W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli. Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.
wtorek, 24 lutego 2015

Maja przez kilka dni mieszkała u Dziadków.
Po powrocie gadamy sobie o tym, jak jej się mieszkało.
Ja: A pogadałaś sobie trochę z Babcią i Dziadkiem?
Maja: Aha. Ale o czym?
Ja: No... o wszystkim i o niczym.
Maja: O niczym nie rozmawialiśmy. A o wszystkim... też nie.

niedziela, 22 lutego 2015

Wszystko co jest na tym blogu przelałam na papier. Do tego wkleiłam mnóstwo zdjęć - każdy rok to oddzielna Kronika Rodzinna. Maja je uwielbia. Zaczytuje się nimi do poduszki. Właśnie podsumowałam rok 2014 i wyklejam album. Podchodzi Maja i podczytuje "Elokwencje".
Maja: Tych elokwencji mogłabyś nie robić. My się zawsze wypowiadamy elokwentnie.

czwartek, 12 lutego 2015

Kuba nigdy nie gustował w standardowych strojach karnawałowych, ale tym razem chyba trudno o bardziej durnowate przebranie...

Ale - jak sobie chłopak wymyślił, tak zrobił. I właśnie tak wystąpił na szkolnym balu karnawałowym. Wśród kolegów zrobił furorę - to było do przewidzenia, jednak ze strony nauczycieli spodziewałam się reprymendy, nagany lub jakiegoś krytycznego komentarza. Nic bardziej mylnego. Kuba wrócił z dyplomem - został wyróżniony za najciekawszy stój karnawałowy...

wtorek, 10 lutego 2015

Kuba jeździ na nartach od kilku lat. W tym roku postanowił spróbować snowboardu. Wziął sobie jedną lekcję z instruktorem i z pasją oddał się nauce. Potem jeździł już tylko na desce.
Ja: Kuba, i jak?
Kuba: Snowboard jest super, ale jest mega trudny.
Ja: To może sobie odpuść?
Kuba: Coś Ty! Już mi coraz lepiej idzie. Bardzo mi się podoba jazda na desce.
Ja: A co lepsze? Narty czy snowboard?
Kuba: Jak się jeździ na nartach to jest fajnie, ale potem jak spróbujesz snowboardu, to narty wydają się taaaakie nuuudne...

czwartek, 05 lutego 2015

Kuba przywiózł sobie pamiątki z Zakopanego - dwie koszulki. Przy kierowniku jeszcze się zaśmiałam, przy tej drugiej się zagotowałam. Moja pogadanka trwała pół godziny, potem wracałam do tematu jeszcze mnóstwo razy przez kilka dni.

Kuba: Tak, tak, wiem, wiem. Masz rację.
Ja: Cieszę się, że zrozumiałeś.
Kuba: Mamo, już się tyle nagadałaś, że nie chce mi się słuchać i Ci potakuję.
Ja: Wiesz co... Brak mi słów...
Kuba: Przepraszam, ale po prostu nadal uważam, że ta koszulka jest fajna. Przynajmniej Cię nie okłamuję! I nie udaję, że pod wpływem tego co mi powiedziałaś zmieniłem zdanie. Jestem szczery, to chyba dobrze?

poniedziałek, 02 lutego 2015

Dzieci wróciły z zimowiska. Co jakiś czas podchodzę i je przytulam. Kuba jest oporny na te moje objawy miłości.
Ja: Kuba, tak za Wami tęskniłam! No weź, przytul mnie też trochę.
Kuba: No przecież przytulam!
Ja: Ale trochę mocniej...
Kuba: To jest mocno.
Ja: Tak mocno jak mnie kochasz!
Kuba: Mam Cię zabić?

