W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej...
Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai.
Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli.
Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.
wtorek, 09 lutego 2010
To opis wydarzeń sprzed roku. Znalazłam je przy okazji robienia porządków w komputerze. Pomyślałam, że w sumie warto, aby przetrwał - tu na blogu nie zginie. Wklejam w rocznicę tych traumatycznych wydarzeń. Traumatycznych dla mnie - mimo upływającego czasu wciąż nie przeszłam nad tym do porządku dziennego. Mam nadzieję, że moim dzieciom to wydarzenie nie wyrządziło takich szkód...
***
W lutowe, sobotnie popołudnie wyjechaliśmy do rodziców. Nie było nas jedną dobę, wróciliśmy w niedzielę wieczorem. Po wejściu do mieszkania zastaliśmy otwarte na oścież drzwi tarasowe, a po mieszkaniu porozrzucane nasze rzeczy - powyrzucane drobiazgi z półek, pudełek, skrzynek. Splądrowane szafki i szuflady. Na nasze twarze padł blady strach - ktoś włamał się do naszego mieszkania i nas okradł.
Mnóstwo uczuć - złość, żal, bezsilność. Ale przede wszystkim strach. Okropny, paraliżujący, przeszywający całe ciało. Dzieci też były przerażone, choć starałam się jak mogłam, żeby im się nie udzielały nasze uczucia. Złodzieje połaszczyli się między innymi na dziecięce skarbonki. Majątku może tam nie było, kilkaset złotych, ale płacz Mai dał mi do zrozumienia jak wielka to strata. Nawet nie o pieniądze tu chodzi, lecz o różową świnkę-skarbonkę, którą mój Tata przywiózł mi kiedyś z Węgier, dawno temu, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką. Śliczną, glinianą, ręcznie zrobioną - z dedykacją. A potem przemalowaną i odświeżoną przeze mnie i podarowaną mojej małej córeczce. Trzymała w tej śwince swoje pierwsze zarobione pieniądze - została zaproszona do udziału w kilku zdjęciach dla jednego fajnego pisma.
Przytuliłam córeczkę najmocniej jak mogłam. - Moje Kochanie... Tak mi przykro. Nie płacz nad pieniędzmi - to tylko pieniądze. Ale świnka była wyjątkowa, wiem... Mogę Cię jakoś pocieszyć? Choć, spróbujemy znaleźć coś pozytywnego. Zobacz - nie zabrali Twoich kaczek. I wszystkie misie są na miejscu. Książek chyba też nie brakuje. Pewnie złodzieje nie lubią czytać. I gry są. I klocki. I kredki. I płyty. Zobacz, niewiele ukradli... Na buzi Kuby strach mieszał się ze złością: - Co za wstrętni złodzieje! Jakbym ich złapał, to bym im głowy poobcinał! - Wiem Synku, że jesteś zły. Ja też. Ale nie możesz w ten sposób mówić. Obcięcie komuś głowy to morderstwo. To dużo gorsze niż kradzież. Poza tym zemsta nie jest żadnym rozwiązaniem, i nie jest sprawiedliwością. Już zadzowniłam po policję, niech oni się tym zajmą. - Czy policja złapie tych złodziei? Czy oddadzą nam to co ukradli? - Nie wiem. Może. Ale bardziej prawdopodobne jest to, że nie. Złodzieje potrafią być bardzo sprytni. - I nie pójdą do więzienia? - Nawet jeśli nie pójdą, to w jakiś sposób i tak poniosą za to karę. Wierzę, że w życiu wszystko wraca ze zdwojoną siłą - jeśli zrobisz coś dobrego, to spotka Cię coś jeszcze lepszego. Tak samo jest ze złem - jeśli zrobisz komuś krzywdę, w jakiś sposób to do ciebie wróci. Myślę, że skoro złodzieje ukradli nam jakieś rzeczy - sami też kiedyś coś