W każdym dziecku drzemie filozof. I poeta. I czarodziej... Ten blog będzie o moich Małych Czarodziejach Słów - Kubie i Mai. Ich aforyzmy, gramatyczne potworki, neologizmy i złote myśli. Wszystko, co narodzi się w ich głowach, co ubiorą w słowa, a co ja zdołam usłyszeć i zapamiętać.

Wpisy z tagiem: szkoła

poniedziałek, 30 grudnia 2013

... czyli Jasełkowa Maja w podwójnej roli.

piątek, 20 grudnia 2013

Czytam Kuby wypracowanie pt. Pogoda na innej planecie.
Ja: Kuba, dlaczego Ty masz w głowie takie fiu-bździu...
Kuba: Mamo, to jest wyobraźnia!

***

Zapowiedz pogodę na innej planecie

Dzień dobry,
Jutro powieje serem. Wszystkie gruwale zakopią się w swoich norach. Trąba plackowa przejdzie o 27.74. Spadnie ulewna pepsi oraz puszki soku pomarańczowego cappy. Nasza niebieska gwiazda - Serwer - zacznie znowu śwecić na różowo. Zjawisko może trwać do 497 lat. Na szczęście burmistrz wezwał już słynnych pogoderów, którzy (mam nadzieję) odgonią złą pogodę. A! Jeszcze zapomniałem powiedzieć, że będzie około 97 037 430 hektopascali.

wtorek, 17 grudnia 2013

Kuba wraca ze szkoły. W ręku trzyma puszkę z colą.
Piotr: A co Ty się tak porządziłeś? Cola jest niezdrowa, dlatego ustaliliśmy, że pijesz ją rzadko. Co to - dziś jakieś święto?
Kuba: No. Mamy wigilię... jutra.

środa, 04 grudnia 2013

Kuba omawia w szkole lekturę Bracia Lwie Serca. W ramach pracy domowej napisał charakterystykę porównawczą obu braci. Przynosi mi do sprawdzenia. Czytam.
Ja: No ładnie, ale tak jakoś mało. Jedna strona? Kuba, to już jest piąta klasa, powinieneś się trochę bardziej wysilić. Moim zdaniem ta praca powinna być bardziej wyczerpująca.
Kuba: I była! Nawet nie wiesz jak mnie wyczerpało jej pisanie!

niedziela, 10 listopada 2013

Maja wraca ze szkoły.
Ja: Kurcze, Maja, zapomniałam dać Ci drugie śniadanie!
Maja: No właśnie! Trochę się dziś zgłodowałam...

wtorek, 05 listopada 2013

Kuba uczy się o morzach i oceanach.
Kuba: Woda w morzach i oceanach jest słona mimo, że spływają do niej słodkie wody z rzek i deszcze.
Ja: To skąd się w morzu bierze sól?
Kuba: Z magicznego młynka.

wtorek, 22 października 2013

Zaraz po lekcjach Maja miała zbiórkę zuchową, więc odebrałam ją ze szkoły dopiero o 18.15. Gdy wszystkie dzieci już wyszły zaniepokojona zajrzałam przez okienko do szatni. Kuba pomagał jej założyć kurtkę i zawiązać buty. Zaraz po wyjściu Maja się rozpłakała i powiedziała, że bardzo boi ją ręka. Na wuefie były zawody i dzieciaki biegały dookoła boiska. Maja wyprzedziła Zuzię o pół boiska. Zuzia przecięła boisko i wpadła na Maję. Maja upadła na prawą rękę. Bolało. Płakała. Pani jej pomogła wstać i wysłała do pielęgniarki. Ale tej nie było. Młoda jakoś się trzymała, nawet pisała w zeszycie tą obolałą ręką. Pani jej ją rozmasowała i stwierdziła, że jest stłuczona. Ręka nie puchła. Wf był o 11.00. Nikt mnie nie powiadomił. O 19.00 wciąż ją bolało, Maja jadła zupę lewą ręką, bo w prawej nie była w stanie utrzymać łyżki. Pojechałyśmy na pogotowie. Rtg wykazało złamanie. Maja 7 godzin chodziła ze złamaną ręką po szkole...

Ale złamanie proste, efekt tzw. zielonej gałązki. 3 tygodnie w gipsie i miejmy nadzieję, że wszystko wróci do normy.

***

Jestem z Mają w szpitalu. Kuba został sam w domu. Dochodzi 21.00. Dzwonię do niego.
Ja: Cześć Kuba, jak sobie radzisz?
Kuba: Dobrze. Już się umyłem. A co z Mają?
Ja: Jeszcze nie wiem. Czekamy na opis zdjęcia.
Kuba: A zadzwonisz do mnie, jak coś będziesz wiedzieć?
Ja: Zadzwonię. O, muszę kończyć, bo mnie wyczytują, jest wynik.
Kuba: Mamo, proszę, nie rozłączaj się! I co? I co?
Ja: Złamana...
Kuba (płacze): O Boże...
Ja: Kuba, nie płacz.
Kuba: (płacze histerycznie, szlocha)
Ja: Kuba, nie płacz...
Kuba: Jak mam nie płakać, jak moja siostra ma złamaną rękę!!!

***

Po kilku dniach Mai gips zrobił się cały kolorowy od podpisów koleżanek i kolegów.
Kuba: Wiesz, ja też kiedyś chciałem mieć złamaną rękę i mieć gips i zbierać na nim podpisy.
Maja: Kuba, wiesz, jak też tak myślałam. A jak mi zakładali ten gips to się nawet cieszyłam. Ale teraz to powiem Ci szczerze, że to wcale nie jest fajne - wszystko mnie tam swędzi, śmierdzi, ten gips jest ciężki. Mówię Ci - nie polecam.

***

Nauczycielka: A którą kość ma złamaną?
Maja: Słoneczną.
Nauczycielka: Jaką?
Maja: To znaczy chyba nazywa się inaczej, ale tak mi się skojarzyła ze słońcem. A, już wiem - promienistą! A może promienną?
Ja: Promieniową...

***

Laryngolog: Maja, co Ci się stało w rękę?
Maja: Złamałam na wuefie.
Laryngolog: To bardzo dobra wiadomość!
Maja: Yyy...?
Laryngolog: Że są jeszcze jakieś dzieci, które ćwiczą na wuefie!