wtorek, 27 stycznia 2015

Maja dzwoni z zimowiska. Gadamy o nartach.
Ja: A jak tam orczyk? Ile razy fiknęłaś?
Maja: Dwa razy. Ale to było dla dobra nauki.
Ja: To znaczy?
Maja: Sprawdzałam jak szeroko w czasie jazdy mogę rozstawić nogi i jak najbliżej, żeby nie upaść. I jeszcze czy można wjechać nie wkładając sobie orczyka miedzy nogi.
Ja: I co? Można?
Maja: Teoretycznie tak. Ale trzeba mieć bardzo silne ręce. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Dzieci pakują się na zimowisko. Rozmawiamy sobie jak to fajnie będą tam mieli.
Ja: Ale Wam zazdroszczę! Chciałabym być tam z Wami... Szkoda, że nie mogę się zmniejszyć i schować się do Twojej kieszeni. Nic bym nie mówiła, tylko bym sobie patrzyła jak jeździcie na nartach i się fajnie bawicie...
Maja: Postawiłabym Cię wtedy w kościele na ołtarzu.

sobota, 24 stycznia 2015

Dobijam się do łazienki. W końcu Maja wychodzi.
Ja: No nareszcie, co tak długo?
Maja: Opróżniałam odwłok.

czwartek, 22 stycznia 2015

Dzieci zaczęły ferie. Zostawiłam je na 5 godzin same w domu. Przed wyjściem podyktowałam im długą listę różnych rzeczy do zrobienia - m.in. złożyć pranie, wyjść z psem na spacer, obrać warzywa na obiad, posortować i wstawić pranie, nakarmić zwierzęta, posprzątać kuwetę, etc... Dodatkowo Kuba miał napisać pracę z polskiego, a Maja z angielskiego. Żeby się nie kłócili rozdzieliliśmy, co kto ma zrobić - m.in. Kuba miał iść z psem rano, Maja popołudniu. Maja miała wyjąć odkurzać i odkurzyć połowę mieszkania, a Kuba drugą połowę i schować.

Kuba: Za dużo tego.
Ja: Bez przesady. Będziecie w domu 5 godzin, a jak się sprężycie to obowiązki zajmą Wam mniej niż godzinę. 4 godziny macie dla siebie.
Kuba: A mogę sobie coś zostawić na popołudnie, jak już wrócisz?
Ja: Możesz, ale tylko jedną rzecz.
Kuba: To ja sobie zostawiam polski.
Ja: Jak chcesz, ale rano masz najbardziej chłonny umysł. Później Ci się nie będzie chciało.
Maja: Ja też mogę?
Kuba: Ty masz spacer z Lulką popołudniu.
Maja: To pójdę o 12:01.
Ja: To za wcześnie. Lulka potrzebuje wyjść między 15 a 16.00
Maja: Ale ja wolę z nią wyjść o 12 i sobie odhaczyć.
Ja: Nie Maja. Spacer o 16.00
Maja: Ale ja też chcę sobie coś zostawić na później!
Ja: To sobie zostaw. Nie licząc spaceru. Coś innego.
Kuba: Maja, zostaw sobie: wyjąć odkurzacz.

środa, 21 stycznia 2015

Dzieci przyniosły ze szkoły informacje o ocenach semestralnych. Okazało się, że mają taką samą średnią i - zarówno Kuba jak i Maja - najwyższą w swojej klasie.
Ja: Dzieciaki gratulacje! Naprawdę jestem pod wrażeniem. Musimy to jakoś uczcić! I chyba jakaś nagroda się szykuje? Co byście chcieli?
Kuba: Nic.
Maja: A co możemy chcieć?
Ja: Co chcecie. Możemy na przykład kupić z tej okazji grę qwirkle.
Maja: O! Super!
Kuba: Nie! To ma być coś co i mnie ucieszy.
Ja: A co Ciebie ucieszy?
Kuba: Nic.
Maja: Może zamówimy pizzę?
Ja: Dobra.
Kuba: Ja nie chcę.
Ja: A co byś chciał? Może wspólny wypad do kina?
Kuba: Nie.
Ja: To może na lodowisko albo na ściankę wspinaczkową?
Kuba: Nie.
Ja: Jakaś gra? Książka? Gadżecik?
Kuba: Nie.
Piotr: 24 godziny przed komputerem bez nadzoru?
Kuba: Nie.
Ja: Kuba, co się z Tobą dzieje? Naprawdę nic Cię nie ucieszy? Dlaczego?
Kuba: Bo ja jestem pesymistą.

