na przerwie dla starszych klas? A! Bo wziąłeś dokładkę zupy. No, to chociaż tyle dobrego. Kuba: No wiesz Mamo... z tym Cię też trochę nabrałem - bo to wiesz, była zupa grzybowa - ohydna, ble - więc nie wziąłem dokładki, tylko strasznie długo ją jadłem...
sobota, 31 października 2009
Kontrowersyjne święto, wiem. Przynajmniej w Polsce. Gdy dwa lata temu, 31 października, zapukały do naszych drzwi dwie przebrane dziewczynki prosząc o cukierki, Kuba zaniemówił z wrażenia. Musiałam mu wytłumaczyć o co chodzi. Oczy mu się zaświeciły i zdecydowanym głosem obwieścił, że za rok on też będzie tak chodził. Rok to długo, zapomni - pomyślałam...
Oczywiście nie zapomniał. Latem wpadł nam w ręce "Koszmarny Karolek" i rozdział o Halloween spowodował, że Kuba już w lipcu zaczął odliczać dni do ostatniego dnia października. We wrześniu rozwiałam jego nadzieje - stanowczo odmówiiłam łażenia po obcych domach i proszenia o słodycze. Mina Kuby skruszyłby najtwardsze serce. I jeszcze te oczy...
Zaproponowałm więc alternatywę - nakupujemy mnóstwo słodyczy, poprzebieramy się i zrobimy sobie domowe halloween - bez wciągania w to sąsiadów. Kuba zapytał, czy może zaprosić kolegę. A właściwie to dwóch... Albo trzech... i ze dwie koleżnki. Z siostrami!
W sumie było 8 dzieci. Co ja mówię dzieci! To były diabły, gobliny i wampiry... Przyszła nawet sama śmierć! Czytaliśmy przy świeczkach "Wilki w ścianach". Robiliśmy z krepiny pająki i owijaliśmy się w mumie. Nie zabrakło też tradycyjnego "bobbing for apples" - czyli wyciągania z wody jabłek bez pomocy rąk. I jedzenia ciasteczek wiszących na sznurkach. Mamy zaproszonych dzieci przyniosły przekąski - krwawe ziemniaczki i poobcinane palce czarownicy. Furorę robiły też piernikowe pająki. Było strrrasznie fajnie! I okropnie śmiesznie!
To był jedna z najlepszych imprez jakie dzieciom organizowałm. A pomyśleć, że jeszcze rok wcześniej byłm przeciwna. Przy dzieciach to jednak wszelkie poglądy mogą ulec zmianie...
W tym roku Halloween połączyliśmy z urodzinami Kuby i urządzliśmy "Potworowe Urodziny". Dzieci przyszły poprzebierane za duchy, zjawy i czarownice. Ale o tym innym razem...
Mimo że dziś nie imprezujemy, kupiłm koszyczek słodyczy - na wszelki wypadek, gdy jakaś zbłąkana duszyczka zapuka i powie: "Cukierek albo psikus". Bo przecież dobrej zabawy i szczęśliwych dzieci nigdy za wiele ;)
Na zdjęciu - Halloween 2008 - w roli głównej Kuba i Maja.

środa, 28 października 2009
Wygłupiam się z Kubą. Łaskoczę go do upadłego. Kuba: Mamo, przestań, bo się zsikam! Ja: Nieee... nie przestanę. Muszę Cię jeszcze trochę pomęczyć. Kuba: Cholerna mama! Ja: Coś Ty powiedział??? Jaka mama? Cholerna??? Maja: Nie, mamo, przesłyszałaś się, Kuba powiedział: Królewna.
poniedziałek, 26 października 2009
Ja: Maju, pamiętasz jak się nazywa taki różowy ptak? Maja: Pelikan. Ja: Nie... zaczyna sie na f... Maja: Felikan!