***

Maja: Jak Ci się podoba mój leworęczny rysunek?
Ja: Bardzo!
Maja: Zauważyłam, że jak rysuję lewą ręką, to się bardziej koncentruję.

***

Ja: A co zrobiła Zuzia, jak tak na Ciebie wpadła?
Maja: Nic. Poszła sobie zbierać liście.
Dwa dni później.
Maja: Wiesz, Zuzi się chyba głupio zrobiło, że mam przez nią złamaną rękę. Przysłała mi dziś na lekcji karteczkę z napisem "przepraszam". Ale ta karteczka była cała pomazana i wygnieciona. Mówię Ci - jak psu z dupy wyjęta!

***

Poniżej podpisany gips i rysunki Mai wykonane lewą ręką.

piątek, 18 października 2013

Jedziemy rowerami. Wjeżdżam pod górkę.
Kuba: Dajesz Mamo, dajesz!
Ja: Kuba, zaraz Ci coś zrobię...
Kuba: Jedziesz, mamo, jedziesz!
Ja: Kuba!
Kuba: Co? Przecież jedziesz...

***

Kuba: Dziś Eryk przyniósł do szkoły tablet. Ale miał zbagowany.
Ja: Jaki?
Kuba: Zbagowany.
Ja: Czyli?
Kuba: No lekko zepsuty, zaciąty, taki... zbagowany.

***

Gramy w Cytadelę.
Piotr: Hej, dlaczego mi zabrałeś monetę?
Kuba: Bo jestem Opatem, a Ty masz najwięcej monet, Drzewcu.
Ja: Drzewcu??? 
Kuba: Ścisnąłem Cię, co?
Ja: Że co? Kuba, jak Ty się do nas odzywasz?
Kuba: Sorki, po prostu tak się mówi, jak komuś zadasz ciętą ripostę.

***

Kuba: Maja, ale żal.

***

Kuba: Mamo, idę z chłopakami na bojo pograć w gałę!

***

Kuba przegląda ofertę sklepu Merlin. Patrzy na tę miniaturkę zdjęcia gry "Mistrz słowa"
Kuba: Co? Mistr słowa?
Ja: O, rzeczywiście!
Kuba: Zrobili błąd w Mistrzu słowa, ale LOL.

poniedziałek, 30 września 2013

Poniedziałkowy poranek, godzina 6.30. Budzę dzieci. Kuba płacze.
Ja: Co się stało? Coś złego Ci się śniło?
Kuba: Nie...
Ja: To co się stało? Dlaczego płaczesz?
Kuba: Bo dziś jest poniedziałek. Koniec weekendu.
Ja: Kuba, ciesz się się w ogóle jest weekend. Dwa dni wolnego! Pomyśl, że niektórzy nawet tego nie mają... Pracują 7 dni w tygodniu.
Kuba: A czy jak bym został prezydentem, to mógłbym zarządzić, żeby weekend miał 4 dni?
Ja: Nie, bo cała gospodarka by padła. Ale jak będziesz dorosły, to możesz sobie znaleźć pracę na pół etatu. Będziesz 3 dni pracował, a 4 miał wolne.
Kuba: A mogę chodzić do szkoły na pół etatu?

wtorek, 17 września 2013

7 część jest tu

Kuba: Mamo, coś Ci powiem, ale proszę, nie kwestionuj tego.

***
Maja: ... i ona wtedy uległa wielkiemu zaskoczeniu!

***
Kuba: Mamo, myślę - nie wiem czy słusznie - że może by przełożyć legowisko Lulki dalej od tego kontaktu, bo jak zacznie go lizać, to porazi ją prąd.

***
Maja wybiera zeszyty do szkoły.
Maja: O, jeszcze ten mi przypadł do gustu!

***
Ja: Maja, zjedz żółty ser i kabanosa.
Maja: Nie! Tylko nie żółty ser!
Ja: Zjedz, nie marudź.
Maja: A możemy iść na kompromis? Zamiast żółtego sera zjem dwa kabanosy?

***
Maja: Pani dziś powiedziała, że dobrze się składa, że jestem przewodniczącą klasy, bo będę też przewodziła gazetce. Ale wiesz, pani tak dziwnie to ujęła...

***
Kuba dzwoni, że od razu po lekcjach idzie do kolegi, ale najpierw wpadnie do domu zostawić plecak, choć to w zupełnie innym kierunku, ale będzie się spieszył, więc nie wyjdzie z Lulką.
Ja: Ale jak tak wpadniesz, Lulka się będzie cieszyć, a Ty od razu pójdziesz? Nie wyjdziesz z nią?
Kuba: Mamo, jest dopiero 12.00. Ona niedawno była.
Ja: No tak, ale... A nie możesz od razu iść do Bodka?
Kuba: Mamo, proszę, już nie komplikuj tego.

***
Kuba: Podoba Ci się moje opowiadanie?
Ja: Bardzo.
Kuba: Ale mówisz to poważnie czy z sarkazmem?

***
Maja ma przypięte smycze do telefonu i kluczy.
Maja: Mamo, w plecaku poplątały mi się klucze z telefonem i zrobił mi się skuteczny węzeł wędkarski z dwóch linek.