niedziela, 11 stycznia 2015

W tym roku pobiegliśmy cała naszą czwórką - plus Lulka oczywiście! Byliśmy bardzo dzielni, bo - choć kompletnie bez żadnego przygotowania, a nawet rozgrzewki - wszyscy przebiegliśmy całą trasę (5 km), a w dodatku pobiliśmy zeszłoroczny rekord o 4 minuty!

Chyba możemy już powiedzieć, że orkiestrowe bieganie stało się naszą rodzinną tradycją :-)

środa, 07 stycznia 2015

11 część jest tu

Ja: Kuba, założyłeś koszulkę tył na przód.
Kuba: O, rzeczywiście. To dlatego tak niekomfortowo się czuję.

***
Maja wraca późno ze szkoły. Piotr nalewa jej zupę.
Maja: Ale ja nie będę jadła. Nie jestem głodna.
Piotr: To wlej ją z powrotem do garnka.
Maja: Naprawdę? A będziesz po tym normalnie funkcjonował?

***
Założyłam bardzo obcisłe spodnie.
Maja: Nie obraź się mamo, ale te spodnie podkreślają grubość Twoich ud i niezbyt chudą sylwetkę...

***
Kuba wraca z zakupami. Kładzie zakupy na stół. Z mojej strony żadnej reakcji.
Kuba: Dziękuję Kubusiu, spisałeś się na medal!
Ja: Dziękuję Kubusiu, spisałeś się na medal!
Kuba: O! Nie spodziewałem się po Twoich słowach takiej szczodrości.

***
Maja: Emilka znalazła mój jeden kolczyk. Nawet się nie zorientowałam, że go zgubiłam.

***
Piotr odprowadza wieczorem Maję na zbiórkę harcerską.
Piotr: Lulka, idziesz ze mną? No pewnie, że idziesz! Ale ci się cieszy ta gruba dupka!
Maja: Nie mów tak do niej. Ona nie jest gruba dupka. Ona ma po prostu szeroko osadzone żebra.

***
Kuba poszedł do kolegi. Wieczorem dzwoni do mnie.
Kuba: Mogę dziś nocować u Eryka?
Ja: Nie.
Kuba: Dlaczego?
Ja: Wolałabym, żebyś wrócił do domu.
Kuba: Ale dlaczego? Uzasadnij swoją odmowę.

***
Przychodzę do łóżka Mai dać jej buziak na dobranoc. Gdy poprawiam kołdrę, znajduję pod nią skarpetki.
Ja: Maja, śpisz z brudnymi skarpetkami?
Maja (przez sen): One nie są brudne. To są Skarpetki Ewentualnego Ogrzania Nóg.

poniedziałek, 05 stycznia 2015

Maja: A teraz to będzie TEN rok?
Ja: Ten czyli który?
Maja: Przecięty?
Ja:..yyy?
Maja: Przeklęty?
Ja:...yyy?
Maja: No, jak to się mówi?
Ja: Przestępny?
Maja: No właśnie!

***

Noworoczny Leon i Noworoczne Dzieci:
(Kuba w tym roku poszedł na rekord i położył się o 6 rano)

  

środa, 31 grudnia 2014

Wiersz Mai, lat 10

Pies 

Pies to najwspanialsze stworzenie na świecie.
Jeśli psa macie, to sami wiecie,
Że pies to najlepszy przyjaciel człowieka.
Gdy Cię nie ma w domu – on czeka
Pod drzwiami, na kanapie.
A jak przyjdziesz – szczeka.

Szczeka z radości, nie szczerzy zęby.
Gdzie pójdziesz ty – on pójdzie tędy.
Pilnuje domu przed złodziejami,
W policji gania za bandytami,
Biega na łące za owcami.