stracą i to o wiele bardziej cennego niż pieniądze czy aparat fotograficzny - dużo gorzej stracić miłość, swoją szansę albo kogoś... - Oni tego nie wiedzieli? - Raczej wiedzieli. Wszyscy znają powiedzenie nie rób drugiemu co tobie niemiłe. To się właśnie do tego odnosi. Po prostu złodzieje to nieczuli głupcy, którzy myślą tylko o sobie, i tylko o tym co tu i teraz. - Ale i tak mi jest smutno. - Wiem Skarbie. Ale tak to już jest - życie składa się też ze smutków. Inaczej nie docenilibyśmy tych wesołych stron życia. Mi też jest smutno, ale ten mój smutek jest taki trochę pomieszany z wdzięcznością, że tylko tak to się skończyło. Nie narzekam - bo wiem, że zawsze może być gorzej. Złodzieje mogli nam zabrać dużo więcej - książki, płyty, sprzęt grający. Albo mogli w złości zniszczyć nasze mieszkanie, powybijać szyby, pomazać ściany. Albo skrzywdzić nasze koty. - Ale zabrali aparat. Nie będziemy już mogli robić zdjęć... - Coś wymyślimy. - I tak mi smutno... - Hej, Kuba, uszy do góry! Zobacz, mamy dużo innych fajnych rzeczy. Dlatego tak często Wam powtarzam, że trzeba cieszyć się z tego co się ma. Bo nigdy nie wiadomo, na jak długo będzie nam to dane. Uśmiechnij się. Będzie dobrze! - A gdybyśmy nie pojechali do Babci, to by nas nie okradli? - Dzisiaj pewnie nie. Ale mogliby to zrobić kiedy indziej - jak wyjedziemy na wakacje, albo jak będziemy w pracy i przedszkolu. - A gdyby okna były pozamykane na kluczyki? - To może wybiliby szybę. Nie zawsze wszystko da się przewidzieć. Na niektóre rzeczy po prostu nie mamy wpływu.
- Mamusiu, boję się. - Chodź tu Córeczko, mocno Cię przytulę. Wiesz, strach jest czymś normalnym. Każdy się czegoś boi. Ja też się boję. Ale już nie tak bardzo. Patrzę na Was i to daje mi ogromną siłę. Żal mi skradzionych rzeczy, ale myślę sobie, że przecież mamy siebie - a tego nikt nam nie odbierze. - Kocham Cię Mamusiu. - Też Cię kocham. Najbardziej na świecie. I Ciebie, Kubę i Tatę. Jesteście dla mnie całym światem. - Ja też kocham Kubę i Tatę. I całą naszą rodzinę. - No pewnie! Bo rodzina jest najważniejsza. Pamiętaj o tym zawsze. - Będę pamiętać.
- Pan policjant powiedział, że Tata musi jechać na komisariat. Dlaczego więc nie jedzie? - Policja może poczekać. Najpierw Tata chce się upewnić, że z Wami wszystko dobrze, że już się nie boicie. Ludzie zawsze najpierw powinni zatroszczyć się o najbliższych, dopiero potem o całą resztę. Jak już będziecie wykąpani, w łóżeczkach, to ja Wam poczytam, a Tatuś pojedzie na policję. - A po co przyjdą ci panowie z ochrony? - Muszę zobaczyć co tu się stało i w jaki sposób. Oni trochę ponoszą odpowiedzialność za to włamanie. Mają nas chronić przed złodziejami, za to im przecież płacimy. - A jak nie ochronili to co? - To będziemy z nimi rozmawiać i próbować wyegzekwować jakieś odszkodowanie. Trzeba walczyć o swoje prawa. Inaczej świat stanie na głowie. - Zadzwonisz do Babci i powiesz jej? - Tak, ale nie dzisiaj. Emocje bardzo się udzielają innym. Teraz jestem zdenerwowana i nie chcę jej denerwować. Jest wieczór, ze zmartwienia nie będzie mogła spać. Nie powinno się wzbudzać niepokoju innych bez potrzeby. Jutro może jej powiemy, jak już trochę ochłoniemy, jak będziemy po rozmowie z policją, i gdy będziemy wiedzieć coś więcej.
