W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli. Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.
piątek, 19 września 2014

Ja: Maja, jak się nie uczysz, to wyjmij mi odkurzacz.
Maja: No proszę Cię! Jak to się nie uczę? Właśnie robię sobie kakałko i idę do lekcji!
Ja: Kuba, wyjmij odkurzacz.
Maja: Ale nie można uczyć się przy odkurzaczu! To niezdrowe dla uszu.
Ja: Przecież jeszcze się nie uczysz.
Maja: Mamo, ja się uczę cały czas! W każdej sekundzie się uczę!
Ja: Tak? A czego?
Maja: Uczę się jak żyć.

poniedziałek, 15 września 2014

Chcę zrobić Mai zdjęcie, ale ona ciągle robi głupie miny.
Ja: Maja, uspokój się... Chciałam Ci zrobić zdjęcie - tak ładnie wyglądasz. Będziesz miała fajną pamiątkę.
Maja dalej robi głupie miny.
Ja: Oj Maja, jaka Ty jesteś głupiutka...
Maja: Przykro mi to mówić Mamo, ale to się dziedziczy...

środa, 10 września 2014

Ja: Cześć Mały!
Kuba: Cześć Duża!
Ja: Cześć Młody!
Kuba: Cześć Stara!
Ja: Cześć Mądry!
Kuba: Cześć... yyy Mamo! Sprawdzasz mnie?

niedziela, 31 sierpnia 2014

Pojechaliśmy do Chorwacji samochodem - 1400 km. Kierowcą był tylko Piotr. Na którejś ze stacji benzynowych kupił sobie kofeinę w płynie na dalszy etap podróży. O północy zatrzymaliśmy się w Wiedniu.
Maja: Tatuś, zażyj sobie teraz swoją kokainkę!

***
Zatrzymujemy się na parkingu w Chorwacji.
Maja: O! Tu jest polakowy samochód!

***
Maja: Mamo, czemu się tak złowieszczo uśmiechasz?

***
Dzieci się pokłóciły. Wybuchła mała awantura. Świadkiem była nasza znajoma.
Kuba: Myślisz, że przez tę kłótnię ciocia już nas nie lubi?
Ja: Nie wiem. Zapytaj ją wprost. Szczerość jest najlepsza.
Kuba: Nie jest najlepsza. Przynajmniej nie zawsze.
Maja: Zgadzam się. Jest dobra, ale nie najlepsza.

***
Mieszkaliśmy na odludziu. Któregoś dnia poszłam z dziećmi na zakupy do jakiegoś małego sklepiku. Trochę się zgubiliśmy. W drodze powrotnej Maja proponuje inną trasę - na skróty.
Maja: Może pójdziemy tędy? Będzie bliżej.
Ja: Ja nie wiem czy to jest skrót. Nie mam pojęcia, gdzie jesteśmy... Może się okazać, że pójdziemy w złą stronę. To ryzykowne...
Maja: Jest ryzyko, jest zabawa!

***
Jedziemy na wycieczkę w góry. Nagle na drogę wychodzi nam żółw. Idzie sobie poboczem. Zatrzymujemy się, dzieci zachwycone.
Ja: Skąd żółw w górach w Chorwacji???
Maja: Może się zgubił?
Kuba: Możemy go zabrać do Polski?
Maja: Tak, tak! Prosimy! Zamieszka w naszym ogródku!
Kuba: Tak! I nazwiemy go Horvat!



wtorek, 12 sierpnia 2014

Palimy ognisko. Gdy ogień trochę przygasa, Maja dorzuca dębowe liście. Palą się intensywnie, ale krótko, więc Maja znowu dorzuca.
Kuba: Maja, dorzuć patyków! Liście są jak narkotyki - działają tylko na chwilę.

czwartek, 07 sierpnia 2014

Jedziemy przez wieś. Wyprzedzamy kombajn. Piotr sprawdza wiedzę dzieci.
Piotr: Co to jest?
Maja: Kombajn.
Piotr: Do czego służy?
Maja: Do zbożowania.