Są psy duże, są też małe,
Lecz wszystkie kochane są i wspaniałe.
Bo każdy przyjdzie i cię pocieszy.
Każdy, gdy wracasz, bardzo się cieszy.

A teraz sięgnij głęboko w pamięć
I pomyśl – czy szczerze witasz wszystkich napotkanych?
Czy z każdym spotkanym chcesz się pobawić?
Czy lubisz się tarzać w śniegu i w trawie?
Czy merdasz ogonem, gdy jesteś wesoły?
Czy kopiesz w ziemi dziury i doły?
Czy liżesz ludzi po rękach i twarzy?
Czy stoisz w nocy pod drzwiami na straży?
Odpowiedz szczerze na pytania te…
I cóż my tu mamy? Wszystko na nie.
Lecz jednak u psa
Wszystkie byłyby na tak.
Pies rzadko kiedy czuje się źle,
Za to nieustannie biega i cieszy się.

Spójrz więc kiedyś psu prosto w oczy
I oceń:
Czy chciałbyś mieć psa – najlepszego przyjaciela?
Czy chciałbyś mieć psa, który nie wymaga wiele,
Psa  towarzysza, przewodnika?
Wiernego stróża, a w potrzebie ratownika?

Myślisz sobie – e tam, to tylko pies.
Wszystko zrobi, co tylko chcesz.
W domu miejsce zajmuje,
Tylko gryzie i wszystko psuje…

Lecz to nieprawda! Bo dusza psia
Jest dużo większa niż ludzka!
Psie serduszko bije dla ciebie…
Bo miłość, jaką pies wyznaje,
Sprawia, że serce się kraje.

Teraz na pewno już wiesz
Czemu najlepszy w świecie jest pies!


 

niedziela, 28 grudnia 2014

Dzieci co roku potrafią zaskoczyć. Dostałam od nich niezwykłe prezenty. Maja podarowała mi "Książeczkę z kuponami smyrankowymi i masażykowymi". Są w niej kupony na: smyranko, masażyki i smyranko-masażyki różnymi nietypowymi przedmiotami (kiedyś mi takie robiła, są boskie). W sumie 14 kuponów na łączny czas 4 godzin przyjemności! To zdecydowanie mój tegoroczny najlepszy prezent! :-)

 

Gdy odpakowałam paczkę od Kuby, moim oczom ukazała się moja własna czapka. Używana, znoszona, lekko przybrudzona. Zrobiłam głupią minę i zapytałam syna, dlaczego mi zapakował czapkę, którą noszę (i której nota bene nie mogłam znaleźć od kilku dni). Z dumą powiedział - odwróć. Odwróciłam. I bardzo się wzruszyłam. Dziecko wyhaftowało na niej moje imię...

 

A! I jeszcze od Mai breloczek - samodzielnie uszyty stworek-potworek, a od Kuby do mojej kolekcji - Anioła Dobrych Pomysłów! :-)

wtorek, 23 grudnia 2014

Święty Mikołaju!
W tym roku nie proszę Cię o wiele, ale kilka rzeczy jest. Nie wiem czy Ci się uda, ale do Ciebie piszę z nadzieję, że jednak tak. Proszę Cię o telefon Samsung Galaxy SIII, Spacerail level 9, bilety do kina na Hobbit 3, Lego Marvel Super Heroses, Fifa 14 z padem do xboxa i kablem łączącym pada z komputerem. I jeszcze o dwie rzeczy: Pierwsza - to, żebyś namówił moich rodziców, żeby pozwolili mi założyć facebooka. A druga - to świnka morska.
Dziękuję, że to przeczytałeś. Jakub

Drogi Święty Mikołaju!
W tym roku najbardziej proszę Cię o nowy telefon. Najlepiej Samsung Galaxy S3 mini. Chciałabym też bezprzewodowe słuchawki z wbudowanym odtwarzaczem mp3, czarne. Byłoby też super, gdybyś mi też przyniósł plecak. Tu link. I jeszcze zegarek elektroniczny (czerwony). Tu link. No i oczywiście paczkę śmietankowego ptasiego mleczka. I dużo innych słodyczy! I koniecznie harcerską czarno-żółtą chustę do munduru!
Wesołych Świąt życzy Maja

Kilka dni później:
Maja: O rety! Zapomniałam napisać! Jeszcze pióro wieczne! I taki duży talerz do zjeżdżani z górki! I jakąś nową płytę z muzyką francuską! I ładną piżamkę. I koniecznie bilety do kina na Hobbita 3!