- Jak tam Kochanie, już Ci lepiej? Nie boisz się już? - Już nie. - Cieszę się. Mi też już lepiej. Bliskość tych, których kochamy jest najlepszym lekarstwem. - Mhhhmm... - Dobranoc Robaczku. Słodkich snów. - Dobranoc. Kocham Cię...
sobota, 06 lutego 2010
Przez kilka dni mieliśmy pod opieką naszą 6-letnią chrześnicę. Wszyscy razem jedziemy autobusem - mamy miejsca stojące. Piotr: Natasza, trzymaj się, bo jak autobus zahamuje to fikniesz i wybijesz wszytkie zęby. Maja: O! To fajnie! Dostanie dużo prezentów od Wróżki-Zębuszki!
czwartek, 04 lutego 2010
Kuba: Maju, Ty moja giełdo! Maja: Giełdo? Kuba: No, giełdo kochana! Maja: A co to jest giełda? Kuba: Giełda to znaczy, że jesteś super, na medal, że jesteś najlepsza! Ja: Giełda to inaczej bazar... Kuba: Oj... Maja: Cooo??? Nazwałeś mnie bazarem?! Kuba: Giełdunią! Majunią-giełdunią, lepiej?
wtorek, 02 lutego 2010
Szkolny bal karnawałowy już za nami :)

piątek, 29 stycznia 2010
System ocen w szkole Kuby jest taki: S(6), A(5), B(4), C(3), D(2), E(1),
Kuba wraca ze szkoły. Miał recytować wiersz na ocenę. Ja: Jak Ci poszło? Kuba: Z wiersza dostałem A. I jeszcze w zeszycie od polskiego S. Ale mam też złą wiadomość. Dostałem E z plusem. Ja: E??? Jak to E?! E to dwója! Kuba: Nie dwója tylko pała. Ale za to z plusem dostałem! Ja: Ten plus to akurat jest mało ważny. Z czego? Kuba: Z matematyki. Ja: Jak to z matematyki?? Przecież z matematyki do tej pory miałeś same eski! Co się stało? Kuba: A, źle zrozumiałem polecenie pani. Powiedziała, żeby zrobić dwa z każdej strony i ja myślałem, że trzeba zrobić dwa działania i tak zrobiłem, ale potem się okazało, że chodziło o dwa zadania. Ja: No ludzie... Miałeś stratować w Kangurku! A wiesz, że teraz pani może Cię nie dopuścić do tego konkursu? Kuba: E, nie. Ale wiesz, teraz to jestem nareszcie prawdziwym uczniem! Bo przecież tak się mówi, że uczeń bez pały to nie uczeń! Teraz to ja jestem uczeń! Ja: Kurczę, Kuba, załamujesz mnie... W ogóle się nie przejąłeś? Kuba: Ocena to tylko ocena. Ja: Ocena odzwierciedla Twoją wiedzę. Jak można w pierwszej klasie zarobić pałę? Kuba: Oj mamo, nie martw się. Ocena nie jest ważna - życie jest ważne!
środa, 27 stycznia 2010
Kuba: Mamo, mogę dzisiaj spać z Tobą? Ja: Nie. Kuba: No proszę... Tak dawno z Wami nie spałem. Ja: Jak to nie? Ciągle przyłazisz do nas w nocy. Kuba: No ale nie zasypiałem z Wami. Ja: Chłopaku, Ty już jesteś za duży na spanie z rodzicami. Idź się już myj, jest późno, będzie rano znowu problem ze wstaniem. Kuba: Nie będzie. Ja: Aha, jasne... Kuba: A założymy się? Ja: Dobra. Kuba: Jak wygram, to jutro śpię z Tobą. A jak Ty wygrasz, to Ty śpisz ze mną.
niedziela, 24 stycznia 2010
Maja: Babciu, a wiesz, że mi już wypadły dwa mleczne zęby! Babcia: Naprawdę? Już dwa? To Ty już jesteś stara piernacka! Kuba: Ja jestem starszy piernacki, bo mi wypadło juz 9!