***
Ja: Maja, jak było w szkole?
Maja: Fajnie.
Ja: Fajnie? I tylko tyle?
Maja: A jakiej odpowiedzi ode mnie oczekujesz?



środa, 07 sierpnia 2013

A tu Maja 8 latka

***

Ulubiony kolor: fioletowy
Ulubione zwierzę: koń
Ulubione książki: Lasse i Maja
Ulubione filmy: Minionki, Mustang z Dzikiej Doliny
Ulubione gry: Sabotażysta, 7 cudów świata
Ulubiony przedmiot w szkole: plastyka
Najbardziej nie lubię: gdy Kuba mi dokucza
Już nie mogę się doczekać: nie mam takich rzeczy, na które nie mogę się doczekać
Największe marzenie:  mieć własnego konia
Kim chcesz zostać jak dorośniesz: panią konikową
Jaka jesteś: szczęśliwa

***

Lubi rządzić, dyrygować, często narzuca innym swoje zdanie. Jak jej się nie uda - obraża się, ma fochy. Dużo pyskuje, otwarcie mówi, co myśli, bardzo brakuje jej pokory. Ma dużą potrzebę niezależności i decydowania o sobie. Kłóci się z nami o wszystko, co jej dotyczy - o ubrania, jedzenie, kolory... co, gdzie, z kim, jak i kiedy... Jest pomysłowa, kreatywna i ambitna. Lubi prace plastyczne - rysuje, wycina, lepi, maluje ubrania, robi zakładki, z papieru tworzy portfeliki, telefony, a nawet laptopy. Czasem tworzy jakiś projekt - własną książkę lub gazetkę, ale po 1-2 dniach ją porzuca. Lubi szkołę, ale dużo rzeczy ją nudzi. Zazdrości Kubie ambitnych prac domowych. Jest bardzo towarzyska - łatwo nawiązuje kontakty zarówno z rówieśnikami, jak i dziećmi dużo młodszymi oraz nastolatkami. Najbardziej ciągnie do tych ostatnich. Jej największa pasja to konie. Jest zdecydowana, szybko podejmuj decyzje i raczej niczego nie żałuje. Ma silną osobowość i skutecznie osiąga swoje cele. Lwica - dosłownie.

środa, 10 lipca 2013

W tym roku uwagi o notorycznym zapominaniu należą już do przeszłości...

Rozmawiałem podczas lekcji muzyki utrudniając prowadzenie lekcji nauczycielowi.

***
Śpiewam na lekcji j. angielskiego i nie reaguję na upomnienia nauczyciela.

***
Kuba na lekcji muzyki cały czas przeszkadza grając na dzwonkach wtedy, gdy o to nie proszę.

***
Kuba przez całą lekcję muzyki rozmawia i przeszkadza innym.

***
Nie miałem ćwiczeń od muzyki.

***
Używam niestosownych wyrazów na lekcji j. angielskiego.

***
Jestem zaniepokojona zachowaniem Jakuba na lekcjach muzyki. Jakub w tym roku bardzo się zmienił, niestety na gorsze, jeżeli chodzi o moją ocenę. Kilka razy sygnalizowałam to uwagami do Państwa. Pamiętam go z 3 klasy, to mądry i zdolny chłopiec. Teraz nie wiem co się dzieje, czy dlatego, że siedzi z Grzegorzem i próbuje zachowywać się i upodabniać do niego czy są inne ukryte aspekty. Proszę o rozmowę z dzieckiem i ewentualną odpowiedź i obserwację z Państwa strony. Napisałam tę informację w trosce o Kubę, bo bardzo go cenię, za wrażliwość muzyczną, zdolności, ambicje i długo by tu wymieniać. Mam nadzieję, że rozmowa Państwa przyniesie pozytywne rozwiązanie. 


poniedziałek, 08 lipca 2013

Ułóż dalszy ciąg przygód bohatera i babci Brygidy zwiedzających Smoczą Jamę. Twoja praca powinna zawierać elementy rzeczywiste, prawdopodobne i fantastyczne. Aby znaleźć elementy prawdziwe do twojej opowieści, skorzystaj z informacji o Krakowie, np. ze strony internetowej, encyklopedii, przewodnika.
Babcia Brygida odwiedziła wnuczka i pojechała do Krakowa. W Smoczej Jamie zobaczyli smoka, który ich zjadł. W żołądku babcia wyjęła swoją parasolkę, która zamieniła się w mithrilowy łuk kwantowy i strzałą przedziurawiła smoka. I szli sobie dalej przez Smoczą Jamę cali w flegmie.


Tworzymy własną baśń
Pewnego dnia Wujek Dobra Rada kupił Bananowy Dżem. Wkrótce się okazało, że ten Bananowy Dżem umie mówić. Wujek Dora Rada zabierał go do pracy, a tam Bananowy Dżem opowiadał wszystkim kawały, więc Wujek Dora Rada nie miał komu dawać dobrych rad. Pomyślał, że się go pozbędzie. W nocy, kiedy Bananowy Dżem spał, Wujek Dobra Rada zaczął go jeść. Ale kiedy kończył ostatnią łyżeczkę przyjechała Królewska Policja i zabrała Wujka Dobrą Radę, bo Bananowe Dżemy są pod ochroną. Kiedy Wujek Dobra Rada wisiał na stryczku, na motorze przyjechała jego żona - Ciocia Dobra Rada. Nożem przecięła linę i odjechali w dal. I żyli długo i szczęśliwie.


Ułóż wiersz używając przenośni
Siedzi sobie dąb i myśli.
Czemu jestem taki brzydki?
Lecz na wiosną będzie wszystko lepiej.
Paznokcie mi się zazielenią i wnętrze.
Wreszcie zaczną mnie dostrzegać
Jako pięknego, starego modrzewia.

Przygotuj plakat reklamowy sitka kuchennego.
SUPER PERUKA
Zawiódła Cię specyfik na porost włosów?
Tylko u nas!!!
SITKOKLUCH
do niedawna nieznana technologia
TYLKO 7,93 zł !!!
Kluski gratis!


Dopisz zakończenie historyjki.
Tomek oddał mu 20 zł, ale Grzesiek chciał jego kartę. Ale Tomek nie chciał mu jej oddać
. Więc Grzesiek pozwał go do Szkolnego Sądu. I Szkolny Sąd kazał mu oddać tę kartę, albo pójdzie do poprawczaka. No i Tomek poszedł do poprawczaka.

Opisz jak mogłoby wyglądać spotkanie Twoich przodków.
Spotkanie moich praprzodków.

