W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli. Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.

Śni się...

poniedziałek, 12 września 2016

Jest 5.30, budzę Maję.
Maja (przez sen): Chmury to nasz trzeci mózg, który steruje nogami i talią...

środa, 05 czerwca 2013

Mama kolegi Kuby (też 4-klasisty) powiedziała mi, że przyłapali swojego syna na tym, że buszował w internecie po jakiś pornograficznych stronach. Przyciśnięty do muru powiedział, że kolega mu pokazał. Po pierwszym szoku uznałam, że skoro pokazuje kolega koledze, to w takim razie sprawa może dotyczyć dużo większego grona. Pogadaliśmy trochę z Kubą otwarcie o seksie i problemie pornografii. Przyznał się, że też już się zainteresował tematem. Miał sen. Śniły mu się kobiece piersi. Potem wpisał sobie w wyszukiwarkę: Największe cycki świata.

piątek, 23 grudnia 2011

Kuba: Jaki miałem piękny sen! Śniło mi się, że już była wigilia i że było tak dużo prezentów! Ale było tak jak szukanie Zajączka na Wielkanoc - te prezenty były poukrywane w domu, na tarasie, u ogródku a nawet w parku! I musieliśmy ich szukać! I to było takie fajne... I ja znalazłem laptopa! Dostałem swojego własnego laptopa! Boże, ale to był sen...

piątek, 13 maja 2011

Kuba: Mamo, wiesz co mi się śniło?!
Ja: Co?
Kuba: Że założyliśmy ogród z niebezpiecznymi roślinami! Były tam mandragory, muchołówki i dzwonki, które się napełniały wodą, jak coś do nich wpadło!
Ja: To był trochę straszny sen?
Kuba: Nie, bardzo przyjemny!

***

Kuba: Miałem straszny sen...
Ja: Co Ci się śniło?
Kuba: Że przed naszym domem był wulkan i zaczął wybuchać, a ja chciałem uratować wszystkie książki o Harrym Potterze i klocki Lego i jeszcze filmy, a potem jeszcze resztę swoich książek i zrobiła się z tego taka strasznie wielka torba i była tak bardzo ciężka, że nie mogłem jej podnieść i nie zdążyliśmy przed tym wybuchem wulkanu i nie udało nam się uciec i cała nasza rodzina umarła...

***

Ja: Jak tam Kuba? Śniło Ci się coś dzisiaj?
Kuba: Tak, ale wstydzę się powiedzieć co...
Ja: O matko, czyżby już Ci się śniły gołe baby?
Kuba: Oj mamo, przestań...
Ja: No wiesz, w pewnym wieku to normalne...
Kuba: Nie, coś innego.
Ja: To powiedz, proszę.
Kuba: Śniło mi się, że byłem na lekcji wróżbiarstwa i podeszła do mnie profesor Trelawney i miała jakąś wizję i nagle rozsypały jej się paciorki - bo miała je na szyi i rękach, a potem... potem cała się rozsypała w proch i znikęła...

środa, 17 czerwca 2009

Sen Kuby (lat 6,5)

Byłem u babci i chciałem złapać żabę na łące, ale ona ciągle mi uciekała. W ogóle nie dawała się złapać! I tak skakała i skakała aż dotarła do Warszawy. A ja za nią. Wsiadłem w tramwaj i ją goniłem. A jak było czerwone światło, to ta żaba się na tych światłach zatrzymywała. To było strasznie śmieszne! W końcu doskoczyła do wysypiska śmieci. A ja ciągle za nią, ale ona wskoczyła do takiej wielkiej góry śmieci i mi znikła. A ja znalazłem na tym wysypisku quada, którego ktoś wyrzucił, bo był zepsuty. Ale znalazłem sobie trochę narzędzi i go naprawiłem. Wsiadłem na tego quada i wróciłem nim do domu.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Po koszmarach Kuby nie ma ani śladu. Wszystko wróciło do normy.
Niedawno gadał przez sen:
- Mamo, tylko uważaj, żeby nie strącić tych gwiazd!

A to jeden z jego ostatnich snów:
- Siedziałem w wielkiej piaskownicy. To była największa piaskownica jaką widziałem. I wszędzie, zamiast piasku, były gumy do żucia. Różne! Kolorowe! Mnóstwo! I wziąłem sobie garść tych gum do buzi i okazało się, że smakują jak lody... Mniam...

czwartek, 05 marca 2009

Kuba ostatnio źle sypia. Budzą go koszmary senne i mimo, że go przytulam i snuję bajkowe opowieści w środku nocy, nie może potem zasnąć, bardzo się boi. Gdy ostatnio przyczłapał w nocy do naszej sypialni i mocno się wtulił, cały drżał. Myślałam, że zmarzł, więc przykryłam go drugą kołdrą. Powiedział mi wtedy, że nie jest mu zimno, że trzęsie się ze strachu... Ostatnio dość często nurtuje go temat śmierci - i choć staramy się śmierć oswoić i traktować naturalnie, to nie da się ukryć, że w oczach 6-latka jest to temat nie tylko bardzo trudny, ale też niewyobrażalnie przerażający. Niedawno Kuba został zapytany o to, co chciałby dostać w prezencie. Długo nic nie mówił, więc padło pytanie - no Kuba, o czym marzysz? Odpowiedział, że marzy, żeby jego rodzina nigdy nie umarła...