wtorek, 05 sierpnia 2014

Tu Maja 9-latka

***

Ulubiony kolor: malinowy
Ulubione zwierzę: koń
Ulubione książki: Heartland
Ulubione filmy: Harry Potter
Ulubione gry: Dixit, Fasolki
Ulubiony przedmiot w szkole: wf
Najbardziej nie lubię: jajecznicy i gdy Kuba mnie szczypie
Już nie mogę się doczekać: wyjazdu do Paryża!
Największe marzenie: mieć swoją stajnię albo chociaż własnego konia
Kim chcesz zostać jak dorośniesz: panią konikową
Jaka jesteś: fajna

***
Towarzyska, potrafi się dogadać z każdą grupą wiekową – dobrze bawi i opiekuje się młodszymi, świetnie się czuje w grupie rówieśników, ale chyba najlepsze relacje układa sobie z dziewczynkami starszymi od siebie o 2-3 lata. Na zimowisku super dogadywała się z gimnazjalistkami. Lubi też (z wzajemnością) kolegów starszego brata. W grupie dużo się śmieje i często wygłupia. Ma dużo pomysłów, chyba nigdy nie powiedziała, że się nudzi. Rzadko gra na komputerze, a jeśli już, to szybko sama rezygnuje. Nie lubi typowo dziewczęcych masówek – Barbie, Hanna Montana, Violetta, Monster High – wręcz ja odrzucają. Nie ulega modzie - gdy wśród koleżanek panuje fascynacja czymś, Maja nigdy nie ma problemu z tym, żeby głośno powiedzieć, że to jest beznadziejne i nie rozumie zainteresowania. Nie robi tego co wszyscy, nie chce mieć czegoś bo inni mają, nigdy nie zabiegała, żeby wejść w jakąś grupę.
Ma dużą pewność siebie, ale wstydzi się publicznych występów. Świetnie się uczy, z rąk dyrektorki odebrała nagrodę za napisanie testu 3-klasisty na maksymalną ilość punktów. Lubi tworzyć, wymyślać, pisać. Angażuje się we wszystkie szkolne prace dodatkowe, kilka razy sama namawiała nauczycielkę na zorganizowanie jakiś dodatkowych prac i podsuwała jej pomysły na tematy. Jest ambitna, zaangażowana i bardzo samodzielna. Nigdy nie chce, żeby jej pomagać, denerwuje się, jak sugeruję, że powinna coś poprawić czy zmienić.
Mała małpka – ciągle skacze, fika i bardzo lubi się wspinać, dosłownie po wszystkim – drzewach, pomnikach, meblach, ścianach, framugach drzwi... Ostatnio z roweru wodnego, gdy płynęliśmy rzeczką, wdrapała się na most, pod którym przepływaliśmy. Parki linowe i ścianka wspinaczkowa to jej żywioł.
W ciągu ostatniego roku bardzo dojrzała emocjonalnie - nie obraża się, potrafi być bardzo opiekuńcza, cierpliwa i wyrozumiała. Chociaż niestety najmniej w stosunku do brata - często się z nim kłóci, krzyczy i mu dokucza. Ale też dobrze się z nim bawi, zawsze o nim pamięta, robi mu prezenty, a gdy trzeba, zrobi dla niego wszystko.
Największą jej pasją są konie, ostatnio też Paryż i to co francuskie - uczy się języka, nosi koszulki z wieżą Eiffla, czyta książki o Paryżu i marzy, żeby tam pojechać.
Najdroższa jej sercu jest Lulka. Życie dzieli się na to przed psem i teraz.
Zawsze otwarcie mówi, co myśli, jest zdecydowana i niezależna. Mądra, dowcipna i niepokorna. Chyba rośnie mała feministka.

piątek, 01 sierpnia 2014

Kuba wypożyczył z biblioteki wakacyjną lekturę szkolną.
Maja (czyta): "W pustyni i w puszczy". Tu chyba jest błąd? Powinno być "Na pustyni i w puszczy".

