W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli. Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.
czwartek, 27 listopada 2014

Napisz opowiadania o tym, jak ktoś dzięki przeczytanej książce nauczył się czegoś, co przydało mu się w życiu i pozwoliło uniknąć popełnienia błędu.

Była sobie pewna Maja. Była grzeczną (pozornie) i pilną dziewczynką. Dostawała same piątki oraz szóstki, a każdy nauczyciel stawiał jej wzorowe zachowanie. Lecz kiedy Maja wracała do domu, rozpętywało się istne piekło. Jej starszy brat Jakub odrabiał swoje lekcje spokojnie, w pokoju, a ona zabierała jego zeszyty, podręczniki, ćwiczenia i rzucała nimi, wyrywała strony, mazała po wypracowaniach. Pewnego razu Maja poszła do księgarni i ukradła dwie książki. Jedną o koniach, a drugą pod tytułem "Dlaczego należy szanować i ślepo wykonywać wszystkie polecenia starszego brata". Zaciekawił ją tytuł, więc ją przeczytała. Kiedy skończyła lekturę, coś jej pstryknęło w mózgu i kiedy jej brat Jakub wrócił ze szkoły, zrobiła mu zupkę w proszku knorr, zrobiła za niego pracę domową i spakowała mu plecak.

Kuba,
język polski, klasa 6

środa, 26 listopada 2014

Wchodzę do pokoju dzieci. Jedna z szuflad ma oderwany cały front.
Kuba: Rozwaliła nam się szuflada.
Ja: O matko! Co zrobiliście?!
Kuba: To było niechcącaście...

wtorek, 25 listopada 2014

U dzieci w szkole nie można używać telefonów komórkowych. Można nosić, ale nie można z nich korzystać (dopiero po zajęciach). Kuba zaraz po lekcjach miał jechać na konkurs matematyczny. Rano okazało się, że nie ma podstemplowanej legitymacji szkolnej, a bez tego by go nie wpuścili na konkurs. Piotr więc nakazał mu rano załatwić w sekretariacie stempel i zadzwonić ze sprawozdaniem czy mu się udało (było duże prawdopodobieństwo, że zapomni). Niedługo potem Kuba zadzwonił, że wszystko jest ok. Kilka godzin później odbieram maila od nauczycielki, że Kuba korzystał z telefonu i prośba o rozmowę z nim o zasadach i miejscach korzystania z telefonu. Oczywiście został mu on zabrany i żeby go odzyskać rodzic musi się osobiście pofatygować do sekretariatu. 
Ja: Co mam jej odpisać?
Piotr: Napisz, że chociaż nie stosujemy kar cielesnych, to tym razem Kuba klęczał godzinę na grochu.
Kuba: Napisz, że zlaliście mnie pasem i całe popołudnie płakałem. Ucieszy się.
Ja: Pytam poważnie. Co mam jej odpisać? Że dziękuję za informację? Przecież wcale nie dziękuję...
Kuba: Napisz, że miałem takie wyrzuty sumienia, że cały dzień o tym myślałem i przeżywałem! I przez to słabo mi poszedł ten konkurs. Niech ma wyrzuty sumienia.

piątek, 21 listopada 2014

Gdy tylko w sklepach pojawiły się czekoladowe kalendarze adwentowe, dzieci od razu sięgnęły do swoich skarbonek. Każde z nich kupiło sobie po jednym. Kuba zjadł natychmiast wszystkie 24 czekoladki. Maja postanowiła poczekać do grudnia i jeść codziennie jedną. Trzymała czekoladki na swoim biurku. Nie otwarte. Zafoliowane! Niestety, gdy któregoś dnia wróciła ze szkoły zobaczyła taki widok:

 

Maja: Lulka...
Piotr: Już ją ostro ochrzaniłem.
Maja: Ja nie zamierzam na nią krzyczeć. O, Lulka, jesteś taka słodka...
(Zagląda do obgryzionego pudełka, znajduje czekoladkę)
Maja: O! Zostawiłaś mi jedną! O, nawet dwie! Nie, trzy! Dziękuję, kochana jesteś...