Ale te nocne pobudki są związane nie tylko ze śmiercią. Często powtarza się motyw, że Kuba ucieka, bo ktoś go goni. Albo że ktoś chce skrzywdzić jego lub kogoś z naszej rodziny. Czasem wyłapuję różne stuacje, które mogą mieć wpływ na takie odreagowywanie. Ostatnio wpędzałam się w poczucie winy, bo pozwoliłam mu obejrzeć Interkosmos - film o podróży do wnętrza ludzkiego ciała. Kuba od dawna fascynuje się ludzką anatomią, uwielbia serię "Było sobie życie", z lubością studiuje encyklopiedie ciała człowieka. Pomyślałam, że ten film krzywdy mu nie zrobi - zresztą był od 7 lat, więc to też jakoś mnie dodatkowo przekonało. Po obajrzeniu Inrekosmosu pojawiły się nowe lęki. Gdy przy zasypianiu powiedziałam Kubie, że kocham go całym sercem, od razu pobladł i poprosił, żebym nie wspominała o sercu, bo znów zaczyna się bać.

Ale problemem są nie tylko te rzeczy, które w sposób oczywisty mogą wzbudzać lęk - jak śmierć czy ludzkie wnętrzności. Czytałam Mai na dobranoc Kubusia Puchatka (tego w wersji oryginalnej, nie egmontowskiego). Kuba też słuchał. W nocy taki miał taki sen:

Śniło mi się, że Prosiaczek zachorował. Kangurzyca się nim opiekowała, a Tygrysek, Puchatek i Królik wyruszyli na poszukiwanie lekarstwa, żeby go uratować. Wędrowali, wędrowali, aż zawędrowali do krainy ludzi. Dotarli do jaskini, w której wisiały dwa kryształy - musieli wybrać, który z nich jest Kryształem Życia, a który Kryształem Starzenia. Nie mogli się pomylić. Najpierw wybierał Tygrsek. Wybrał źle, i się od razu zestarzał. To bylo straszne. Potem się zestarzał Puchatek i Królik. I ja tam też byłem. I też musiałem wybrać kryształ. I wybrałem, ale jak go dotknąłem, to też od razu zacząłem się starzeć. I wybiegłem z tej jaskini i uciekałem i uciekałem, aż się obudziłem.
Po obudzeniu bardzo się bał. Trząsł się jeszcze przez godzinę. W tym śnie, oprócz postaci z Kubusia Puchatka są jeszcze elementy z Misia Fantazego (kryształ) i Arabeli (przejście z krainy bajek do świata ludzi). Czy to możliwe, że to normalne reakcje? Że dzieci tak właśnie mają - w snach przeżywają wszystko co widziały, z czym się zetknęły? Czy raczej powinnam się martwić?
Ja reaguję na te jego sny tak: najpierw go tulę, mówię, że to tylko sen, że jestem blisko, że nic mu nie grozi. Potem odciągam jego myśli, opowiadając jakieś fajne historie albo snując marzenia o tym, co będziemy robić np. latem. Niestety, rzadko to działa. Po godzinie moich opowieści Kuba dalej nie śpi (a jest np. 3 w nocy) i twierdzi, że boi się zasnąć, bo ten sen wróci. Wtedy proszę, żeby opowiedział mi, co mu się śniło. A potem ja opowiadam mu ten sen jeszcze raz, ale modyfikując co nieco, dodając jakąś wskazówkę albo uzbrajajać Kubę w jakąś broń - magiczny miecz, tarczę ochronną, czy pierścień Arabeli. W tym śnie z chorym Prosiaczkiem i kryształami opowiedziałam, że jak szedł do tej jaskini pomógł pszczołom (tak jak Szewczyk Dratewka). I Królowa tych pszczół obiecała mu, że w podziękowaniu za jego dobre serce, pszczoły też mu kiedyś pomogą. I jak potem stał w tej jaskini, przed tymi kryształami i zastanawiał się jakiego dokonać wyboru, przyleciała pszczoła i powiedziała, żeby wybrał ten kryształ, który ona mu wskaże. Kuba zaufał pszczole i okazało się, że wybrał Kryształ Życia. Odczarował Tygryska, Królika i Puchatka, i razem wrócili do Stumilowego Lasu uzdrowić Prosiaczka. I wszystko dobrze się skończyło.
Na koniec zawsze jeszcze powtarzam Kubie, że jak śni mu się coś złego i zacznie się wybudzać, to gdy już będzie wiedział, że to był sen, niech przejmie nad nim kontrolę - wróci do niego i zmieni bieg wydarzeń za sprawą jakiegoś magicznego przedmiotu albo przy pomocy którejś z baśniowych postaci. Ja tak robię, gdy mam koszmary. Z reguły działa.
No, to teraz muszę zapytać - co o tym wszystkim myślicie?
wtorek, 17 czerwca 2008
Wiesz Mamo, miałem dziś dużo bardzo fajnych snów. Śniło mi się, że latałem na latawcu. A potem latałem na helikopterze. A potem leciałem samolotem do Klementynki. A potem mi się jeszcze śnilo, że sam pojechałem autobusem do Babci Jasi i Dziadka Kazika. A potem pojechałem pociągiem nad morze i do Krakowa. I zabiłem tam smoka. A na końcu śniło mi się, że ja i Maja poszliśmy w nocy na piknik. To był cudowny sen. Najfajniejszy!