Moja ukochana, mądralińska polonistka.

niedziela, 27 lipca 2014

Maja: Będę do Ciebie mówiła Żuku.
Kuba: To ja do Ciebie Ty mucho.
Ja: Ej, Kuba, wymyśl coś lepszego. Żuk jest fajnie, Maja tak ładnie do Ciebie się zwraca.
Kuba: Dobrze. Biedroneczko... Albo pszczółko...
Ja: O, widzisz.
Maja: A ty będziesz Żuk. Żuk gnojarz.

wtorek, 22 lipca 2014

Kuba został sam w domu na kilka godzin.
Poprosiłam go o zrobienie paru rzeczy.
Po moim powrocie.
Ja: Kuba, powiesiłeś pranie?
Kuba: Tak.
Ja: Rozładowałeś zmywarkę?
Kuba: Tak.
Ja: Posprzątałeś kotom kuwetę?
Kuba: Tak.
Ja: To teraz jeszcze odkurz.
Kuba: Służka Kuba już idzie.

czwartek, 17 lipca 2014

Z serii dziwne zabawy moich dzieci.

Do Mai przyszła koleżanka. Z psem. Dziewczyny zawiązały sobie oczy chustkami, żeby nic nie widzieć. Każda wzięła w jedną rękę góralską ciupagę, a w drugą smycz z psem. Tak poszły do parku. Wróciły po jakimś czasie i stwierdziły, że z psami jest trudno, bo ciągną. Zostawiły więc psy i poszły same. Przez okno patrzyłam jak nieporadnie chodzą, stukając ciupagami po ziemi.
Ja: Dlaczego bawicie się w niewidomych?
Maja: Nie możemy?
Ja: Możecie. Zastanawiam się tylko po co?
Maja: W życiu różnych rzeczy trzeba spróbować.

niedziela, 13 lipca 2014

Kuba zdecydował, że w tym roku jedzie na obóz tolkienowski - Przygoda w Śródziemiu. Niezwykły świat Władcy Pierścieni i Hobbita. Dzień przed wyjazdem pakujemy torbę.
Ja: Kuba, pomyśl, co tam Ci jeszcze będzie potrzebne.
Kuba: Chyba już nic, wszystko mam.
Ja: A może coś tematycznego? Co Wy tam będziecie robić? Co robią Hobbici? Oprócz tego, że biegają boso po lesie...
Kuba: Palą fajki.

poniedziałek, 07 lipca 2014

Ulubione słówko Kuby. Co oznacza? Właściwie trudno powiedzieć.
Może oznaczać wszytko.

Kuba: O, myrda!

***
Gramy w Pociągi.
Kuba: Ojej, ktoś mi zamyrdził trasę!

***
Ja: Kuba, zrób mi herbatkę.
Kuba: Dobra, tylko się wymyrdzę.

***
Kuba: Coś Ci się pomyrdało!

***
Maja: Nie będę jeść kolacji.
Kuba: To co? Będziesz myrdować?

***
Czajnik elektryczny cały czas się wyłącza.
Kuba: Myrdownik się zepsuł!

***
Koty miauczą.
Kuba: Chodź Moli, zaraz Cię pomyrdzę.

***
Kuba: O której wróci Maja?
Ja: Nie wiem, miała zadzwonić, ale oczywiście nie zadzwoniła.
Kuba: To Ty do niej zamyrdź.

***
Czytamy książkę "Poliksena i Prosiaczek".
Kuba: Całkiem fajna ta Myrdoksena.
Innym razem:
Kuba: Maja, nie wiesz gdzie jest Polimyrda?

***
Piotr: Kuba, umyłeś się?
Kuba: Tak, wymyrdowałem się.

***
Wychodzę z psem na spacer, biorę śmieci. Kuba sprząta kocią kuwetę.
Kuba: Masz tu jeszcze kocie myrdy.

***
Kuba wraca z raną na nodze.
Ja: Co Ci się stało?
Kuba: Wymyrdziłem się.

***
Jak coś się Kubie bardzo podoba.
Kuba: Ależ to jest myrdaśne!

***
Kuba wraca ze szkoły. Lulka go wita.
Kuba: Cześć Myrdalu!

***
Niedziela rano. Robię śniadanie, Maja leży w łóżku, Kuba wychodzi z psem na spacer.
Kuba: Maja, nie czytaj, tylko pomóż mamie robić śniamyrdę!