Mój daleki prapraprzodek wyruszył na polowanie i zawołał do kolegów tak: UU-UU-AA-AA. Kompania mojego prapradziadka rzuciła włóczniami i... BUNGA-BUGA!!!!!!!!!! - Rozniosło się
po całym kanionie - to okrzyk radości jaskiniowców. Oznaczał, że upolowali mamuta i będzie co nieco na kolację. Pierwotni ludzie bardzo się ucieszyli i urządzili ucztę. Ruszyła orkiestra. Tarli kamień o kamień - trzask, trzask, zgrzyt. Nagle okazało się, że owe kamienie wcale nie są kamieniami, tylko krzemieniami! Ale było już za późno. Ogień rozprzestrzeniał się po całej jaskini. Po chwili weszła "Ochotnicza Straż Pożarna" złożona z 4 mężczyzn i 2 kobiet. Wśród tych 2 kobiet była moja praprababcia. Dziadek zapatrzył się na nią jakby to było ufo. Babcia i reszta "strażaków" biegali po ogniu próbując go ugasić gołymi stopami. Wielki uczony - Teodrefiusz zamyślił się, aż wpadł na pomysł, by ugasić ogień piaskiem. Wszyscy zgromadzeni pobiegli po piasek i zasypali ogień małymi garstkami. Pradziadek chwycił prababcię w ramiona i wyskoczył z nią na zewnątrz jaskini. Odtąd nikt ich nie widział Koniec. Może...?

Napisz opowiadanie - Moja przygoda w świecie baśni
Kiedyś, kiedy na pustyni wykończony i wygłodzony, włóczyłem się zobaczyłem oazę. Tak bardzo się ucieszyłem, że przyspieszyłem kroku, a nawet biegłem. Kiedy tam dotarłem i zrozumiałem, że to tylko fatamorgana, tak bardzo byłem zrozpaczony, że nagle stanęło mi serce.
Powoli ulatywała ze mnie dusza. Zamknąłem oczy i poleciałem do krainy, zza której nie ma powrotu. Obudziło mnie klepanie w policzek. Otworzyłem oczy i nie mogłem im uwierzyć. Przede mną stał król i mówił coś do mnie. Zrozumiałem chyba za 7 razem.
- Chłopcze, dobrze się czujesz?
- Tak. - Odpowiedziałem.
- Zaprowadzę cię do komnaty - powiedział władca.
Poszedłem z nim do komnaty, zbyt oszołomiony, by odpowiedzieć. Kiedy król mnie zostawił, dostrzegłem lampę. Pomyślałem, że ją zapalę. Wziąłem ją do ręki i nagle stało się coś dziwnego. Pokój wypełniła niebieska mgła i dosłyszałem głos:
- Jakie jest twoje życzenie?
- Chcę wrócić do domu - odpowiedziałem zdziwiony.
Podniosłem głowę. Leżałem w łóżku. Obok mnie siedziała mama i gładziła mnie po głowie.
- Jesteś w domu - powiedziała.

piątek, 28 czerwca 2013

Kuba osiągnął to, co jego rodzicom nigdy się nie udało - dostał świadectwo z czerwonym paskiem. W dodatku z najwyższą średnią w klasie - 5,3. Dostał też wyróżnienie w Międzynarodowym Konkursie Kangur Matematyczny, został laureatem II stopnia Międzynarodowej Olimpiady Wiedzy Matematyka-Oxford Plus i zajął I miejsce w Warszawskim Konkursie Matematycznym.

Maja na pasek jeszcze za młoda, ale jest na tej samej drodze - dostała wyróżnienie, odznakę wzorowego ucznia i kilka dyplomów za różne osiągnięcia.

Trudno zliczyć emocje, które nam towarzyszą - duma, wzruszenie, szacunek i ogromny podziw dla tych młodych główek. Chapeau bas Małe Potwory!

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Kuba: Pani od polskiego poprosiła mnie, żebym zrobił prezentację o swoim ulubionym autorze albo o swojej ulubionej książce.
Ja: Ale jaką prezentację?
Kuba: W Power Poincie.
Ja: Eeee... A znasz Power Pointa? Bo ja nie znam, więc Ci nie pomogę.
Kuba: Nie znam. Ale to chyba nie może być trudne?
Ja: No nie wiem... Na kiedy masz to zrobić?
Kuba: Na jutro.
Ja: Co??? No to powodzenia...

Usiadł. Zrobił. Wysłał pani mailem. Trochę mu pomogłam - pościągałam okładki z netu i wklepałam tekst do Worda, ale i tak przeżyliśmy lekki szok.

Żeby rzucić na YouTube, musiałam przerobić na filmik - nie bardzo umiem - jako że korzystałam z darmowego programu, więc niestety na środku widnieje znak wodny. 



niedziela, 16 czerwca 2013

Maja, kl. 2 (lat 8,5)

Kuba, kl. 4 (lat 10,5)

piątek, 14 czerwca 2013

Napisz opowiadanie. Nadaj mu tytuł.
Żaba tonie w betonie.
Pewnego dnia, szła sobie ulicą babcia. Nagle zobaczyła żabkę, która tonęła w betonie. Próbowała ją wyciągnąć, ale oderwała jej tylko łapkę. Wtedy przyszedł ochroniarz przyrody i wsadził ją do więzienia na 5 lat za znęcanie się nad zwierzętami. Przez 4 lata i 364 dni babcia próbowała kopać tunel z celi, w której była, na zewnątrz więzienia. W końcu jej się udało. Ale nie wiedziała o tym, że został jej tylko jeden dzień odsiadki. Pobiegła na lotnisko, kupiła bilet do Londynu i poleciała. Londyńska policja została zawiadomiona o niebezpiecznej staruszce, więc czekała na nią na lotnisku. Gdy złapali babcię, została ona skazana na karę dożywocia. I kto by pomyślał, że tyle zamieszania przez jedną, małą żabkę?!

Napisz życzenia świąteczne
Zdrowia, Wesołego Alleluja, Pysznego Żurku, Kolorowych Pisanek, Smacznego Jajka, Mokrych Ubrań, Szczęścia, Dobrego Serka Homogenizowanego, Obfitego Zajączka, Dużo Słodyczy, Bujnych Roślin, Nie Zepsutych Prezentów, Wesołości, Dużo Uwielbienia życzy Kuba. 