środa, 19 listopada 2014

Piotr gotuje obiad. ma zajęte obie ręce, nie dosięga do przypraw.
Piotr: Kuba, podaj mi ziółka.
Kuba: Ziółko? Jakie ziółko? Masz na myśli marihuanę??

niedziela, 16 listopada 2014

Lulka pogryzła Mai pomadkę ochronną do ust. Z Paryża!
Zbieram pogryzione resztki i pokrzykuję na psa.
Ja: Lulka, ty jesteś jakaś stuknięta! Dlaczego pogryzłaś szminkę? 
Maja: Może ją usta piekły...

czwartek, 13 listopada 2014

Maja: Myślę jak to będzie, gdy za kilkadziesiąt lat będzie się mówiło: Babcia Julcia, Babcia Maja. To trochę dziwne. Już nie będzie takich starożytnych imion.
Ja: A jakie to imiona są starożytne?
Maja: Wiesia, Stasia, Janinka...

wtorek, 11 listopada 2014

Kuba wraca z Piotrem od okulisty.
Ja: I jak?
Kuba: Będę nosił szkła z kapeluszem!
Ja: Co?
Kuba: No wiesz, te kapelusze... Nie, to nie kapelusze, to drugie...
Ja: Cylindry?
Kuba: No właśnie!

środa, 05 listopada 2014

Spełniło się jedno z największych marzeń Mai. Zobaczyła Paryż.
Poleciałyśmy bez chłopców, to był nasz babski wyjazd.
Cztery wspaniałe, intensywne dni. Paryż jesienią jest magiczny.

Widziałyśmy dużo - Pompidou, Luwr i Muzeum Grevin tylko z zewnątrz, ale bez żalu. Za to dużo spacerowałyśmy chłonąc widoki, architekturę, mieszkańców i język. Przeszłyśmy na nogach całe Pola Elizejskie, spod Luwru pod sam Łuk Triumfalny, spacerkiem wzdłuż Sekwany, po cmentarzu Pere Lachaise, kilka godzin na Montmartre - Plac Pigalle, sklepik z Amelii, wjazd kolejką, Bazylikę Sacre Coeur i Moulin Rouge. Zaliczyłyśmy wjazd na wieżę Eiffla i Montparnasse. Zwiedziłyśmy Muzeum d'Orsay i Katedrę Notre Dame. Widziałyśmy dzielnicę La Defense, operę, Sorbonę i zakłódkowane mostki dla zakochanych. Powłóczyłyśmy się po Paryżu nocą, przejechałyśmy bezzałogowym metrem w pierwszym wagoniku niczym maszyniści i dwa razy popłynęłyśmy stateczkiem po Sekwanie - raz w dzień i raz wieczorem, a Maja pokręciła się klimatyczną karuzelą z minionej epoki...

Spróbowałyśmy paryskich bagietek, croissantów, creme brulee, pieczonych kasztanów, a nawet pysznie przyrządzonych ślimaków. Ja popijałam francuskie wina, a Maja czekoladę na gorąco i świeżo wyciskane soki. To była wspaniała przygoda i cudowny czas pełen śmiechu i szczęścia w oczach. I odkrycie, że warto czasem się rozdzielić i coś zrobić z jednym dzieckiem.

 

***

Maja dostała mapkę Paryża. Przegląda ją wnikliwie.
Maja: Bardzo fajna ta mapa! Wszystko na niej jest! Mogę nas poprowadzić?
Ja: Możesz.
Maja: To od dziś ja będę mapownikiem.

***

Maja: Mamo, widziałaś?! Tamta pani miała taką samą książkę o Paryżu jak my! Tylko po innym języku. Było napisane Parijs.