***
Maja: Jak to się uruchamia?
Kuba: Musisz nacisnąć ten myrdocisk.

***
Ja: Mogłeś zadzwonić.
Kuba: Telefon mi się rozmyrdował.

***
Kuba brał udział w grze terenowej.
Ja: Jak się nazywała Wasza drużyna?
Kuba: Myrda-Myrda.

***
Piotr: Spakowałeś szkołę?
Kuba: Tak, muszę tylko jeszcze schować ćwiczenia do myrdy.

***
Gramy w Dixit. Kuba wymyśla hasło.
Kuba: Myrdyta.

***
Kuba coś pisze na komputerze.
Kuba: O nie, capslock jest wmyrdzony.

***
Kuba: Pani nam zadała na wakacje lekturę do przeczytania!
Piotr: Jaką?
Kuba: W pustyni i w myrdzie.

***
Kuba: Ja myrdolę!

czwartek, 03 lipca 2014

Wyjaśnij pojęcie Syzyfowa praca.
Dla mnie syzyfową pracą jest sprzątanie pokoju. I ścielenie łóżka. Po prostu nie da się tego zrobić. Wszystko się psuje i niszczy.

***

Napisz krótki wiersz.
Była sobie wiewióreczka.
poszła sobie do wózeczka.
Wózeczek się zmienił w samolot,
I już sobie latał ten nielot.
Nie miała jednak kasku,
Więc o słońca brzasku
dostała udaru słonecznego
i więcej nie dosiądzie samolotu tego.
A teraz słuchajcie dzieciaki
Morał jest z tego taki:
Ten, kto lata o brzasku bez kasku,
Ten dostanie udaru!

***

Napisz krótkie ogłoszenie.
Sprzedam Saksofon!
Saksofon w dobrym stanie. Cena 9999 zł. Można się targować. Dzwonić pod numer 6973269732 od 17 do 18 lub na skype - myrdamyrda. Bonus - pokrowiec ze Spongebobem.

***

Ułóż trzy zdania złożone, w których użyjesz trzech spójników wymagających przecinka i trzech nie wymagających..
Jestem mądry, aby mieć dobrą pracę.
Mam dwa koty, toteż mam i kuwetę.
Mam dużo śmieci, więc mam dużo koszy na śmieci.
Myślę albo mylę się.
Jestem albo głupi albo jestem niegłupi.
Idą warany z komodo i rozmawiają.

***

Napisz rozmowę, w której rozmówcy okazują sobie życzliwość i wyrażają troskę o uczucia drugiej osoby. Jeśli chcesz, możesz zapisać rozmowę, w której uczestniczysz Ty i ktoś z Twojej rodziny.
- Witaj kochany synku!
- Witak kochana mamo!
- Jak się czujesz? Dać Ci ciasteczka? A może 200 000 zł?
- Czuję się dobrze mamusiu! Tak, bardzo chętnie zjem ciasteczko! 200 000 zł mi nie potrzebne! Możesz je wyrzucić na makulaturę! Mam przecież Ciebie, tatę, i siostrę, i koty i psa!

***

Wyobraź sobie, że jesteś Dorotą.
Napisz w kilku zdaniach, co myślisz o swoim domu
.

O! Jestem sobie Dorota! Mam bardzo równy dom! Mogę się często widywać z tatą, mamą, bratem, bratankiem, babcią i bratową! Trochę jest ciasno, ale co tam! Najważniejsze być blisko z rodziną!

***

Jakich dźwięków lubisz słuchać w domu, a jakie cię drażnią?
W domu lubię słuchać miauczenia i mruczenia kotów, szczekania psa, buczenia czajnika i lecenia wody z prysznica. Nie lubię słuchać wrzeszczenia mamy, odgłosu włączania komputera i świszczenia wiatru. A i lubią jeszcze bulgoczenie moich ryb.

***

Znajdź w swoim otoczeniu dźwięki.
Spróbuj jak najwierniej zapisać te odgłosy
.