środa, 21 października 2009
Kuba biegnie po mieszakniu z kotem na rękach. Maja za nim. Maja: Moli, uratuję Cię przed tym bachorem!!! Ja: Maja, co ty mówisz? Maja: No bo Kuba zabrał mi kota! Ja: Ale co Ty mówisz? Maja: Bachor mówię. Ja: A wiesz co to znaczy? Maja: Bardzo niegrzeczne dziecko. Ja: Yyy.. no tak... Ale wiesz, to niezbyt miłe określenie i wolałabym, żebyś go nie używała. A tak w ogóle to skąd Ty znasz takie słowo? Maja: A, bo tak było w Dzieciach z Bullerbyn. Czyli mogę go używać, bo to z książki dla dzieci!
niedziela, 18 października 2009
Dzieci odkryły ostatnio kostkę Rubika. Okazała się dla nich nie lada atrakcją. Każde dostało swoją - siedzą i kręcą sobie ściankami. Ja: Jak Wam idzie? Maja: Kuba mi zrobił namieszankę w mojej kostce i teraz będę się musiała męczyć, żeby to ułożyć!
środa, 14 października 2009
Kuba: A wiesz Maju, że na naszej ulicy jest grób policjanta?! Nawet trzech tam pogrzebano. Ja: Kuba, co Ty za głupoty Mai opowiadasz? Kuba: Sama mi to kiedyś przecież mówiłaś! Ja: Co ty pleciesz...? Kuba: No mówiłaś, że na ulicy, tam gdzie te górki są, to tam leżą policjanci!
poniedziałek, 12 października 2009
Znajoma: Maja, jaki masz w tym roku znaczek w przedszkolu? Maja: Dwa twagraty.
środa, 07 października 2009
Musi być ładny. I zdrowy. I miły. I grzeczny. Musi umieć gotować i umieć robić remonty. Musi umieć zakładać buty. I umieć instalowac komputer. I koniecznie musi czytać książki! Bo jak będziemy mieli dzieci, a ojciec nie będzie im czytać, to co wtedy? Dzieci będą się martwić, że nie ma czytania. Musi też pracować. W jakiejś dobrej pracy. O! W kinie na przykład! Chcielibyśmy mieć czworo dzieci - dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Będziemy mieszkać w domku, nie w bloku. Po prostu w nawsi. A skoro zamieszkamy w nawsi, to musi tam być wiele zwierząt. Będziemy mieli psa, kota, króliczki i jeszcze takie baranki i osiołka. Mój mąż musi mnie kochać i bardzo lubić kotki. Bo ja lubię kotki.
[Maja lat 5]
sobota, 03 października 2009
Dzisiaj Kuba skończył magiczne 7 lat. Siedem lat Szczęśliwego Małego Człowieka.
 ![]()
czwartek, 01 października 2009
Podczas generalnych porządków w pokoju dzieci, znalazło się mnóstwo różnych skarbów. Między innymi Pierwsza Książka Kuby. Miał wtedy niespełna 6 lat i postanowił sam napisać opowieść o piratach. Zapał był ogromny, znajomy grafik nawet pomógł mu ją zilustrować, ale fabuła nigdy nie powstała, ponieważ ten biały kruk gdzieś nam zaginął. Teraz, gdy się znalazł, okazało się, że weny już nie ma... No, ale pamiątka została - poniżej okładka - a wraz z nią oryginalny tytuł :)

wtorek, 29 września 2009
Z serii - nietradycyjne życzenia Kuby.
Brat Piotra obchodził swoje okrąłe urodziny - stuknęła mu czterdziestka. Pojechaliśmy do niego z życzeniami, niez(wyk)łym trunkiem i prezentem. Składamy mu życzenia. Kuba ustawił się w kolejce jako ostatni. Kuba: Wujku, życzę Ci bardzo miłej starości!