***

Maja kupiła sobie swoje ulubione francuskie miętówki Vichy. Sześć paczek. Po niezłej przygodzie, jaką przeżyłyśmy, szczęśliwie dotarłyśmy na lotnisko. Maja sięga po cukierka.
Maja: Muszę wziąć moją tabletkę na uspokojenie...

niedziela, 02 listopada 2014

Po Kubę przyszło pięciu kolegów. Sceptyczni, ale w końcu po raz pierwszy, puściliśmy go, aby biegał po sąsiedztwie z okrzykiem: "cukierek albo psikus!".
Chłopcy poprzebierali się i poszli na łowy. Nazbierali torbę słodyczy, którą zjedli niemalże na miejscu, dwa banany, które niechcący wdeptali w dywan i trochę kasy, za którą od razu poszli do pobliskiej pizzerii.

Nie wiem czy ten zwyczaj się przyjmie, ale z pewnością dostarczył młodzieży mnóstwo śmiechu - a to rzecz w sumie dobra i pożądana...

Na zdjęciu Kuba, lat 12

wtorek, 21 października 2014

Na klasówkach z matematyki zawsze jest dodatkowe zadanie dla chętnych. Szóstkę mogą dostać tylko ci, którzy zrobią wszystko bezbłędnie i rozwiążą to dodatkowe zadanie. W tym roku były już cztery klasówki. Kuba ze wszystkich zgarnął maksymalną ilość punktów. Dostał też dodatkową szóstkę za przejście do dalszego etapu w kuratoryjnym konkursie matematycznym.
Kuba: Dziś na matmie pani wzięła mnie do tablicy i za rozwiązanie zadania dostałem piątkę.
Ja: Gratuluję. Super!
Kuba: Nie bardzo. Teraz ta piątka zaniża mi średnią...

poniedziałek, 20 października 2014

Kuba i Maja strasznie się kłócą. Ostatnio tak często, że oszaleć można.
Siedzimy z Piotrem w pokoju, u dzieci znowu awantura.
Ja: Możecie się uspokoić?!
Piotr: Nie możecie wytrzymać jednego dnia bez dokuczania sobie? Dlaczego ciągle się kłócicie?! 
Kuba: Bo jesteśmy od tego uzależnieni!
Maja: Tak! I nawet to lubimy!
Kuba: Naprawdę! Sprawia nam to przyjemność!

niedziela, 19 października 2014

Kuba założył skarpetki pięciopalczaste.
Ja: Nie wiem jak Ty możesz w nich chodzić. One są takie niewygodne.
Kuba: Moje palce cieszą się, że mają oddzielne pokoje.

środa, 15 października 2014

Dostałam super prezent urodzinowy.

Od Mai - Aniołka do mojej kolekcji. Tym razem to Aniołek Śmiechu.

Od Kuby książeczkę własnego wykonania z kuponami - na masaże, zakupy, zmywanie garów, na przygotowanie śniadań, obiadów i kolacji... W sumie 30 sztuk. Przeliczyłam, że to prezent bardzo kosztowny - czasowo. Bardzo się wzruszyłam. 


 

czwartek, 09 października 2014

Kuba dorasta. Już nie chce być Kubą, tylko Jakubem.
Poprosił, żeby na urodzinowym torcie było napisane: 12 lat Jakuba. Rozważał nawet oficjalny komunikat w tej sprawie podczas swojego przyjęcia dla całej familii. Ale powiedziałam mu, że dla swoich dziadków i ciotek już zawsze będzie Kubusiem, nawet po trzydziestce.

Próbuje więc z nami - dużo szybciej reaguje, gdy zwracamy się do niego per Jakub. Poprosił też kilku nauczycieli, aby zwracali się do niego w ten bardziej dorosły sposób. Do niektórych wystosował nawet specjalną tabliczkę - trzyma ją podczas lekcji na ławce. Padłam, jak zobaczyłam.