czwartek, 21 stycznia 2010
Kilka tygodni temu Kuba zaczął sam sobie czytać książki. Pierwszą jaką przeczytał była "Tajemnica diamentów" z serii o przygodach Lassego i Mai. Dowiedział się, że jego koleżanka ma wszystkie 6 tomów. Przeszczęśliwy pożyczał od niej wszystkie po kolei. Ponieważ oboje okazali się fanami przygód detektywistycznych kupiłam im książeczki z zadaniami z ulubionymi bohaterami - "Srebrną księgę Lassego i Mai". Kuba zachwycony, już nie mógł się doczekać kiedy wręczy jedną Anieli w prezencie. Ja: Co powiedziałeś jak jej dawałeś tę książkę? Kuba: Aniela, dziękuję Ci, że jesteś moją prywatną biblioteką!
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Był sobie kiedyś jeżyk o imieniu Porzeczka. A na nazwisko miał Pestka. Jeż Porzeczka Pestka. I bardzo chciał latać. I pytał się wszystkich dookoła: sowy, niedźwiedzia, mrówek, pajączków - jego kolegów i innych jeżyków - jak to zrobić, żeby latać? Ale wszyscy mu mówili: coś ty, przecież jeże nie latają! Ale pewnego dnia pod choinkę dostał latawiec. I jak był wiatr, złapał się za sznurek latawca i poleciał. I spełniło się jego marzenia!

Maja lat 5
sobota, 16 stycznia 2010
Umyłam Kubie włosy. Próbuję mu je trochę przeczesać szczotką, bo ma na głowie jakieś plątańce. Kuba: To boli! Drapiesz mnie! Ja: No, to teraz wiesz, przez co Maja musi przechodzić codziennie. Kuba: Maję tak nie boli, ona ma inną strukturę włosa!
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Karnawałowo zeszłorocznie:

środa, 06 stycznia 2010
Taka byłam sceptyczna o tu, a jednak dzieci zrobiły nam prezent - i to jaki! Narysowały dla nas Anioły. Oprawiły je w ramki i zapakowały. Niespodzianka była kosmiczna. Moi rodzice dostali Anioła Szczęścia. Rodzicom Piotra dostał się Anioł Zdrowia. Do nas trafił Anioł Miłości. Trudno powiedzieć, który z nich jest najważniejszy - aż się prosi, żeby wisiały wszystkie razem - no, ale cóż - powędrowały do trzech różnych domów roztaczając swoją opiekę. Nam ostała się tylko fotografia całej trójcy...

sobota, 02 stycznia 2010
Jemy śniadanie. Maja: Tato, a to mięsko to schabik? Piotr: Tak. Smakuje Ci? Maja: Jest pyyyszny! Wezmę sobie cztery. A schabik to jest ze świni? Ja: Yyy... no tak. Maja bierze szklankę w dłoń i unosi ją w geście toastu. Maja: No, to zdrowie świni - za to, że dzięki niej mamy taki pyszny schabik!
czwartek, 24 grudnia 2009
środa, 23 grudnia 2009
Drogi Święty Mikołaju!!!!!!!!!!!!!
Mam nadzieję, że wybierzesz mi coś fajnego, bo nic mi nie może przyjść do głowy. Przyszedł mi do głowy chomik, ale mama sie nie zgadza, bo mamy koty i mogą go zjeść i może jeszcze nam poobgryzać wszystkie książki, a nie chciałbym, żeby były zniszczone. Ale mam nadzieję, że mi dasz małego szczeniaczka. Albo play station. Albo jeszcze telefon Nokia. Taki komórkowy. Ale błagam Cię, żebyś mi nie przyniósł niczego dziewczęcego!!! Bo większość zabawek na świecie jest dziewczęcych np. lalki, wózeczki, kucyki i kupa innych rzeczy. Tego bym nie chciał. Możesz takie prezenety przynieść mojej siostrze. Chociaż ona nie lubi za bardzo lalek. Życzę Ci miłego roznoszenia prezentów i odbierania listów od dzieci. Pozdrawiam, Jakub.