Opisz swoje zwierzę
Mój kot nazywa się Moli. Ma 7 lat. Mamy ją od urodzenia, ale przez ten czas daje się dotykać tylko mnie. Jest pręgowaną, burą kotką. Ma krótką sierść, która jej wypada, gdy się boi. Posiada jedno oko zielone, a drugie brązowe. Bardzo lubi spać koło mojej głowy. Uwielbia też bawić się z moim drugim kotem - Leonem i leżeć na akwarium (głównie dlatego, że lampka grzeje ją od spodu). Lubi jajka, ryby oraz surowe mięso. Karmię ją, sprzątam jej kuwetę i co jakiś czas czeszę. Jestem z nią bardzo związany, bo kiedyś, kiedy w nocy miałem gorączkę, obudziła mamę, która dała mi leki. Moim zdaniem Moli to najlepszy kot na świecie.

Zabawy brzmieniem słowa. Rym.
Gdy zabawa zmywa świat,
Rodzic nie wie, co jest wart.
Lecz teraz Wam tego nie pokażę,
bo na lekcji po podręczniku mażę.


Wyobraź sobie, że właśnie się zakończyła twoja wspaniała podróż. Opisz ją.
Wszedłem do jakiegoś pudła w styczniu. W lipcu dotrałem na Wyspę Wielkanocną. To było jakies 7000 km od Polski! Tylko ja płynąłem w skrzyni na statku. Podróż trwała 7 miesiący. Jest bardzo słonecznie. Podczas podróży dwa razy wypadłem ze statku do wody i musieli mnie
wyławiać ze skrzynią i o mało mnie nie znaleźli. Trochę zdziczałem. Jadłem szczury. Wyobrażasz sobie?

Opisz swojego kolegę
To jest Gesio. Ma 10 lat. Jest człowiekiem płci męskiej.
Ma ok. 135 cm. Numer buta to 35. Ma spiczasty nos, szerokie usta, eliptyczne brwi, piwne oczy i włosy bez objętości. Ma szaro-biało-czarno-żółtą bluzkę, czarne eleganckie spodnie, skarpetki retro i kapcie. To jest mój kolega. Lubię go, ponieważ ma bardzo bujną wyobraźnię i specyficzne poczucie humoru. Robi dobre wrażenie.



Uzupełnij zaproszenie dla rodziców na wystawę waszych prac
Serdecznie zapraszam Małgorzatę X i Piotra X 20.V.2017 o godz. 23.59 na otwarcie wystawy Wiosna w obiektywie. Będzie darmowe jedzenie, darmowe długopisy, darmowe zdjęcia, darmowe prace i darmowe przeżycia. Wasz syn Kuba.


Zaprojektuj ciekawe zaproszenie na swoje urodziny i zapisz jego treść
Serdecznie zapraszam Janka na moje 141 urodziny, które odbędą się 3.10.2143 roku o godzinie 23.00 w piwnicy na ulicy Piwnicznej 23. 04-997 Warszawa. Proszę przynieś prezent. tel. 999-999-999. Jakub Mikołaj. PS. Gdybym już nie żył, zostaw prezent na moim grobie.

Nauczyciela skreśliła Kubie zaproszenie i poprosiła o poprawę.
Serdecznie zapraszam Janka na moje 41 urodziny, które odbędą się 3.10.2043 roku o godzinie 23.59 w piwnicy na ulicy Piwnicznej 39763 w Paryżu. Proszę ubierz się ciepło, bo będziemy wchodzić na Wieżę Eiffla. Pozdrawiam: Jakub Mikołaj.

wtorek, 11 czerwca 2013

Zdenek Sverak
Ucieszki Cieszka
Cieszko to chłopiec, który ze wszystkiego się cieszył. Kiedyś Cieszko przytrzasnął sobie drzwiami kciuk. Było oczywiście głośne "AUUU!", bo takie "AUUU" się samo człowiekowi wymyka, ale już po chwili oznajmił: "Widzieliście jaki mi się zrobił niebieski paznokieć?!" Cieszko to mądry dzieciak, bo uratował swoich rodziców. Łobuzisko Hugo dał Cieszkowi gniazdo os mówiąc, że to prezent dla jego rodziców. Gdy tatuś otworzył prezent, osy pogryzły mamę i tatę Cieszka, ale ten niezwykły chłopiec zadzwonił po lekarza i wszystko dobrze się skończyło. Ta książka była bardzo fajna i śmieszna!

JRR Tolkien
Pan Błysk
Pan Błysk to bardzo wysoki człowiek, który nosi bardzo duże i długie kapelusze. Kiedyś Pan Błysk postanowił kupić sobie samochód. A przy tym miał tyle zabawy, że samochód zanim dotarł do domu rozpadł się na kawałki. Ta książka była fajna.

Renata Piątkowska
Zbój
"Zbój" to bardzo fajna książka. Zawiera mnóstwo opowiadań o koniach i konikach. Najbardziej podobały mi się o Pędziwietrze, Zbóju i Dropsie. Ale wszystkie i tak mi się bardzo podobały. Ta książka była bardzo śmieszna!


Brandon Mul
Baśniobór cz.2
Ta książka była czadowa! Najlepsza, najdłuższa i najstraszniejsza książka w moim życiu!- 411 stron, małe literki, po prostu super! Kiedy Kobold przybywa do szkoły Kendry, wszystko zaczyna się komplikować. Co zrobią Kendra i jej młodszy brat Seth, kiedy dowiedzą się, że ich przyjaciel Errol to oszust, a Vanessa może sterować ludżmi podczas snu? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w fantastycznej książce pt. "Baśniobór". POLECAM!
PS. pierwszą część przeczytałam z rodzicami.

***

Maja: To ja też już więcej nie opisuję! Przynajmniej do końca wakacji!

***

Rose Lagercrantz
Moje szczęśliwe życie

Moje serce skacze z radości


M.Widmark, H.Willis
Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica zwierząt
Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica szkoły
Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica pociągu 
Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica miłości
Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica galopu

S. Colloredo
Hotel Olimp. Zeus – król bogów, mężczyzn i wielu kobiet

U. Kroeber Le Guin
Kotolotki
Kotolotki z wizytą u mamy

M. Kruger
Karolcia

J. Dalle
Na ratunek: Psia loteria

T. Trojnowski
Wielki Powrót

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Bear Grylls
Złoto Bogów
Ta książka opowiada o przygodach Beck'a Grangera i jego przyjaciół - Marca i Christiny, którzy bez jedzenia i gps-a przemierzają kolumbijską dżunglę, żeby uratować burmistrza Rafaela i wujka Beck'a - Ala. Polecam tę książkę wszystkim, którzy myślą o obozie survivalowym, ponieważ jest w niej napisane: jak zbudować tratwę i schronienie, jaz zabić węża, jak znaleźć wodę, jak przetrwać atak rekina. Życzę udanej lektury!