 

piątek, 03 października 2014

A tu Kuba 11-latek

Ulubiony kolor: czarny
Ulubione zwierzę: wąż
Ulubione książki: Baśniobór
Ulubione filmy: Władca Pierścieni, Hobbit
Ulubione gry: Lego Hobbit
Ulubiony przedmiot w szkole: wf, informatyka, technika
Najbardziej nie lubię: gdy dostaję karę i gdy rodzice na mnie krzyczą
Już nie mogę się doczekać: aż będę dorosły
Największe marzenie: żeby Babcia byłą zdrowa
Kim chcesz zostać jak dorośniesz: farmerem, a jak mi się nie uda, to sędzią w meczach piłkarskich 
Jaki jesteś: niski

***

Kuba niewiele się zmienił przez ostatni rok. Wciąż jest empatyczny i bardzo wrażliwy. Rozczulają go małe dzieci i zwierzęta, a ludzie starsi i chorzy wywołują łzy w oczach. Nie daje rady oglądać filmów opartych na faktach, nie dokończyliśmy wspólnego oglądania Titanica, po prostu nie był w stanie. Dopiero teraz, ale wciąż bardzo powoli, wprowadzamy go w obrazy z historii II wojny światowej.

Jest mądry i ambitny. Świetny uczeń, po raz drugi zgarnął nagrodę za najwyższą średnią w swoim roczniku. Nauka przychodzi mu dość łatwo, a swoją wiedzą chętnie dzieli się z innymi - ostatnio udzielał korepetycji z matmy swojej koleżance z klasy. Z pasją robi wszelkie prace techniczne - tnie, składa, klei, przyszywa, przybija.

Książki dobiera prawie wyłącznie z działu fantastyki, a dokładnie fantasy. Czytanie o realnym świecie nie wciąga go. Czyta zdecydowanie mniej niż kiedyś - tablet i komputer stały się bardziej interesujące. Wciąż nie może się uwolnić od Harrego Pottera - codziennie, w każdej wolnej chwili słucha audiobooków.

Mimo, że jest aktywny fizycznie - chętnie gra w piłkę, biega, skacze, do szkoły codziennie jeździ rowerem i jest dość silny, to też skromny i trochę zakompleksiony - z uwagi na swą drobną budowę ciała.

Uwielbia dokuczać siostrze - choć trzymają sztamę i współpracują - to niemalże codziennie się też kłócą, przezywają, robią małe złośliwości.

Niestety Kuba nie wyrósł z notorycznego roztrzepania - ciągle coś gubi, zapomina, szuka. Dużo wokół niego chaosu i beztroski. Dużo pomaga, bez sprzeciwu angażuje się w różne prace domowo-porządkowe. Można na niego liczyć - oczywiście jeśli nie zapomni...

czwartek, 02 października 2014

10 część jest tu

Maja: Pisałam pracę o głodnym niedźwiedziu, który upolował sarnę.
Ja: Trochę drastycznie.
Maja: Ale nie ujęłam tego w kontekście, że ją zabił, tylko że spotkał sarnę i... trzy kropki.

***

Maja kupiła sobie latający samolocik, taki szybowiec.
Puszcza go, ale on za daleko nie leci, tylko od razu spada.
Kuba: Maja - z całym szacunkiem - czy choć raz tym dobrze rzuciłaś?

***

Maja: Kuba się dzisiaj bardzo rozsądnie zachował.

***

Ja i Kuba wracamy z Lulką od weterynarza. Dzwoni Piotr i dopytuje co z psem.
Maja: Oddaję Ci mamę, bo ja nie znam faktów.

***

Bawimy się rodzinnie w zagadki. Każdy ma jedno pytanie. Piotr swoje nie przemyślanie marnuje.
Kuba: Dobra, niech będzie, że to był strzał techniczny.

***

Maja: Mamo, czemu się tak złowieszczo uśmiechasz?