piątek, 25 września 2009
Maja: A wiesz, że Tycjan tak się dziś huśtał na huśtawce, że aż się zerzygał? Ja: Mówi się zwymiotował. Maja: Ja wolę zerzygał. Bo zerzygał jest krócej. I zresztą zerzygał jest ładniej niż zwymiotował. Tak samo jak gówno. Gówno jest ładniej niż kupa. Ja: Wcale nie jest ładniej. Wręcz przeciwnie. Maja: Dla mnie jest. I ja będę mówiła gówno, a nie kupa. Ja: Nie żartuj. Powiesz pani w przedszkolu, że idziesz zrobić gówno? Maja: Nie, powiem, że idę zrobić kupę. Ja: A widzisz! Czyli jednak przyznajesz, że kupa jest ładniej? Maja: Nie, po prostu ludzie robią kupę, nie gówno. Ja: Oo? A kto w takim razie robi gówno? Maja: Gówno robią psy. I ślimaki. Ja: A koty? Maja: Koty robią kupę. Ja: No to ja tu czegoś nie rozumiem - czym się różni kupa od gówna? Maja: Bo gówno jest rzadkie. A kupa gęsta. To znaczy twarda. Ja: Mówienie gówno jest niezbyt grzeczne. A rzadka kupa to nadal kupa. Jak człowiek zrobi rzadką kupę to nie mówi, że zrobił gówno tylko, że ma rozwolnienie. Maja: A nie, nie. Rozwolnienie to co innego. Ja: Ooo??? A co? Maja: Jak się zrobi rzadką kupę, i ona wylatuje tak bardzo szybko - to wtedy jest rozwolnienie. Rozwolnienie jest szybkie. A rzadka kupa, która nie jest szybka - to gówno.
poniedziałek, 21 września 2009
Jedziemy tramwajem. Kuba: Jak się nazywa przystanek na którym mamy wysiąść? Ja: No właśnie nie wiem dokładnie. Kijowska albo Ząbkowska. Maja: O! Ząbkowska! Tu się kupuje zęby? Kuba: O! Kijowska! Tu się kupuje kije? Maja: Wysiądźmy na Kijowskiej! Kuba: Nie na Ząbkowskiej, bo Ząbkowska jest silniejsza. Ja: Dlaczego silniejsza? Kuba: Bo zęby przegryzają kije.
czwartek, 17 września 2009
Maja skacze na trampolinie. Z każdym odbiciem wyrzuca z siebie ogromne ilości słów. Maja: Dziadek, zobacz! Ja skaczę wyżej od Kuby! To dlatego, że się mocniej odbijam! I dlatego, że jestem mniejsza! I dlatego, że Kuba jest cięższy! A jak tak skaczę, to mi się włosy odbijają tak, że aż mnie uderzają! Patrz jak skaczę! Prawie umiem doskoczyć do końca siatki! Patrz jak wysoko! Wyżej od Kuby! Bo Kuba więcej waży! I te włosy tak mnie trochę biją! Ale to nic! A wiesz dlaczego jeszcze tak wysoko skaczę? Dlatego, że tak dużo gadam! To mi daje siłę!

sobota, 12 września 2009
Kilka tygodni temu pokazałam dzieciom blog Pi razy żaba. Od tamtej pory, raz w tygodniu, w weekend, mogą sobie coś tam wybrać i pograć. Jest sobota - dzieci zasiadają do komputera. Kuba: Mamo, coś się zacięło! Pirat Żaba się nie ładuje!
wtorek, 08 września 2009
Maja ma w przedszkolu kolegę Sergiusza. Dość długo nazywała go Serwiusz. Ja: Maju, nie Serwiusz, tylko Sergiusz. Tam w środku jest G. Maja: Yyyy? Dlaczego? Ja: Bo nie ma takiego imienia Serwiusz. On ma na imię Sergiusz. Po jakimś czasie temat Sergiusza wrócił. Maja: ... i spotkałam Syrgiusza. Ja: SER-GIU-SZA. Maja: No przecież mówię Syr-GIU-sza. Ja: Nie Syr tylko Ser. Sergiusz. Maja jest wyraźnie poirytowana. Maja: Oj Mamo! Dlaczego Ty mu ciągle zmieniasz to imię!