Drogi Mikołaju!
Chciałabym dostać od Ciebie duuuuuuuuużo prezentów. Taką kulkę Pokemon, która ma takie małe kulki z pokemonami i jak się naciśnie i wymieni jego imię, to on wyskoczy z tej kuleczki. Widziałam go w takim sklepie, ale nie pamiętam gdzie. Mam nadzieję, że Ty go znajdziesz i mi go przyniesiesz pod choineczkę. Mikołaju, możesz mi przynieść też coś innego, ale nie dziewczęce zabawki, a już na pewno nie lalki Barbie, bo ja jestem bardziej chłopięca. Ale bardzo lubię Charliego i Lolę, Hello Kitty, Świnkę Peppę i Małą Księżniczkę, więc nie jestem tak bardzo chłopięca, lubię dziewczęce zabawki, tylko nie te lelki Barbie. One mają już chyba ze sto lat i powinny mieć już zmarszczki na sobie! Chciałabym jeszcze dostać taki komplet aniołków w skrzyneczce, które można pomalować. I dużo słodyczy: żelki, cukierki, czekoladki - takie bąbelkowe białe i czarne i Kinderki i dużo lizaków. Święty Mikołaju, nie wiem co mogę jeszcze wymyśleć, ale Ty możesz sam zdecydować i wymyśleć za mnie coś fajnego. Na pewno się ucieszę. To wszystko. Do zobaczenia. Maja.
wtorek, 22 grudnia 2009
Pierwszy raz posadziłam dzieci do Painta. Efekty:


poniedziałek, 21 grudnia 2009
I kto powiedział, że 5-latki nie potrafią myć okien? O 7-latkach już nie wspomianając... ;)

piątek, 18 grudnia 2009
Od 1 grudnia funkcjonuje u nas kalendarz adwentowy. Codziennie rano dzieci otwierają jeden mały woreczek i czytają zadanie, jakie mają do wykonania. Ostatnio wykazały się swoim dziecięcym sprytem. W zeszłym roku podsunęłam im pomysł i sami zrobili prezenty dla dziadków - sól ziołową własnej produkcji i cukier waniliowy. Potem ozdabiali te słoiczki. W tym roku chciałam, żeby sami coś wymyślili - dostali więc zadanie adwentowe: pomyślcie o prezentach dla najbliższych. Spodziewałam się, że pomyślą o dziadkach no i ewentualnie o nas-rodzicach - bardzo lubię ich wszelkie prace plastyczne i makaronowe korale ;) Dzieci tymczasem na powyższe hasło adwentowe otworzyły swoje skarbonki, wysypały zawartość i poprosiły nas żebyśmy ich zawieźli do sklepu z zabawkami. Kuba po cichaczu kupił coś Mai, Maja wybrała coś dla Kuby, a po powrocie zapakowali to pięknie w świąteczny papier. Potem wspólnie pomagali sobie dekorować paczuszki i razem podziwiali jak pięknie im to wyszło. Na koniec westchnęli ciężko, że muszą jeszcze tyyyyyle czekać do świąt. I że to czekanie jest taaakie trudne! Na moje nieśmiałe pytanie co z prezentami dla dziadków - rzucili tylko: A, coś tam zrobimy. Najważniejsze już mamy :)
Dopisek (21.XII.): Dzieci zgodnie wydały jeszcze swoje pieniądze na prezenty dla kotów. W kwestii prezentów dla rodziców i Dziadków wciąż wieje niepewnością...
środa, 16 grudnia 2009
Dzieci poprzebierały się za świętych Mikołajów. Bawią się w rozwożenie prezentów. Maja: Szkoda, że nie mamy reniferów. Kuba: Może koty by się nadały? Ja: Zabraniam! Maja: E tam, wcale nie potrzebujemy reniferów. My mamy sanie mechaniczne.