***

Siedzimy na tarasie. Mrówka łazi po stole. Maja ją zgniata palcem.
Ja: Dlaczego zabiłaś mrówkę?
Maja: A co? Miałam ją oszczędzić?

sobota, 27 września 2014

Robię śniadanie. Maja nakrywa do stołu.
Maja: O Boże, co ja robię! Szukam talerzy w lodówce... Ależ ja jestem głupiutka...
Kuba: Od 10 lat Ci to powtarzam! Nareszcie przyznałaś mi rację!

piątek, 19 września 2014

Ja: Maja, jak się nie uczysz, to wyjmij mi odkurzacz.
Maja: No proszę Cię! Jak to się nie uczę? Właśnie robię sobie kakałko i idę do lekcji!
Ja: Kuba, wyjmij odkurzacz.
Maja: Ale nie można uczyć się przy odkurzaczu! To niezdrowe dla uszu.
Ja: Przecież jeszcze się nie uczysz.
Maja: Mamo, ja się uczę cały czas! W każdej sekundzie się uczę!
Ja: Tak? A czego?
Maja: Uczę się jak żyć.

poniedziałek, 15 września 2014

Chcę zrobić Mai zdjęcie, ale ona ciągle robi głupie miny.
Ja: Maja, uspokój się... Chciałam Ci zrobić zdjęcie - tak ładnie wyglądasz. Będziesz miała fajną pamiątkę.
Maja dalej robi głupie miny.
Ja: Oj Maja, jaka Ty jesteś głupiutka...
Maja: Przykro mi to mówić Mamo, ale to się dziedziczy...

środa, 10 września 2014

Ja: Cześć Mały!
Kuba: Cześć Duża!
Ja: Cześć Młody!
Kuba: Cześć Stara!
Ja: Cześć Mądry!
Kuba: Cześć... yyy Mamo! Sprawdzasz mnie?

niedziela, 31 sierpnia 2014

Pojechaliśmy do Chorwacji samochodem - 1400 km. Kierowcą był tylko Piotr. Na którejś ze stacji benzynowych kupił sobie kofeinę w płynie na dalszy etap podróży. O północy zatrzymaliśmy się w Wiedniu.
Maja: Tatuś, zażyj sobie teraz swoją kokainkę!

***
Zatrzymujemy się na parkingu w Chorwacji.
Maja: O! Tu jest polakowy samochód!

***
Dzieci się pokłóciły. Wybuchła mała awantura. Świadkiem była nasza znajoma.
Kuba: Myślisz, że przez tę kłótnię ciocia już nas nie lubi?
Ja: Nie wiem. Zapytaj ją wprost. Szczerość jest najlepsza.
Kuba: Nie jest najlepsza. Przynajmniej nie zawsze.
Maja: Zgadzam się. Jest dobra, ale nie najlepsza.

***
Mieszkaliśmy na odludziu. Któregoś dnia poszłam z dziećmi na zakupy do jakiegoś małego sklepiku. Trochę się zgubiliśmy. W drodze powrotnej Maja proponuje inną trasę - na skróty.
Maja: Może pójdziemy tędy? Będzie bliżej.
Ja: Ja nie wiem czy to jest skrót. Nie mam pojęcia, gdzie jesteśmy... Może się okazać, że pójdziemy w złą stronę. To ryzykowne...
Maja: Jest ryzyko, jest zabawa!

***
Jedziemy na wycieczkę w góry. Nagle na drogę wychodzi nam żółw. Idzie sobie poboczem. Zatrzymujemy się, dzieci zachwycone.
Ja: Skąd żółw w górach w Chorwacji???
Maja: Może się zgubił?
Kuba: Możemy go zabrać do Polski?
Maja: Tak, tak! Prosimy! Zamieszka w naszym ogródku!
Kuba: Tak! I nazwiemy go Horvat!



wtorek, 12 sierpnia 2014

Palimy ognisko. Gdy ogień trochę przygasa, Maja dorzuca dębowe liście. Palą się intensywnie, ale krótko, więc Maja znowu dorzuca.
Kuba: Maja, dorzuć patyków! Liście są jak narkotyki - działają tylko na chwilę.