Bear Grylls
Wilczy szklak
Ta książka opowiada o przygodach Beck'a Granngera i Alego. Wyruszają w niebezpieczną wyprawę w góry, żeby uratować wujka Beacka. Polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią lektury przygodowe o survivalu i fantasty, ponieważ jest bardzo przygodowa, przyda się na obóz survivalowy i jest trochę fantasty. Wystarczy argumentów? Jeśli tak, to do czytania... gotowi... strat!

I. Bodiel, J. Zucker
Monstrrrualna Erudycja. Magia iluzji
Jesteś iluzjonistą lub będziesz w niedalekiej przyszłości? Na początek musisz przeczytać tę książkę! Dlaczego?
1. Jest tam kilka ciekawych sztuczek, np. jak przepiłować człowieka lub jak "zniknąć" samolot.
2. Niektóre triki tu opisane to podstawa iluzji.
3. Ta książka jest super!
Jeśli będziesz zgłębiał tajniki magii, to niedługo będziesz mógł "zniknąć" całą Ziemię!


Justin Somper
Wampiraci cz.1 -  Demony Oceanu
Czy po śmierci ojca Connor i Grace się pozbierają? Czemu ciekają z Księżycowej Zatoki? Co się stanie Grace, po przebywaniu na statku Wampiratów? A Conor zdoła zostać piratem? Może Cheng Li zdoła zostać pierwszym oficerem? A Larcan nie umrze? Tego dowiecie się tylko w tej książce.

Justin Somper
Wampiraci cz.2 - Martwa głębia
Po tym, jak Grace opuściła statek Wampiratów i dostała się na Diablo, straciła dobre samopoczucie. Jednak, kiedy namówiła Connora na tydzień nauki w Akademii Piractwa zaistniała iskierka nadziei, że uda jej się wrócić na Nokturn. Ale czy zdoła? Kolejna część fascynującej opowieści. Bardzo namawiam do przeczytania.

***

Kuba: KONIEC! Więcej nie opisuję! Tylko czytam!

***

Justin Somper
Wampiraci cz.3 -  Fala Terroru

Wampiraci cz.4 -  Krwawy Kapitan
Wampiraci cz.5 -  Czarne serce

Carlo Frabetti
Księga Labiryntu


niedziela, 09 czerwca 2013

Brandon Mul
Baśniobór
Dla Kendry i Setha zapowiada się nudny 17 dniowy wyjazd do dziadków Sorensonów. W czasie pobytu tam rodzeństwo odkrywa magiczny, ukryty świat wróżek, demonów, satyrów, diablików, nypsików, wiedźm, skrzatów, gnomów i gigantycznych krów, które dają mleko, dzięki któremu otwierają się oczy na świat pełen cudów. Gdy Seth zostaje przemieniony w zmutowanego morsa, uwalnia się wiedźma Muriel Tagget, która chce wyciągnąć z więzienia demona Bahumata. Czy jej się to uda? Zobaczcie sami!

Brandon Mul
Baśniobór cz.2 - Gwiazda Wieczorna wschodzi
Po tym, jak Kendra zostaje wróżko-krewna, Seth bardzo jej zazdrości. Gdy do Baśnioboru przybywają Tanu, Vanessa i Coulter, ich życie nieco ulega zmianie. Wkrótce dowiadują się, że wśród tej trójki jest szpieg - trzymają się więc na baczności. Lecz Stowarzyszenie Gwiazdy Wieczornej nie śpi! Po zdobyciu artefaktu z Brazylii - Oculusa, czai się na artefakt z Baśnioboru. Czy Seth zdoła pokonać Ożywieńca? Czy Warrena da się wyleczyć? Tego dowiecie się tylko w tej książce.  

Brandon Mul
Baśniobór cz.3 - Plaga Cieni
Gdy Seth wyciągnął gwóźdź z Ożywieńca, to jakaś mroczna część w nim została. Vanessa okazała się szpiegiem, więc została uwięziona w Skrzyni Ciszy. Ale czy to prawda, co mówiła zdrajczyni? Okazało się, że to Sfinks jest wrogiem. Wkładając do Skrzyni Ciszy Vanessę, uwolnił Navaroga, który będzie mu wielkim sprzymierzeńcem. W tym czasie w Baśnioborze została rozpętana Mroczna Zaraza, zwana Plagą Cieni. Czy wróżki zmierzą się ze swoimi Ciemnymi siostrami? Jak zakończy się bitwa z Kurisokiem? Tego dowiecie się w tym tomie fantastycznej serii "Baśnioboru". 

Brandon Mul
Baśniobór cz.4 - Tajemnice Smoczego Azylu
Kendra musi jechać do Smoczego Azylu - Gadziej Opoki. Seth ukrywa się i jedzie razem z innymi Rycerzami Switu. Lecz tam czekają na nich przeszkody. Co zrobi z nimi Czarodziej Agad*? Dleczego Setha nie krzywdzą Ciemne Moce? Czy uda się im zdobyć Pierwszy Róg Jednorożca? Jak zakończy się starcie między Drużyną a Nawarogiem? Tego dowiecei się tylko w tym tomie!
* Czarodziej - smok, który na zawsze porzucił bycie smokiem i stał się człowiekiem

Brandon Mul
Baśniobór cz.5 - Klucze do Więzienia Demonów
Po tym jak Stowarzyszenie porwało rodziców Kendry i Setha, w Baśnioborze przygotowują się do wojny. Gdy drużyna zyskała Translocator, zaczęła się ostateczna bitwa. Kendra razem z Paprotem i Warrenem rusza do Bezpiecznej Wyspy, a tam znajduje się Zzyzx. Seth poszedł zdobyć Vasiliusa - miecz, który odzwierciedla duszę wojownika. Pomaga im Królowa Wróżek wraz ze swoją armią astrydów i ogromnych wróżek. W Więzieniu Demonów rozpoczyna się ostateczne stracie.
Jest mi przykro, że to ostatnia częśc tej serii, bo czytało się ją świetnie. Najbardziej podobało mi się w niej, że nie można było się od niej oderwać, choćby na sekundę.