Śmiech - Ha! Ha! Ha!
Płacz - Chlip! Chlip!
Powiew wiatru - Uoouuuuiii! Sshhhhhh!
Strasznie - Grrrrrr! Argn!
Strzały - Pan! Pan!
Kot - Mjał! Mjał! Mjał!
Zegar - Tyk, tyk, tyk
Pies - Hał! Hał! Hał!
Babcia - Bla, bla, bla...
Mama: Wrzask! Wrzask! Wrzask!

wtorek, 01 lipca 2014

Co robi pies, gdy ktoś włazi do hamaka?
Oczywiście pcha się tam również.
Bo pies w hamaku to szczęśliwy pies ;-)

Z okazji Dnia Psa (i nie tylko) - tym, którym pomysł przygarnięcia czworonoga kołacze się po głowie - życzę, aby dziś poczuli w sercu ten impuls do działania!
Może któraś psia mordka stąd kogoś urzeknie...

 

A tu jeszcze zadowolona Lulka w trzech odsłonach.

piątek, 27 czerwca 2014

Myślałam, że lepiej niż w zeszłym roku być nie może. A tu niespodzianka - oprócz tego, że oboje dostali odznaki wzorowego ucznia, to jeszcze Maja została wyróżniona na apelu za osiągnięcie maksymalnego wyniku w sprawdzianie klas trzecich, a Kuba za najwyższą średnią uzyskaną w swoim roczniku. W tym roku dostał też stypendium naukowe i spełnił marzenie, które towarzyszyło mu odkąd po raz pierwszy przekroczył próg szkoły i zobaczył chłopca grającego na bębenku na szkolnych uroczystościach - został szkolnym werblistą w poczcie sztandarowym...

 

środa, 25 czerwca 2014

Maja: Mamo! Znalazłam w naszym ogródku czterolistną koniczynę!
Ja: Super! To włóż ją w jakąś książkę, żeby się ładnie zasuszyła, bo inaczej zwiędnie.
Maja: Ale ja ją już dałam Lulce. I ona ją zjadła.
Ja: Zjadła?
Maja:Tak. Ale wiesz, to dobrze. Bo teraz będzie miała wielkie szczęście! Nie zgubi się już, nie będzie chorowała i będzie zawsze szczęśliwa!

niedziela, 22 czerwca 2014

Maja wróciła w piątek ze szkoły o 15.00. Na 16.00 miała urodziny kolegi z klasy.
Maja: Mamo, nie będziesz zła?
Ja: A co się stało?
Maja: Ale nie będziesz?
Ja: Mów co się stało.
Maja: Pani pielęgniarka nam sprawdzała dzisiaj głowy i prawie cała klasa ma gnidy, a trzy osoby mają wszy. Ja mam gnidy.
Ja: O nie... Pokaż głowę! Kurczę, nic tu nie widzę. No ale dobra, Zaraz pójdę do apteki po szampon i będziemy się odwszawiać. Majcia, nie martw się - każdemu może się zdarzyć. Ze wszystkich osób które znam chyba każda w dzieciństwie raz złapała. Ale naprawdę cała kasa ma?
Maja: No. Prawie wszyscy.
Ja: O matko, to ja dziękuję co tam się teraz będzie działo na tych urodzinach...
Maja: No skoro wszyscy mają, to chyba nic się nie stanie?
Ja: Współczuję tym rodzicom. Dziesiątka biegających po domu dzieci z wszami... Dobra, lecę do apteki.
Maja: Ale chyba nie będę myła tych włosów przed wszawicą?
Ja: Przed czym??
Maja: No... przed wsza-party.

wtorek, 17 czerwca 2014

Wracam do domu z torbami.
Maja: Co tu masz?
Ja: Zakupy.
Maja: Za kupy? Zza kupy? Zza kupy wyszła mróweczka...

czwartek, 12 czerwca 2014

Kuba: Czy jak zjem obiad i odrobię lekcje, to będę się mógł wyoffować?
Ja: Będziesz mógł.
Kuba: A wiesz co to znaczy wyoffować?
Ja: Wyłączyć się.
Kuba: No ślicznie! Ale mogłem mieć też na myśli wypsikać się offem na komary. Ha!

niedziela, 08 czerwca 2014

7 czerwca świętowaliśmy pierwszy rok Lulki. Adopcyjny rok.