czwartek, 03 września 2009
Kupiłam Kubie do szkoły książkę do religii. Przeglądam. W pierwszym rozdziale jest napisane: "Chrześcijańskie pozdrowienie: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Ja: Maja, znasz chrześcijańskie pozdrowienie? Maja: Nie. Ja: E, na pewno znasz. Co się mówi jak się widzi księdza? Maja: Nie wiem. Ja: No, przypomnij sobie. Niech będzie... Maja: Co niech będzie? Ja: No właśnie, co niech będzie? Jak się mówi? Maja: Niech będzie... spokój!!!
sobota, 29 sierpnia 2009
Ja: Kuba, poczytaj trochę Mai. Kuba: Dobra, dobra. ... ... Maja: Mamo! Kuba tak czyta, żeby dla mnie było niedobrze! Ja: Kuba, jak czytasz? Kuba: Wolę Ci nie mówić... Ja: Gadaj szybko! Kuba: Eliksir dla dziewczyn, żeby zgniły. Albo: Dziewczyny są strasznie nudne i nie potrafią wymyślać żadnych zabaw, bo nie mają rozumu. Straciły go razem z głową w roku 850. Maja: Kuba, chciałam Ci powiedzieć, że mówisz też o swojej własnej mamie! To też dziewczyna. Kuba: O! A tu jest na przykład napisane: Maja lat 5 - do sprzedania, cena 1200 zł.
wtorek, 25 sierpnia 2009
Na początku był Stukan. Ale jak się okazuje, według Mai, jest więcej zwierząt źle nazwanych.
Kiełek - mors
Hauczek - pies
Fontannik - wieloryb
Gdaczka - kura
Długoogon - myszka
Piko - miś
Kolcek - jeż
Zielolonek - krokodyl
Rechotka - żaba
Złotoć - rybka
Firl - komar
Pri-pri - osa
Niektóre mają oczywiste skojarzenia, ale spróbujcie odgadnąć wszystkie ;)
środa, 19 sierpnia 2009
Uwielbiam życzenia od dzieci. Zawsze są niebanalne. Właśnie obchodziliśmy z Piotrem 8 rocznicę ślubu. Kuba mógł rzucić tradycyjne - "Sto lat w zdrowiu, kochani". Ale nie... Zaskoczył mnie dojrzałością i głębią tych życzeń. I tym, że tak po prostu potrafi przełamać tabu...
Kuba: Mamo, Tato - życzę Wam, żebyście umarli ze starości, po długim życiu, nie z choroby czy wypadku.
Dziękuję Synku. Niech się stanie.
piątek, 14 sierpnia 2009
Moi rodzice mieli wcześnie rano zabrać dzieci. Trochę im się pozmieniały plany. Kuba: Czemu Babcia z Dziadkiem przyjadą później? Ja: Bo idą na imprezkę. Wrócą późno i nie wstaną tak rano. Kuba: A gdzie idą na imprezkę? Ja: Do Lidki. Kuba: Do Lidki? Lidka to żona Tadka? Ja: Tak, ale oni teraz razem nie mieszkają. Kuba: Dlaczego? Ja: Bo Lidka się wyprowadziła. Nie są już razem. Kuba: R o z w o d n i l i s i ę ?
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Maja: Co to jest? Ja: Trójząb. Maja: Jaki trójząb? Ja: No takie widły. Neptun miał taki trójząb, pamiętasz? I Kuba jak się przebrał za diabła. Maja: Ja też miałam kiedyś trójząb! Ja: Ty? Kiedy? Maja: Jak byłam malutka. Taka mała dzidzia. Z buzi mi wtedy wystwał taki trój-ząb.
|
|
|
<
|
Listopad 2009 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
|
|
|
|
1
|
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
29
|
|
30
|
|
|
|
|
|
|
Zakładki:
Magiczne miejsca:
Warto zajrzeć:
. . . . . . . . . . . .
. . . .
|