wtorek, 21 maja 2013

Kuba w ramach kary miał zakaz przyprowadzania kolegów do domu.
Wracają z Mają ze szkoły. Wchodzą do domu, za nimi Zosia.
Zosia: Cześć ciociu.
Ja: O? Zosia też jest? Kuba, przecież masz karę na zapraszanie gości.
Kuba: Ojeju... Zapomniałem...
Maja: Tym razem Zosia przyszła do mnie!

poniedziałek, 13 maja 2013

Kuba o 12.30 skończył lekcje. Wrócił do domu z Zosią. Ja i Piotr w pracy, więc siedzieli sami. Podobno odrabiali lekcje. Potem wrócili do szkoły na jakieś swoje kółka. Po szkole Kuba poszedł do Janka. Przypadkiem wpadł tam też Grzesio. Kuba pomógł chłopakom w lekcjach i razem poszli na spacer. Dotarli na plac z fontanną, a tam wygłupy, zabawa. Grzesio musiał wracać do domu, więc go odprowadzili, potem poszli na boisko pograć w piłkę. Stamtąd na rowerach do parku. O 19.00 ściągnęłam Kubę do domu. Był bunt, że za wcześnie.

Zastanawiam się, czy to dobrze, że Kuba ma tak dużo wolnego czasu. Nie licząc kilku szkolnych kółek zainteresowań, nie chodzi na żadne zajęcia dodatkowe. W czasie, gdy jego rówieśnicy trenują piłkę nożną, karate, pływanie, taniec, chodzą to szkoły muzycznej, uczą się francuskiego, niemieckiego i angielskiego, lepią w glinie, ćwiczą gimnastykę artystyczną, biorą lekcje gry na gitarze lub keyboardzie - a czasem prawie wszystko to naraz - Kuba ma mnóóóóóóstwo wolnego czasu. I dużo swobody. Często myślę ile zyskuje, a ile traci.

***

Kuba o 14.30 wrócił do domu z Zosią. Potem razem odebrali ze szkoły młodsze siostry. Pobiegli do parku. Bawili się w butelkę. Do parku przyszli koledzy z klasy - Michał, Kuba i Bodek. Grali, wygłupiali się. Patrzyłam z okna, jak biegają boso i podrzucają swoje buty - kto wyżej, do czubów drzew! Pojawiła się Aniela z psem. Razem poszli na spacer. Po jakimś czasie dotarł Maciek z piłką. Potem już nie wiem co. Wpadł Kuba na hulajnodze Adama, zabrał 1,5 litrową butelkę wody i tyle go widziałam. Powiedział, że przyszedł jeszcze Kacper i Antek. O 20.30 ściągnęłam Kubę do domu. Był niepocieszony, że już, bo dopiero teraz dotarli Grzenio i Janek. Ale wrócił. Był brudny, spocony, miał zielone spodnie od trawy, koszulkę mokrą od potu, dość długie już włosy kleiły mu się do umorusanej twarzy. Pazury miał czarne, buzię całą usmarowaną czymś szarym, we włosach garść piasku, sznurówki w butach rozwiązane, podrapany, posiniaczony i... niesamowicie uśmiechnięty.
Ja: Yyyyy....
Piotr: O, Kuba, wyglądasz zupełnie jak ja w Twoim wieku!
Kuba (z prędkością karabinu maszynowego): Boże, co za dzień! Graliśmy w dziada, najpierw normalnie, ale potem to było ekstra, bo to był dziad faulowany i się przewracaliśmy! A później poszliśmy na plac zabaw, kręciliśmy się tak szybko, że nie do uwierzenia, z zabójczą prędkością, potem jak siadaliśmy, to nas tak wsysało, tylko nam dupki wystawały, a chłopaki nas próbowali w nie kopnąć! Poszliśmy też do sklepu, kupiłem sobie loda i pączka. I wypiliśmy w sześciu tę butelkę wody! Trochę się też polaliśmy, bo było nam strasznie gorąco. W piaskownicy się sypaliśmy piaskiem, a w dziewczyny jakimś zielskiem. Ciągle ktoś przychodził z mojej klasy! Potem ktoś musiał iść, ale przychodzili następni! W sumie byłem ja, Maciek, Kuba, Bodek, Antek, Adam, Grzenio, Janek, Kacper, Zosia, Aniela i Klaudia! Boże! Trzynaście osób! No i jeszcze Maja i Dorotka! Ale było super! Mówię Wam!
Ja: No. Super...
Kuba: Wiecie? To był jeden z najlepszych moich dni w życiu!

sobota, 11 maja 2013

Kuba biega po mieszkaniu boso.
Ja: Kuba, w tej chwili załóż skarpetki! Nie chcę Cię widzieć z gołymi stopami!
Kuba: To na mnie nie patrz.

***

Dostaliśmy maila od nauczycielki na temat pogorszenia się Kuby zachowania. Przeprowadziliśmy z nim długą rozmowę, była też ostra reprymenda i mała awantura.
Piotr: Zrozumiałeś?
Kuba: Tak.
Piotr: Jeszcze raz Ci powtórzę...
Kuba: Nie męcz się, zrozumiałem.

***

Kuba dokucza Mai, że zakochała się w Danielu. Maja prawie płacze.
Maja: Ale to nieprawda! Za to Ty zakochałeś się w Zośce!
Ja: Maja, z Zosią to akurat prawda. Jak chcesz dokuczyć Kubie, to powiedz, że zakochał się w Izie.
Kuba: W Izie? Mamo, chyba Cię coś boli... Ale nie martw się, to można wyleczyć.

***

Idziemy do znajomych. Nasz kolega rozlewa kawę.
Kuba: Widzisz co zrobiłeś leszczu?

***

Piotr: Maja, idź spać. Jest po 22.00
Maja: No to co.
Piotr: Dobranoc. Rano wstajesz do szkoły.
Maja: Aha, jasne. Mam na 10.40!