***

Maja: To pierwsze urodziny Lulki! Musimy jej kupić tort!
Ja: Przecież to nie są jej prawdziwe urodziny.
Maja: Ale to są jej pierwsze adopcyjne urodziny. Czyli odrodziny! 
One są jeszcze ważniejsze! I musi być jakiś tort!

***

Dzieci często mają rację. Tak więc jakiś tort był...


***

Z tej okazji Maja zrobiła dwie prace na temat Lulki.

Tu linki: Lulka My Love  i Lulka jaka jest

A tu podgląd:

 

wtorek, 03 czerwca 2014

Nowa forma słowotwórcza Kuby. Poniżej słówka wyłapane w ostatnich kilku tygodniach.

 

Kuba: O której Maja dziś kończinguje?

***

Kuba: Co Wy tu robingujecie?

***

Kuba dyktuje mi dane z zadania z matmy. Dużo danych.
Kuba: Mamo, czy Ty to zapamiętingujesz?

***

Ja: Gdzie jest Maja?
Kuba: Spaceringuje z Lulką.

***

Kuba leży i głaszcze kota.
Ja: Miałeś się uczyć. Co robisz?
Kuba: Kotinguję Moli.

 

[W tłumaczeniu: kończy, robicie, zapamiętujesz, spaceruje, głaszcze kota]

piątek, 30 maja 2014

Kuba pojechał na Zieloną Szkołę.

Kuba: Mamy nawiedzony pokój! Wieczorem butelka z wodą stała przy kaloryferze, a rano już za nim. Michała aparat na zęby rano leżał na podłodze, a drzwi rano były otwarte, chociaż wieczorem zamykaliśmy. I jeszcze ktoś nie spuścił wody w kiblu!
Ja: Pewnie któryś z was w nocy zrobić siku i nie spuścił.
Kuba: Nie! Robiliśmy dochodzenie - wszyscy byli przesłuchiwani. To nikt z nas! Mówię Ci, ten pokój jest nawiedzony! W dodatku śmierdzi tu papierosami i żulem, na podłodze jest grzyb, a na ścianach krew. I codziennie jej przybywa!

***

Kuba: Jak wrócę to wezmę porządną kąpiel. Nie myłem się od dwóch dni. Bodek sika do kabiny prysznicowej. Nie będę się tam mył. Dobrze, że byliśmy na basenie, to się wymoczyłem...

***

Kuba: Kupiłem sobie kuszę i strzelałem z niej w pokoju, do ściany. Ale te bełty do kuszy są zakończone taką czarną gumą i strasznie brudzą. I na ścianie zrobił się ślad. A wcześniej pan powiedział, że jak będą jakieś zniszczenia, to będziemy płacić straszne kary i się przestraszyłem. I wziąłem mokrą chusteczkę i zacząłem wycierać i wiesz co się stało??? Zeszła cała farba i się zrobił taki biały placek! Normalnie tak się bałem... ale na szczęście pan nie zauważył, bo takich plam na ścianie było tam mnóstwo!

***

Kuba: Robiliśmy sobie z chłopakami zawody, kto wypije słodszą herbatę.
Piotr: Ile posłodziłeś?
Kuba: Sześć łyżeczek. Ale wygrał Kacper, posłodził 12.

***

We Wrocławiu dzieci miały dłuższy postój i grę miejską. Podzieliły się na grupy 4-osobowe i miały znaleźć jak najwięcej krasnali. Wygrywała drużyna, która znalazła ich najwięcej (i udokumentowała to zdjęciami). Pierwsza drużyna rzetelnie szukała. Druga była cwańsza - pobiegli do punktu informacyjnego i zakupili mapę z rozmieszczeniem krasnali. Szukanie poszło im dużo szybciej. Trzecia grupa też była bystra i pobiegła po mapę, ale w sklepiku uznała, że po co mają szukać tych krasnali, skoro mogą porobić zdjęcia pocztówkom lub pamiątkowym figurkom. Gdy czwarta drużyna wpadła do centrum informacji i zobaczyła, że trzecia ma już napstrykanych 30 zdjęć krasnali uznała, że mają marne szanse - szkoda ich czasu i wysiłku. Poszli więc do McDonaldsa i tam przesiedzieli całe pół godziny, zajadając się hamburgerami, śmiejąc i  dobrze się przy tym bawiąc.
W której grupie był Kuba? Tak, tak - w tej ostatniej...