czwartek, 07 sierpnia 2014

Jedziemy przez wieś. Wyprzedzamy kombajn. Piotr sprawdza wiedzę dzieci.
Piotr: Co to jest?
Maja: Kombajn.
Piotr: Do czego służy?
Maja: Do zbożowania.

wtorek, 05 sierpnia 2014

Tu Maja 9-latka

***

Ulubiony kolor: malinowy
Ulubione zwierzę: koń
Ulubione książki: Heartland
Ulubione filmy: Harry Potter
Ulubione gry: Dixit, Fasolki
Ulubiony przedmiot w szkole: wf
Najbardziej nie lubię: jajecznicy i gdy Kuba mnie szczypie
Już nie mogę się doczekać: wyjazdu do Paryża!
Największe marzenie: mieć swoją stajnię albo chociaż własnego konia
Kim chcesz zostać jak dorośniesz: panią konikową
Jaka jesteś: fajna

***
Towarzyska, potrafi się dogadać z każdą grupą wiekową – dobrze bawi i opiekuje się młodszymi, świetnie się czuje w grupie rówieśników, ale chyba najlepsze relacje układa sobie z dziewczynkami starszymi od siebie o 2-3 lata. Na zimowisku super dogadywała się z gimnazjalistkami. Lubi też (z wzajemnością) kolegów starszego brata. W grupie dużo się śmieje i często wygłupia. Ma dużo pomysłów, chyba nigdy nie powiedziała, że się nudzi. Rzadko gra na komputerze, a jeśli już, to szybko sama rezygnuje. Nie lubi typowo dziewczęcych masówek – Barbie, Hanna Montana, Violetta, Monster High – wręcz ja odrzucają. Nie ulega modzie - gdy wśród koleżanek panuje fascynacja czymś, Maja nigdy nie ma problemu z tym, żeby głośno powiedzieć, że to jest beznadziejne i nie rozumie zainteresowania. Nie robi tego co wszyscy, nie chce mieć czegoś bo inni mają, nigdy nie zabiegała, żeby wejść w jakąś grupę.
Ma dużą pewność siebie, ale wstydzi się publicznych występów. Świetnie się uczy, z rąk dyrektorki odebrała nagrodę za napisanie testu 3-klasisty na maksymalną ilość punktów. Lubi tworzyć, wymyślać, pisać. Angażuje się we wszystkie szkolne prace dodatkowe, kilka razy sama namawiała nauczycielkę na zorganizowanie jakiś dodatkowych prac i podsuwała jej pomysły na tematy. Jest ambitna, zaangażowana i bardzo samodzielna. Nigdy nie chce, żeby jej pomagać, denerwuje się, jak sugeruję, że powinna coś poprawić czy zmienić.
Mała małpka – ciągle skacze, fika i bardzo lubi się wspinać, dosłownie po wszystkim – drzewach, pomnikach, meblach, ścianach, framugach drzwi... Ostatnio z roweru wodnego, gdy płynęliśmy rzeczką, wdrapała się na most, pod którym przepływaliśmy. Parki linowe i ścianka wspinaczkowa to jej żywioł.
W ciągu ostatniego roku bardzo dojrzała emocjonalnie - nie obraża się, potrafi być bardzo opiekuńcza, cierpliwa i wyrozumiała. Chociaż niestety najmniej w stosunku do brata - często się z nim kłóci, krzyczy i mu dokucza. Ale też dobrze się z nim bawi, zawsze o nim pamięta, robi mu prezenty, a gdy trzeba, zrobi dla niego wszystko.
Największą jej pasją są konie, ostatnio też Paryż i to co francuskie - uczy się języka, nosi koszulki z wieżą Eiffla, czyta książki o Paryżu i marzy, żeby tam pojechać.
Najdroższa jej sercu jest Lulka. Życie dzieli się na to przed psem i teraz.
Zawsze otwarcie mówi, co myśli, jest zdecydowana i niezależna. Mądra, dowcipna i niepokorna. Chyba rośnie mała feministka.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40
. . . .