sobota, 12 grudnia 2009
Maja: Mamo, jak się tworzy czas? Ja: Czasu się nie tworzy, czas po prostu jest. Mija, płynie, biegnie... Maja: No ale jak się go tworzy? Albo: kto go wymyślił? Ja: Wiesz Maja, zadajesz mi coraz trudniejsze pytania... Może Ty mi powiesz jak się tworzy czas...? Maja: Przez czas. Ja: Czas się tworzy przez czas? Czyli jak...? Maja: Był sobie taki człowiek, który wymyślił czas. Nazywał się Adam. I Ewa. I jak on ten czas wymyślił, to ten czas zaczął krążyć. I ludzie zaczęli z niego korzystać. I jest.
poniedziałek, 07 grudnia 2009
W ramach różnych przedświąteczych porządków znaleźliśmy sporo starych rysunków i prac dziecięcych. Wklejam tu "Kółka" – to bardzo fajny pomysł na zabawę uruchamiającą wyobraźnię. Może ktoś skorzysta.
Wystarczy kilka kółek - różnej wielkości, koloru i faktury (papier, tkaniny, tektura, folia... etc.). Kółka wystarczy nakleić na kartkę papieru i dorysować pozostałe elementy. A co z tego powstanie zależy wyłącznie od samego twórcy ;)
Poniższe prace powstały na Dziecięcych Spotkaniach Literackich w Oku.
Łąka Mai:

Łąka Kuby:

czwartek, 03 grudnia 2009
Ja: Maju, uczycie się w przedszkolu o stronach świata? Maja: No jasne! Ja: Naprawdę? I znasz już wszystkie kierunki? Maja: Tak - prawo, lewo, przód i tył.
sobota, 28 listopada 2009
Ja: Niedługo święta! Kuba, wiesz już co chciałbyś znaleźć pod choinką? Kuba: Chomika. Ja: Kochanie, ale już Ci tłumaczyłam, że chomik przy naszych kotach to nie jest dobry pomysł. Nie przeżyłby długo. Jeszcze jest trochę czasu, wymyśl coś innego. Kuba: Chciałbym młodszego brata... Ja: Yyyy... a jeszcze coś innego...? Kuba: No, mogłaby być jeszcze młodsza siostra.
poniedziałek, 23 listopada 2009
Wchodzę do pokoju. Moja Mama robi sobie makijaż. Dzieci siedzą obok w skupieniu wpatrzone w Babcię jak w obrazek. Ja: Co tu taka cisza? Co robicie? Kuba: Patrzymy jak Babcia się makijuje.
środa, 18 listopada 2009
Kuba pokasłuje. A gdy kaszle, zakrywa buzię ręką - ale nie dłonią, tylko zgięciem łokcia. Ja: O! Kuba, kto Cię tak nauczył zasłaniać usta? Kuba: Pani pielęgniarka. Przyszła do klasy i nam pokazywała. Ja: O matko, czyżbyście mieli w szkole pogadankę o grypie? Kuba: Aha. Ja: No proszę... A co Wam pani mówiła? Kuba: Ze jest teraz taki nowy rodzaj grypy nazywa się świńska grypa i że umarło na nią już 3 tysiące ludzi, i że co 4 sekundy się ktoś zaraża. I że jak ktoś się źle poczuje, to musi zostać w łóżku i się wygrzewać. A wiesz czego jeszcze dowiedziałem się w szkole? Ja: Czego? Kuba: Że jak ktoś się zarazi świńską grypą to mu wyrasta coś świńskiego - świński ryjek albo świński ogonek. Mogą też być świńskie nóżki... Ja: Tia... W szkole się tego dowiedziałeś? Kuba: No, Michał mi powiedział. Na przerwie. A więc dowiedziałem się w szkole!
|
|
|
<
|
Luty 2010 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
Zakładki:
Magiczne miejsca:
Warto zajrzeć:
. . . . . . . . . . . .
. . . .
|