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Przedświąteczna rodzinna praca zbiorowa. Większość pierniczków to prezenty od dzieci dla dziadków, ciotek i wujków, a także przyjaciół i pewnej samotnej starszej pani. Już rozdzielone i zapakowane - teraz nabierają mocy...



sobota, 20 grudnia 2014

Kuba wraca od kolegi.
Ja: Co jesteś taki zadowolony?
Kuba: Bo fajnie było. Nieźle się bawiliśmy.
Ja: A co robiliście?
Kuba: E, nic takiego.
Ja: No powiedz. Minę masz podejrzaną.
Kuba: A, bo zaraz uznasz to za niebezpieczne.
Ja: Tym bardziej powiedz.
Kuba (śmieje się): A, wzięliśmy taką tekturową tubę, zatkaliśmy ją z jednej strony folią aluminiową, napsikaliśmy do środka dezodorantu i podstawiliśmy zapaloną zapałkę. Normalnie sami zrobiliśmy bazookę!
Ja: Matko święta, czy Was do reszty pogięło? Mogło Was poparzyć!
Kuba: Nie, zachowaliśmy bezpieczną odległość. 

wtorek, 16 grudnia 2014

Uważam, że moją negatywną cechą charakteru jest lenistwo. Czasami rano, o ósmej, gdy muszę wyjść z psem, po prostu nie chce mi się tego robić. Często też, gdy rodzice mnie proszą o posprzątanie pokoju lub wypełnienie jakiegoś innego obowiązku domowego, odpowiadam "już" albo "chwilkę", ale wcale tego nie robię. To jest we mnie najgorsze. Mam też inne wady - takie jak złośliwość. Robię bratu różne głupie dowcipy - jak przestawienie budzika czy wykręcanie żarówek z lampki. Zaczepiam go i przezywam, a od tego zawsze zaczyna się bójka. Często się bijemy, co doprowadza nas oboje do konsekwencji typu szlaban albo siniaki. Poprzez kary które dostaję, uczę się pokory i cierpliwości, ale im jestem starsza, tym wredniejsza, więc trochę to potrwa.

Język polski, Maja kl. IV

niedziela, 14 grudnia 2014

Ja: Kuba, wiesz, widziałam w empiku takie maskotki z Minecrafta.
Kuba: Widziałem je. Jeden chłopiec na obozie sobie taką kupił.
Ja: A Ty nie chcesz takiej?
Kuba: I co - miałbym ją sobie przyczepić jako breloczek do kluczy?
Ja: Nie, co Ty! To były duże maskotki, takie ze 30 cm!
Kuba: Mamo, wiem. To była IRONIA.

***

Oglądamy stary kabaret Smolenia i Laskowika. Zaczynam chichotać.
Maja: Boże, Mamo, jaka Ty jesteś staroświecka! Nie rozumiem co w tym śmiesznego...

***

Jemy obiad.
Maja: Dobre, ale makaron mógłby być bardziej słony. A sos trochę rzadszy...
Kuba: Ojojoj, Magda Gessler się znalazła.

***

Kuba wraca z zakupami. Stawia na stole siatki i mówi "proszę". Ja zaabsorbowana czymś innym nie reaguję.
Kuba: Dziękuję Kubusiu, spisałeś się na medal!
Ja: Dziękuję Kubusiu, spisałeś się na medal!
Kuba: Oh! Nie spodziewałem się w Twoich słowach takiej szczodrości.