***

Maja: Mamo, spociłaś się. Masz tu plamę pod pachą.
Ja: O, faktycznie.
Maja: I to wielką! Jak nasza pani po wuefie!

środa, 08 maja 2013

Kuba: Mamo, czy mogę nie iść na kółko plastyczne tylko na boisko pograć z chłopakami w nogę?
Ja: Możesz.
Kuba: Dobra, to cześć!

Kuba: Wiesz, jednak boisko jest zajęte, nie pogramy.
Ja: To idź na kółko.
Kuba: Ale wiesz, spotkałem Eryka  i on mnie zaprsza, żebym do niego poszedł.
Ja: Wolałabym, żebyś dzisiaj nigdzie nie łaził, jutro jedziecie na Zieloną Szkołę, więc idź do domu i się pakuj.
Kuba: No właśnie! Pomógłbym się Erykowi pakować!
Eryk (do Kuby): Nie, powiedz, że będziemy się razem uczyć.
Kuba: A! Pomogę Erykowi w lekcjach. Mogę?
Ja: Dobra, idź, tylko o piątej masz być w domu.

Jest piąta. Telefon.
Kuba: Mamo, chciałem Ci powiedzieć, że wrócę później, bo mam mokre buty i właśnie je suszymy.
Ja: Jak to mokre?
Kuba: Zrobiliśmy sobie z Erykiem dwu i półgodzinną wycieczkę rowerową. Było ekstra! Pojechaliśmy do skateparku i tam było takie miasteczko drogowe i jak sobie siedzieliśmy na rampie, to jakiemuś chłopcu wpadła piłka do wody. Bo tam płynie taka rzeczka. I my mu tę piłkę wyciągnęliśmy.
Ja: Z rzeki???
Kuba: No... to taka mała rzeczka...
Ja: Oszalałeś? Wlazłeś do rzeki? W kwietniu? W butach?
Kuba: Yyy... chciałem mu wyciągnąć tę piłkę...
Ja: I co masz jeszcze mokre?
Kuba: Buty, skarpetki, trochę spodnie.
Ja: Kuba... Natychmiast wracaj! Za 15 minut chcę Cię widzieć w domu!

Ja: Kuba, ale wytłumacz mi, jak można tak sobie wejść do rzeki?
Kuba: Mamo, tam było płytko. Widziałem dno.
Ja: To nie ma znaczenia! Na dnie mogło być pół metra mułu. Mogło Wam się coś stać, a ja bym nawet nie wiedziała, bo myślałam, ze się uczysz z Erykiem u niego w domu!
Kuba: Przepraszam.
Ja: Weszliście do tej rzeczki i co?
Kuba: Wyjęliśmy temu chłopcu piłkę, on podziękował, my zobaczyliśmy, że jesteśmy mokrzy i pojechaliśmy do domu Eryka, wzięliśmy suszarkę i zaczęliśmy suszyć buty.
Ja: A mama Eryka co na to?
Kuba: Zabrała nam suszarkę i wystawiła buty na taras.
Ja: Nie pytała dlaczego są mokre?
Kuba: Nie.
Ja: Super... A wiesz, że te buty trzeba wyprać, bo śmierdzą jakimś stawem? Nie wyschną do jutra i nie masz w czym jechać na wycieczkę.
Kuba: Pojadę w kaloszach.
Ja: W kaloszach? Macie mieć tam turniej sportowy... Weźmiesz te adidasy zimowe.
Kuba: Dobrze.
Ja: I masz karę. Szlaban na Eryka! Nie, w ogóle na spotkania z kolegami po lekcjach!
Kuba: Do kiedy?
Ja: Dopóki nie zmądrzejesz!

Kuba: Dzwonił Eryk.
Ja: I co chciał?
Kuba: Zapytać czy mam karę.
Ja: On też ma?
Kuba: Nie.
Ja: Nie ma? To ciekawe jak jego mama zareagowała na to, że nie ma na jutrzejszy wyjazd butów...
Kuba: Właśnie dzwonił, że jedzie z mamą kupić nowe.

 

***

Kuba w swoim zeszycie od polskiego (w ramach pisania pamiętnika) skomentował to tak:
Dostałem karę - na spotykanie się z kolegami za to, że wyciągnąłem piłkę jakiemuś chłopcu z rzeki i miałem wszystko mokre, nawet buty. Moi rodzice nie znają się na nowych pokoleniach - dobre uczynki uznają za złe!

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Kuba pokazuje mi uwagę: "Używam niestosownych wyrazów zdań na lekcji j. angielskiego"
Ja: Jakich zdań?
Kuba: Yyy... Powiedziałem, że lubię serek wiejski...
Ja: A co w tym jest niewłaściwego?
Kuba: To znaczy... Ja po prostu powiedziałem... Bo pani o coś pytała, a ja tak sobie pod nosem powiedziałem... mruczałem... że... Lubię serek wiejski...
Ja: Kuba, weź mnie nie ściemniaj. Za takie rzeczy nie stawia się uwag. Mów prawdę! Bo zaraz zajrzę do librusa i się i tak wszystkiego dowiem.
Kuba: Dobrze, powiem Ci. Ale nie będziesz krzyczała?
Ja: Może będę. Może nie będę. Nie wiem. Zależy co powiedziałeś.
Kuba: Bo nie chodziło o zdania tylko o jeden wyraz. Ale pomyślałam, że jak skreślę, i napiszę, że chodzi o jakieś zdanie i coś wymyślę, tak jak z tym serkiem, to mi uwierzysz, i nie będę Ci musiał mówić prawdy...
Ja: Ale nie uwierzyłam i teraz poproszę o prawdę.
Kuba: Yyyyy...
Ja: Kuba, dawaj. Pamiętaj - prawda Cię wyzwoli.
Kuba: No bo pani o coś zapytała i ja wiedziałem i się zgłosiłem jako pierwszy, ale potem jeszcze kilka innych osób się zgłosiło, i pani wybrała Bodka, a ja tak chciałem odpowiedzieć, bo pierwszy wiedziałem, i to było niesprawiedliwe, no i jak pani wybrała Bodka, to powiedziałem: chamstwo!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
. . . .