***

Z rewelacji innych dzieci:

Jeden mądry zapukał do pokoju dziewczyn i gdy mu Ola otworzyła, to jej psiknął dezodorantem w twarz. Płakała 2 godziny.

Drugi rzucił w panią piłką do koszykówki. A potem krzyknął jej do ucha: "Nie umiesz łapać!"

Trzeci mądry chodził po mokrych, zewnętrznych parapetach z pokoju do pokoju (na szczęście parter, choć wysoki).

A podczas wycieczki do Czech dzieci kupiły sobie ogólnodostępną tam czekoladę z marihuaną. A dokładniej - z nasionami z konopi. Po jej zjedzeniu jednego bolała głowa, drugiemu trzęsły się ręce, trzeci wymiotował. Ktoś skakał ze schodów, inny biegał i krzyczał - jesteś moją miłością - czekałem na ciebie całe życie! A kolejny spał tak kamiennym snem, że co poniektórzy zastanawiali się, czy jeszcze żyje. Oczywiście wszystko to było siłą sugestii dzieci, bo w składzie nic podejrzanego nie było (podobno). Ale i tak po powrocie zrobiła się z tego wielka afera.

Maja siedzi zasłuchana w historię z czekoladą, po czym pyta:
Maja: Kuba, a ta marihuana w czekoladzie to była w czystej postaci czy już w narkotyku?

***

W przyszłym roku Zielona Szkoła już teraz stoi pod dużym znakiem zapytania.

poniedziałek, 26 maja 2014

Maja poszła z koleżankami do parku. Wraca do domu po dwóch godzinach.
Maja: Dzwoniłaś do mnie?
Ja: Nie. A co? Gdzie masz telefon?
Maja: No bo właśnie... nie miałam go gdzie schować i dałam Zuzi, żeby mi przechowała w kieszeni, ale Zuzia musiała zaraz iść do domu uczyć się do trzecioteściku i zapomniała mi go oddać.
Ja: Do trzecioteściku? A kiedy macie?
Maja: Jutro.
Ja: Jutro?! Nic nie mówiłaś! To dlaczego Ty się nie uczysz??
Maja: A po co? To łatwe. Przecież uczyłam się tego cały rok.
Kuba: Właśnie mamo. Te testy są po to, żeby sprawdzić swoją wiedzę. A nie pamięć i to co się na szybko zapamięta poprzedniego dnia. Ja tam do żadnego sprawdzianu kompetencji się nie uczyłem. Do testu szóstoklasisty też nie zamierzam.

środa, 21 maja 2014

Pojechaliśmy rodzinnie na ściankę wspinaczkową.
Bajecznie kolorową, z automatyczną asekuracją i kilkunastoma rodzajami płaszczyzn do wspinania. Po godzinie zabawy dzieci zapragnęły ekstremalnego poczucia adrenaliny i zdecydowały się na wspinaczkę po słupach oraz skok na banana.
Wspinaczka po słupach polega na tym, że trzeba wchodzić po wysokich balach, oddalonych od siebie co ok. metr. Jak po schodach - z tym, że słupy są wąskie, bez żadnego podparcia i ostatni sięga wysokości 8 metrów. Na koniec trzeba sobie skoczyć na dół.
Skok na banana polega na tym, że wchodzi się na wysokość 8 m, następnie idzie wąską kładką, na końcu której trzeba zeskoczyć - najlepiej jak najdalej, tak, aby złapać w locie wielkiego banana zawieszonego pod samym sufitem.

I Kuba i Maja wleźli na obie atrakcje. Oboje mieli na górze dłuższą chwilę wahania, żeby od tak puścić wewnętrzne hamulce i zaufać kawałkowi liny.

Po skoku Kuba oznajmił:
Kuba: To straszne - tak się zdecydować i skoczyć! Przynajmniej wiem, że nigdy nie zostanę samobójcą...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39
. . . .