***

Wieczorem oglądamy Facetów w czerni. W przerwie na reklamę Piotr prosi Maję, żeby poszła się umyć.
Maja: Pójdę po filmie.
Piotr: Idź teraz.
Maja: Nie, bo będę się spieszyć i umyję się niedokładnie. Chcesz tego?

***

Piotr nalał Mai zupę.
Maja: Nie będę jadła, nie jestem głodna.
Piotr: To wlej ją z powrotem do garnka.
Maja: A będziesz po tym normalnie funkcjonował?

czwartek, 11 grudnia 2014

Tak było wcześniej...

Czasem przez kilka miesięcy jest spokój, a czasem nie ma dnia, by Lulka czegoś nie wykończyła.
Tu ostatnia kolekcja:
- skarpetka Kuby
- zapasy kociego jedzenie zrzucone z górnej półki przez Moli
- słownik polsko-angielski
- paletka do ping-ponga
- latarka (a raczej to, co z niej zostało)
- kalendarz adwentowy nr 2 (nr 1 tutaj)
- herbatka ułatwiająca trawienie (no to koniecznie!)
- wyprute bebechy z psiej zabaweczki
- ołówek (jeden z wielu)
- magnes

Na ostatnim zdjęciu - Lul przyłapany na gorącym uczynku (wnikliwy obserwator dojrzy, że szelma pokazuje nam język!).

 

A tu seria portretów Potwora, który - bez względu na wszystko - zajmuje wyjątkowe miejsce w naszych sercach.

- Lula tęskniąca
- mająca wszystko w pompce
- kanapowa hrabina
- łóżkowa komitywa z Leonkiem
- Lulka bardzo zadowolona z siebie
- Lulka zadowolona z życia

środa, 10 grudnia 2014

Był sobie mały miś
Który nazywał się Zdziś.
Zażywał codziennie narkotyki,
Które chował do papryki.
Kiedy tata nie patrzył
Hyc! Lądowały w jego paszczy.
Kiedy pewnego razu poczuł się źle,
Powiedział sobie - czemu nie?
Wbiegł w masce do apteki
I ukradł wszystkie leki
Brał je ciągle
Aż wyszły mu bąble.
Gdy zobaczył swoją rękę
Przelotnie spojrzał na łazienkę.
Zwymiotował na środek chodnika
Co zapaskudziło jego kolegę dzika.
Dzik zabrał go do szpitala,
Gdzie uratowali misia narkomana.
A morał z tego taki:
Kto bierze niebezpieczne świństwa
Potrzebuje medycznego ratownictwa.
Więc nie próbujcie tego robić,
Bo możecie sobie życie zbabolić.

Kuba, Język polski, kl. VI

wtorek, 09 grudnia 2014

Remontujemy dzieciom pokój.
Kuba: Morowa jest tat tapeta! Cały pokój wyszedł morowo!

Kupiliśmy nowy dywan.
Kuba: Ale ten dywan jest morowy!

Ja: Jak było w kinie?
Kuba: Film był morowy!

Jemy obiad. Kuba skończył, odkłada naczynia do zlewu.
Kuba: Obiad był morowy!

***
Ja: Kuba, o co chodzi z tym morowo? Dlaczego ciągle tak mówisz?
Kuba: Bo na polskim rozmawialiśmy o tym, jak się zmienia język i był taki przykład, że nasi dziadkowie mówili morowo, nasi rodzice na to samo fajnie, a my teraz mówimy spoko. I nam się bardzo spodobało to stare słówko i teraz cała nasza klasa mówi morowo. Bo to morowe słówko!

poniedziałek, 08 grudnia 2014

Kuba miał zadane z polskiego napisać autocharakterystykę. Czytam, co stworzył.
Ja: Nie napisałeś, że jesteś dobrym uczniem?
Kuba: Nie chcę się chwalić. Jestem skromny.
Ja: To napisz, że jesteś skromny.
Maja: Rzeczywiście, wielka mi skromność pisać, że jest się skromnym!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 41
. . . .